Dzisiaj powszechność aparatu cyfrowego sprawia, że pstrykamy jak popadnie, bez jakichkolwiek ograniczeń. Ba, świat oglądamy zgoła niemal wyłącznie przez pryzmat aparatu fotograficznego. Można powiedzieć, że dzisiaj świat jest totalnie skadrowany, obfotografowany. I każde, nawet to ewidentnie „puszczone”, nieudane zdjęcie może okazać się współczesnym „dziełem sztuki”. Kryteria bowiem tego, co widzimy na najróżniejszych wystawach zdjęć bardzo się rozmyły... Toteż z rozczuleniem wręcz przeglądam, studiuję wydaną właśnie książkę Iana Jeffreya „JAK CZYTAĆ FOTOGRAFIĘ, Lekcje mistrzów”. Wzruszenia oczywiste, każda przeszłość ewokuje takie, czy inne obrazy, jakkolwiek historycy, z zasady maja tendencję do traktowania fotografii, jako źródła drugorzędnego w porównaniu z przekazami zawartymi w słowie pisanym i drukowanym. Ale historycy fotografii obrazy właśnie postrzegają jako dokument podstawowy, niekiedy objaśniony przez zapis.
Zdjęcia mogą zostać wykorzystane – pisze Max Kozloff – w swoim wprowadzeniu do tego niebywałego przewodnika, archiwum i właśnie lekcji fotografii – jako źródła dokumentujące nieistniejące już warunki materialne, idee, kulturę czy epoki. Ponadto treść fotografii może zostać potraktowana jako wyraz odczuć, sugerowanych przez umysł, działający pod wpływem ukazanych obiektów przestrzeni. [...] Trudność zadania, które stoi przed naukowcem zajmującym się fotografią polega na opracowaniu sposobu podejścia do opisu, co znajduje się na zdjęciu.
Ian Jeffrey w swojej opowieści o historii fotografii wybrał metodę biograficzną. Rozwija ją dzięki zwięzłemu przytaczaniu danych dotyczących prywatnego życia artysty i statusu zawodowego. Idąc przez stronice książki mamy wrażenie, że kolejni fotograficy nawiązują ze sobą kontakt. Sławny i bogaty, ale ostatecznie bankrut Gustave Le Gray prowadzi dyskurs z poprzednikiem, wykształconym i światłym Williamem Henry Fox Talbotem (jakże proste, i jakże artystyczne są jego, w tonacji sepii, kadry z drabiną ...). Z nimi dyskurs zdaje się prowadzić drukarz Louis Vert, który odkrył empatię w fotografii, vide – jego „Kobieta zamiatająca ulicę”. Dalej, o bogatym życiu uczuciowym Edward Weston (w książce mamy nie tylko wykonaną przez niego serię aktów!). Dalej – poetycki Manuel Álvarez Bravo (piękne zdjęcie pt. „Fryzjer”, pokazujące fryzjera pracującego pod gołym niebem). Dalej, inspirującą się zdjęciami Henri Cartier-Bressona i Walkera Evansa – Helen Levitt skupiona na psychicznej kondycji człowieka, budująca delikatne nastroje. Itd., itd. – do, jedynych w książce, kolorowych zdjęć reportażowych, absolwenta Dartmouth College w Hanoverze, Joel Sternfelda. Jego kadry:„Kobieta z wieńcem”, „Niewidomy mężczyzna w swoim ogrodzie” – niczego nie symbolizują, to po prostu rejestracja rzeczywistości ...
W sunie ponad sto artystycznych osobowości, w tym i te największe nazwiska w historii fotografii (jak Dinae Arbus, Brassaï, twórca fotografii socjologicznej August Sander, Ben Shahn, czy Josef Sudek), i - setki wspaniałych zdjęć. Wszystkie, to bezcenne głosy postaci z przeszłości, nie utracone, bo był pod ręką aparat fotograficzny.
Grażyna Banaszkiewicz
IAN JEFFREY
JAK CZYTAĆ FOTOGRAFIĘ
Lekcje mistrzów fotografii
Przedmowa Max Kozloff
Przekład Jekub Jedliński
Wydawnictwo UNIVERSITAS, Kraków 2009