Nie można żyć szczęśliwie, nie żyjąc godnie, moralnie i rozumnie - Epikur Z Samos

Refleksyjnie... »

Wszystkie barwy zimy

Drukuj
 

Czerwień, zieleń, żółć...

Jednostajność zimy urozmaica nam ot, choćby, pnącze jaśminu nagokwiatowego. A że wszystko zmienne jest roślina ta niegdyś kwitła w kwietniu, teraz gdy zimy nie tak ostre - obficie kwitnie aż do połowy zimy. Jaśmin kończy, a zaczyna zimokwiat wczesny, pod koniec stycznia pokazują się kwiaty krzewu oczaru omszonego. Oczary to niezwykły cud natury, bo oferują nam zimowe kwitnienie! Lekko poskręcane wąskie kwiaty oczarów czarują nas złocistymi, żółtymi z purpurowym wnętrzem lub miedzianopomarańczowymi barwami.

A pod czapami śniegu kryją się ze swoją wieczną zielenią iglaki. Niektóre odmiany roślin iglastych, pewnie chcąc nas rozweselić, zmieniają na zimę barwę igieł czy łusek. Jałowiec płożący wychyla się ku słońcu swoim fioletowym różem, a żywotnik zachodni - na zimę przybiera barwę miedzi.

Późną zimą ogrody ubarwia wawrzynek wilczełyko - kolejny cud natury z różowymi kwiatami. Uroku dodają pokryte kryształkami lodu, przyprószone śniegiem jaskrawo wybarwione owocostany kaliny koralowej. W lutym kwitnie odważny ciemiernik biały, który nie boi się ani lekkiego mrozu, ani śniegu. Na tej palecie zimowych barw są jeszcze krokusy, pierwiosnki, fiołki wonne, bergenie i - zielone plamy bukszpanu i bluszczu a dereń biały - wbrew swojej nazwie - ma jaskrawoczerwone pędy, z kolei dereń rozłogowy - oliwkozielone. Czerwienią się pędy klonu palmowego i perukowca podolskiego.

Owoce wielu krzewów i drzew (już bezlistnych), choć zwarzone przez przymrozki i mrozy a jednak utrzymują się na gałęziach, ubarwiając zimową panoramę. Czerwone drobne, ale liczne owoce irgi poziomej dojrzewają co prawda w sierpniu, ale gdy nie ma silnych mrozów, pozostają na krzewie przez całą zimę. A taki ognik szkarłatny ze swoimi czerwonymi, pomarańczowymi lub żółtymi owocami? Jakaż radość dla oczu! Jabłoń purpurowa ma wiśniowe pędy i czerwone owoce a złotkin japoński ubarwia zimowy ogród jasnozielonymi pędami..

Raj w środku zimy

Nie trzeba w środku zimy jechać do tzw. ciepłych krajów, aby zakosztować... ciepła, ucieszyć oczy kolorami flory.

Człowiek, szanując dary przyrody, jednak ją wspomagał, upiększał i ulepszał. Nie wystarczało mu to co miał w najbliższej okolicy i zafascynowany przyrodą spod innych szerokości geograficznych chciał jej elementy mieć na co dzień blisko siebie. Sprowadzane rośliny wymagały jednak szczególnej troski, specjalnych pomieszczeń, gdzie mogły się zaaklimatyzować. I w ten sposób w II połowie XVII wieku pojawiły się w barokowych ogrodach dworskich pomarańczarnie, zwane też oranżeriami: budynki użytkowo-ozdobne, parterowe galerie oświetlone jednostronnie szeregiem dużych okien eksponowanych na południe, ogrzewane, przeznaczone do uprawy bądź przechowywania w okresie zimy drzew pomarańcz, cytryn i innych roślin egzotycznych.

W XIX wieku pojawił się zimowy ogród czyli duża szklarnia (oranżeria, ananasarnia, figarnia), urządzona jak zimowy salon ogrodowy z rozmaitymi roślinami egzotycznymi, ozdobiony fontannami, rzeźbami. Jardin d’hiver nie był już tylko przechowalnią egzotycznych roślin - stał się przedłużeniem salonów towarzyskich.

Polska arystokracja podchwyciła tę pożyteczną modę, tym bardziej, że i w naszym kraju znaleźli się podróżnicy-pasjonaci, uczestniczący w dalekomorskich ekspedycjach, które miały na celu m.in. przywożenie ciekawych okazów flory. Do grona owych podróżników należał m.in. Józef Warszewicz (1812 - 1866 r.), botanik i ogrodnik, który penetrował Amerykę Środkową i Południową; odkrył m.in. 300 gatunków roślin z rodziny storczykowatych). Oranżerie powstały m.in. w warszawskim Ogrodzie Belwederskim, w Łańcucie. Z biegiem czasu owe oranżerie, palmiarnie itp. stały się dostępne dla zwiedzających, jak np. w Kaliszu.

Współczesne ogrody zimowe przejmują na siebie różne role - w zależności od nadanego im charakteru, stając się nie tylko salonem ale też np. miejscem pracy. Stąd emanuje ciepło, światło, tu jest źródło dodatkowej porcji tlenu.

To jest raj w środku zimy!

Ewa Kłodzińska

Zdjęcia: Joanna Nowakowska