Cierpienie jest albo niewielkie, albo krótkotrwałe. Nigdy nie dosięgnie tego, kto nie da mu przyzwolenia - Epikur z Samos
Refleksyjnie... »

Trudny dialog...

Drukuj
 

Te styczniowe dni przypominają, że każdemu potrzebne jest święto, które ma przypominać o korzeniach i o wyznawanych wartościach. Takie chwile mają też w całym społeczeństwie budzić większą świadomość bycia otwartym na innych. Jest jednak inny jeszcze wymiar tego czasu. Może emocjonalnie nieco bardziej refleksyjny (może nawet trochę gorzki). Myślę tu szczególnie o tych wszystkich, którzy odpowiedzialni są za kościoły, wspólnoty wyznaniowe - jakiegokolwiek użyć by określenia. Stosunkowo łatwo (choć to określenie nie oddaje w pełni sensu) jest "zorganizować" np. Tydzień Judaizmu, Dni Modlitw o Zjednoczenie Chrześcijan. Trudniej jednak BYĆ człowiekiem dialogu w swoim domu, w swojej wspólnocie każdego dnia. Prawdziwe "Dni Modlitw" czy "Tygodnie" weryfikują się każdego dnia w zaciszach domostw, w miejscach pracy w obliczu prozy życia. Nieraz z wielkim zaskoczeniem słyszymy gorzką prawdę o kimś, kto uchodzi w 'towarzystwie' za szlachetnego i dobrego człowieka, otwartego na dialog i pełnego zrozumienia dla innych, że w swym domu, w swym miejscu pracy jest po prostu tyranem... Można zapytać dlaczego? Odpowiedzi może być wiele. Jedno chyba jest pewne - tacy ludzie nie prowadzą najpierw dialogu z samym sobą w ciszy swego serca i umysłu. Nie pytają siebie: "czy dobrze postępuję?", tylko toczą nieustanny monolog na swą cześć i wobec najbliższych.

Takie sytuacje pisze nasze życie. Może właśnie i takie jest zadanie owych "Tygodni" i "Dni" organizowanych raz w roku... Może zabrzmi to banalnie, ale (nawiązuję do tytułu pewnej książki) "budowniczowie pomostów pilnie poszukiwani", bo jak mawiał Tomasz Merton "nikt nie jest samotną wyspą..." Jedynie dialog z sobą samym i życie według wartości może prowadzić do pokoju w wymiarze mikro i makro – świata...

 

Paweł Nowakowski - Redaktor Naczelny

21 styczeń 2009

Zdjęcia: Mosty Rzymu, Joanna Nowakowska