
Sprzątanie należy do tych czynności, które każdy człowiek uważa chyba za prozaiczne. Dlatego wydawać by się mogło, że wylewanie farby drukarskiej na ten temat jest marnotrawstwem. A jednak...
Okazuje się, że w naszym kraju sprzątanie jest jakoś nierozerwalnie związane z kulturą i to w dodatku z kulturą, której ciągle musimy się uczyć.
Drogie mieszczuchy! Nie jeden raz naszła was ochota, aby wyjechać sobie za miasto. Przyroda, łono natury, szum leśnych drzew,. Świergot ptaków i malownicze... sterty śmieci. Któż nie zna tego polskiego obrazka?
My Europejczycy. Posiadamy w domach markowej klasy sprzęt, ubieramy się w najmodniejszych sklepach. Posiadamy coraz lepsze samochody, a nasze rezydencje za miastem są coraz lepiej wyposażone. Nie? Śmieci w lesie to nie mój problem. Zawsze robią to jacyś „oni”. To „oni” nie mają serca dla przyrody, to „oni” nie rozumieją że tak po prostu nie wypada. To „oni” nie widzą, że nie wypada mieć willi na obrzeżach miasta, a gdy tylko zapadnie zmrok, ładować do swego luksusowego mercedesa worki ze śmieciami, aby wywieźć je do pobliskiego lasu. To również ci sami „oni” nie żałują grosza na nową pralkę czy lodówkę, a nie stać ich na utylizację starej lub po prostu oddanie jej komuś, komu jeszcze posłuży długie lata. Oczywiście żyjemy w przekonaniu, że owi „oni” to na pewno nie jesteśmy i nigdy nie będziemy „my”. Tyle, że tych „onych” przybywa, tak jak przybywa dzikich wysypisk śmieci. Podczas gdy na zachód od Odry nie do pomyślenia jest, by tak traktować przyrodę, u nas ciągle wydaje się ludziom, że przyroda została stworzona po to, aby być naturalnym utylizatorem dla człowieka. Dziwi, że z brakiem kultury życia codziennego (bo jak nazwać to inaczej?) idzie w parze ludzka bezmyślność. Czy naprawdę musi być tak, że doceniamy jakieś dobra zawsze wtedy, kiedy je stracimy? Oczywiście nie. Wymaga to jednak pewnego rodzaju cywilnej odwagi. Sami doskonale wiemy, że łatwiej przymknąć oko na sąsiada wywożącego swoje rzeczy do lasu, zamiast na wysypisko.
Obraz zaśmieconego lasu przywodzi na myśl również życie człowieka. Często przypomina ono takie dzikie wysypisko. Czasem nawet nam samym nie chce zabrać się do zrobienia w nim porządku. Doskonale wiemy, że na śmietnisku źle podjętych decyzji i dróg na skróty żyć się nie da. Wiemy również, że posprzątanie brudu może zając nawet całe życie. Wysiłek z tym związany jest dla nas również oczywisty, czasem nawet tak bardzo, że zniechęca. Dlatego zarówno przy sprzątaniu świata jak i własnego życia, warto przypomnieć sobie poczciwą modlitwę leniucha: „Panie Boże, żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce.”
Piotr Chudziński