Wielkość człowieka mierzy się  jego wielkością wolności - Parmenides z Elei 
Społeczeństwo... »

Niepotrzebne zamieszanie

 

Przy okazji warto spojrzeć przez chwilę na historyczne tło antyklerykalizmu. Nie jest to przecież postawa nowa. Antyklerykalizm obecny był bardzo mocno podczas rewolucji francuskiej. Niejednokrotnie ujawniał on wtedy swoje krwawe oblicze. Swoje filozoficzne podstawy antyklerykalizm odnalazł w oświeceniowym racjonalizmie. Na jego bazie wyrosło francuskie ustawodawstwo dotyczące relacji państwo-Kościół. Szeroko mówi o nich ustawa z 1905 roku o rozdziale Kościoła od państwa, która obowiązuje do dziś i jest dumą Republiki.

Tyle historia. Kopiowanie jednak francuskich ideałów do warunków polskich jest co prawda marzeniem polskich antyklerykałów, jednak nie biorą oni pod uwagę naszej specyfiki w której Kościół spełnia inną rolę niż choćby we Francji. Oprócz roli religijnej, jest to również rola historyczna i społeczna o której nie można zapominać. Ci, którzy próbują udawać, że takiej roli nie ma, a Kościół jest jedynie „pięć razy be” po prosu mijają się z prawdą.

Polska aż nadto odczuła, że całkowity rozdział Kościoła od Państwa nie wychodzi ani jednemu, ani drugiemu na zdrowie. Mieliśmy tego solidną próbkę w czasach komunizmu. Wydaje się, że niektórzy – przynajmniej jeśli chodzi o język dyskusji – chcieli by powrotu do tych „dobrych” czasów.

Kościół wnosi w życie Polaków – czy to się komuś podoba czy nie – nie tylko wartości moralne, które niesie chrześcijańska wiara. Wnosi również wielki dorobek działalności społecznej i charytatywnej. Ludziom, którym tak łatwo przychodzi krytyka wszystkiego, co „klerykalne”, wartoby przedstawić kwoty, jakie rokrocznie są przeznaczane na działalność społeczną. To są niebagatelne sumy. Mało kto zdaje sobie sprawę, ile pieniędzy przeznacza Kościół każdego roku na takie cele jak prowadzenie domów samotnej matki, dożywianie w różnych jego formach, dofinansowanie pomocy edukacyjnej i funkcjonowanie wielu innych dzieł. Wystarczy choćby wspomnieć, że jedna tylko kościelna fundacja - „Dzieło Trzeciego Tysiąclecia” obejmuje stałą pomocą stypendialną ponad dwa tysiące osób. Do tego doliczyć trzeba niebagatelne sumy, które przekazywane są w różnej formie za pośrednictwem „Caritasu”. Warto zdać sobie sprawę, że gdyby zostawić tę działalność na barkach państwowego budżetu, z pewnością nie byłby on w stanie udźwignąć prowadzenia tych wszystkich dzieł. Niejako przy okazji wyzwala się wielki solidaryzm społeczny. Osoby, które tak łatwo krytykują Kościół za wszystko, nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób wyśmiewają ludzi, którzy swoją ofiarnością wspierają tak liczne charytatywne dzieła. Wbrew pozorom to liczna, przynajmniej kilkunasto-milionowa, grupa ludzi. Wystarczy uświadomić sobie na ilu świątecznych stołach zapłonęła świeca Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom, która jest wspólną akcją trzech wielkich Kościołów chrześcijańskich w Polsce.

Zamieszanie związane z budową świątyni Opatrzności Bożej wydaje się nieco rozdmuchane. Warto w tym kontekście przypomnieć fakty. Budowa tego szczególnego wotum została uchwalona przez sejm II Rzeczpospolitej i gdyby nie historyczne koleje losu, zapewne zostałaby ukończona. Sejm III Rzeczpospolitej niejednokrotnie powoływał się na spuściznę polskiego parlamentaryzmu, do której należy również i ta ustawa. Po latach prawodawstwo zmieniło się tak, że zabrania ona finansowania budowy obiektów sakralnych z budżetu państwa. Pojawiła się konieczność dostosowania rzeczywistości do ustawy sejmowej sprzed wielu lat, tak aby wszystko odbywało się zgodnie z obowiązującym prawodawstwem. Stąd idea, aby obok samej świątyni powstało nie tylko muzeum, ale centrum kulturalne, upamiętniające wielkich Polaków, zwłaszcza kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jest to element naszego kulturowego dziedzictwa, równie ważny, jak Muzeum Powstania Warszawskiego czy projektowane muzeum Żydów polskich. Warto wspomnieć, że Kościół był miejscem wzrastania polskiej kultury w czasach, kiedy naszego kraju nie była na mapach. Trudno powiedzieć, jakim bylibyśmy narodem, gdyby nie kulturalna działalność osób z nim związanych. To właśnie ludzie Kościoła byli niejednokrotnie mecenasami sztuki. Niejednokrotnie w naszych dziejach to właśnie w murach świątyń Polacy mogli mówić i myśleć po polsku. Dla przykładu na strychu niejednego z polskich domów leży pożółkła „Książka do nabożeństwa dla wszystkich katolików, szczególniéj zaś dla wygody katolików archidyecezyi gnieźnieńskiéj i poznańskiéj” . Ta wydana przez abpa poznańskiego Marcina Dunina książeczka zwana od jego nazwiska „Duninem”, była dla wielu pokoleń Polaków żyjących pod zaborami jedyną w domu książką w ich ojczystym języku. Stała się zatem nie tylko modlitewnikiem, ale również podręcznikiem ojczystej mowy. To jest wielkie dziedzictwo, które Kościół wniósł w dzieje naszego narodu i udawanie, że go nie ma, jest ukrywaniem prawdy.

Trzeba mieć nadzieję, że ludzie wysuwający dziś antyklerykalne hasła nie zbiją już wielkiej popularności. Bo choć w samym Kościele możnaby domagać się większej przejrzystości finansów, to jednak sama jego działalność społeczna przynosi naszemu państwu więcej korzyści niż strat. Nie liczę, że fakt ten dostrzegą niektórzy politycy, którzy kwieciście wypowiadają się na tematy związane z działalnością Kościoła – kapitał polityczny jakoś trzeba zbić. Liczę jednak, że obywatele nie dadzą się nabrać na ich gadaninę. Rozdział Kościoła od państwa jest dziś prawnym anachronizmem – dużo lepiej postawić zatem na mądrą współpracę. A tej w naszym kraju nie brakuje.

 

Piotr Chudziński

11.01.2008.