Dla filozofów... »

Barwy zazdrości...

Drukuj

 

 

Jeżeli jest odpowiedź, musi być pytanie, które jest początkiem myśli. Jeżeli jest odpowiedź, musi istnieć problem. Pytamy o to, co jest u źródeł niepokoju metafizycznego. Pytamy o słowo-rzeczywistość, która istnieje od „początku” (niezależnie kto i jak ten „początek” rozumie). Pytamy o podstawowe „słowo” człowieka do człowieka i do Nieskończoności – o Miłość. Słowo, jedyne Słowo, które przerasta rzeczywistość, tworząc ją i zarazem uciekając poza…

Człowiek jest zazdrosny o prawdziwą Miłość. Tak jak Ogrodnik Świata o swój jedyny i niepowtarzalny kwiat, który pewnego poranka uradował Jego oblicze swym niewczesnym rozkwitem. Zazdrość i Miłość, a raczej Zazdrość o Miłość.

Miłość jest ukrytym obliczem tego świata. Zazdrość jest jej wierną towarzyszką. Cieniem, który jednak może mieć dwa oblicza. Oblicze śmierci, niszczenia i oblicze życia, tworzenia i budowania przyszłości.

Zazdrość tworzenia. Kiedy mówisz: „Kocham” – jesteś już w objęciach zazdrości tworzenia. Jesteś odpowiedzialny. Są ludzie na tym świecie, którzy kochając (lub którym wydaje się, że kochają) boją się mówić o zazdrości. Umieszczają ją w katalogu grzechów i przewinień. W istocie – umieszczają w nim siebie samych… Kiedy odważysz się na zazdrość tworzenia, nie będziesz nigdy sam. Zawsze będzie z Tobą Ukochany, Ukochana. Kiedy drżysz z niepokoju o Drugiego – jesteś odpowiedzialny. Bo kiedy jest Prawdziwa Miłość, jest i Prawdziwa Zazdrość tworzenia i niepokoju. To trudne, ale prawdziwe. Zazdrosna jest Matka, troskliwie pytająca o twe życie, zazdrosny jest Kochanek myślący co chwila o Ukochanej. Taki stan stwarza nową przestrzeń dla nie-obecnych tu i teraz, w tym czasie i miejscu, przestrzeń dialogu serc. Dialogu, który boli. Jest to ból tęsknoty i marzenia o spotkaniu. Ból przypomina o tym, że się naprawdę żyje, że się naprawdę kocha. Ból zazdrości. Ból, który woła o totalne spełnienie w doskonałym spotkaniu bez słów. Ból wolności. Kiedy zazdrościsz – jesteś. Jesteś młody, biegniesz na spotkanie swej Miłości, pokonując wszystkie bariery czasu i przestrzeni, lęku i podejrzliwości. Biegniesz, by być blisko sercem, bo twoja zazdrość jest odpowiedzialna. Nie wolno jej usunąć z życia, zawstydzić, bo nigdy nie powróci.

Jest i smutna zazdrość. Nie mówisz już „Kocham”. Mówisz tylko „chcę”. Nie dajesz już nic, ale czekasz na…sam nie wiesz już na co. Nie czekasz na KOGOŚ. Chciałbyś COŚ. Szukasz siebie w Drugim i zamykasz Jego świat w twojej zazdrości niszczenia. To nie jest odpowiedzialność, to jest już tylko przyzwyczajenie i ciekawość. Wyrafinowana ciekawość pana o niewolnika. Bez życia i przestrzeni. Śmierć Miłości i koniec naprawdę wszystkiego w życiu.

Jeden z wielkich filozofów powiedział: „Silmy się tedy dobrze myśleć”.

Można dziś – w obliczu rozpaczliwego poszukiwania Miłości – dodać: „Uczmy się dziś mądrze zazdrościć”.

Może ten świat odzyska młodość, którą traci zawsze wtedy, gdy Miłość staje się towarem a nie przestrzenią wolności i odpowiedzialności…?

 

 

 

Paweł Nowakowski

styczeń 2010

 

Zdjęcia: Joanna Nowakowska