Wielkość człowieka mierzy się  jego wielkością wolności - Parmenides z Elei 
Społeczeństwo... »

O sekretach mniszego życia

 

Tyniec – miejsce niezwykłe, nie tylko ze względu na krajobraz. Zakon Benedyktynów, który ma tam swoją siedzibę od wieków nadał temu miejscu nad Wisłą znaczenie szczególne. Stary zakon założony w VI wieku przez św. Benedykta, stał się prekursorem tego życia, które nazwać można naturalnym. Mnisi odkryli sekret zdrowego, szczęśliwego życia, na długo przedtem, zanim styl ten pojawił się na okładkach popularnych czasopism. Warto zatem przyjrzeć się temu niezwykłemu miejscu.

 

 

O sekretach mniszego życia...

 

Filozofia benedyktyńska skupia się wokół różnych sentencji, spisanych w formie zakonnej reguły. Najbardziej znanym jej fragmentem jest formuła „ora et labora”- „módl się i pracuj”. Myli sie ten, kto sądzi, że jest to zdanie przeznaczone jedynie dla zakonników i osób lekko nawiedzonych, których życie związane jest jedynie z chrześcijaństwem czy wręcz katolicyzmem. To łacińskie zdanie jest bowiem czymś na wskroś uniwersalnym. Mówi najpierw wiele o człowieku, którego zdolność myślenia odróżnia go od zwierząt. Za ową zdolnością myślenia, idzie dalej zdolność do refleksji najpierw nad sobą, dalej nad otaczającym go światem. Człowiek powoli odkrywa, że aby dobrze wykorzystać swoje człowieczeństwo, musi nauczyć się dzielić czas pomiędzy to co dla ducha i to co dla ciała.

Ora et labora mówi w pierwszym rzędzie o modlitwie w klasycznym rozumieniu tego słowa. Nie znaczy to, że „wierzący inaczej” nie mogą nic z niej dla siebie wyciągnąć. Myślę, że Benedyktowi zależało w pierwszym rzędzie na tym, aby człowiek umiał tak gospodarować swoim czasem, swoim życiem, aby sie w swym człowieczeństwie nie zatracił.

Dziś, gdy etos pracy ogranicza się często jedynie do zwykłego zarabiania pieniędzy, warto może dostrzec ponownie, że do pełnego rozwoju człowiek potrzebuje zamyślenia nad sobą i światem. Potrzeba mu tego zadziwienia nad pięknem własnym i świata, aby dostrzegł, że jest on czymś (kimś) więcej niż myślącym zwierzęciem.

Mnisze życie kojarzone jest często jedynie z klasztorem. Gdybym proponował czytelnikom „Naturalnie” podjęcie mniszego stylu życia, zostałbym pewnie posądzony o religijny fundamentalizm. Zanim jednak zakwalifikujemy klasztorne życie do propozycji dla religijnych ekstremistów, zastanówmy się, czy nie możnaby wynieść z takiego miejsca jak klasztor czegoś wartościowego. Ot, choćby tego, że warto umiejętnie dzielić swój czas, tak aby w ciągu dnia znalazło się miejsce nie tylko na ciężką pracę, ale również na chwilę zamyślenia nad sobą i światem. Jestem pewien, że nie będzie to czas stracony.

 

Piotr Chudziński