Adwokat to wynajęte sumienie - Fiodor Dostojewski
Społeczeństwo... »

Człowiek drogą...

Na starych żaglowcach bunty trwały zazwyczaj krótko. Były rozwiązywane szybko – w jedną, albo w drugą stronę – ponieważ od tego zależał los okrętu. Tymczasem bunt w klasztorze betanek trwa i... nic? Kościół zawsze działał bez pośpiechu. Wiele razy już doświadczyliśmy, że do najbardziej energicznych instytucji on nie należy. Jednak w tym przypadku może warto wykazać nieco zdecydowania.

Piękne zdanie, powtarzane przy okazji wielu płomiennych kazań, że to „człowiek jest drogą Kościoła” nabiera w przypadku konfliktu z byłymi już betankami z Kazimierza dość smutnego tonu. Nie chodzi przecież o jedną, czy dwie „nawiedzone” zakonnice, którym coś się ubzdurało. Swoją drogą, egzaltacje i objawienia – rzekome czy prawdziwe – nie są w Kościele czymś nowym. Jeśli objawienie rzeczywiście miało miejsce, to zazwyczaj uzyskiwało ono aprobatę Kościoła. Decyzję taką wydawał Kościół bez pośpiechu, co nie narażało go na zbyt emocjonalne działanie.

Przypadek betanek jednak jest inny. Kobiety te nie są już zakonnicami. Czy jednak oznacza to, że można postawić krzyżyk na kobietach o których tak na prawdę nie wiele wiadomo. Od miesięcy nie ma z nimi kontaktu. Jeśli mówię o potrzebie bardziej zdecydowanych działań, to mam na myśli przede wszystkim dobro tych ludzi, którzy przebywają za murem. Nie wiemy, jakim manipulacjom – oprócz urojonych objawień byłej przełożonej – są poddawane. Choć list sugerujący samobójstwo okazał się tzw. kaczką dziennikarską, to jednak wydaje się, że jeden dekret biskupa nie załatwi tutaj sprawy. Kontekst sytuacji wskazuje, że osoby przebywające w byłym klasztorze potrzebują pomocy psychologa, a niektóre z nich zapewne psychiatry. Stąd to właśnie Kościołowi powinno zależeć na tym, aby jak najszybciej pomóc tym ludziom, bo jak wiadomo czas ma tu ogromne znaczenie. Ciągle mam zatem nadzieję, że są prowadzone działania o których nie wie opinia publiczna. Podyktowane byłoby to oczywiście dyskrecją i dobrem skrzywdzonych. Gdyby jednak takie działania nie miały miejsca, byłby to po prostu grzech zaniedbania.

 

Piotr Chudziński

22.06.2007.