Milczenie - oto przyjaciel, który nas nigdy nie zdradza - Stanisław Brzozowski
Refleksyjnie... »

Sen Kinga

Atlanta w stanie Georgia przy alei Auburn 501 znajdował się dom Martina Luthera Kinga Seniora i Alberty Williams. To właśnie tu 15 stycznia 1929 roku państwu Kingom urodził się syn nazwany imieniem swojego ojca. Ukończył prywatny college Morehouse i uzyskał licencjat z socjologii. To właśnie tu spotkał Benjamina Mays’a – rektora i wychowawcę, działacza na rzecz swobód obywatelskich. King ukończył następnie studia teologiczne w Pensylwanii, uzyskując tytuł licencjata. W 1955 roku uzyskał doktorat z filozofii na Uniwersytecie Bostońskim

Pastorem baptystycznym przy Dexter Avenue w Mongomery został mając zaledwie 24 lata. W tym samym roku poślubił zmarłą 30 stycznia 2006 roku Corettę Scott. W swoich kazaniach odwoływał się do wielkich mówców walczących o swobody obywatelskie. 27 listopada 1955 roku wygłosił przemówienie w którym ostro skrytykował morderstwa dwóch Afroamerykanów: George’a Lee i Emmetta Tila. W trzy dni później powracająca z pracy szwaczka Rosa Parks została zmuszona do zmiany miejsca w autobusie. Odmówiła. Została aresztowana, a wydarzenie to zapoczątkowało protest polegający na bojkocie transportu publicznego. Przewodził mu King, a jeden z najdłuższych protestów w historii trwał 382 dni. Polegał na zajmowaniu miejsc przeznaczonych dla białych. Mimo czasowego aresztowania Kinga, protest zakończył się sukcesem i Sąd Najwyższy zniósł segregację rasową w stanowych autobusach.

Martin Luther King nazywany jest czasem amerykańskim Ghandim. Założona przez niego organizacja Southern Christian Leadership Conference, miała walczyć o równouprawnienie obywateli metodą biernego, pokojowego oporu. Wkrótce Martin Luther King przewodził coraz bardziej rosnącym w siłę pokojowym demonstracjom, które zwracały oczy polityków i zwykłych obywateli na problem rasizmu.

28 sierpnia 1963 roku King zorganizował marsz na Waszyngton. Stojąc na schodach Lincoln Memorial wypowiedział słowa powtarzane potem wiele razy: “Miałem sen – sen o tym, że pewnego dnia każdy czarnoskóry mieszkaniec USA będzie oceniany według swojej osobistej wartości, a nie według koloru skóry.” Historycy z uniwersytetu Wisconsin podkreślają, że była to jedna z najlepszych mów publicznych XX wieku. Tego dnia przemawiali również Sidney Poitier, Marlon Brando, Bob Dylan czy zmarły kilka dni temu Charlton Heston. Marsz ten przyczynił się do wywierania presji na prezydenta Johna Kennedy’ego, aby raz na zawsze uporządkować sprawę segregacji rasowej. W tym samym roku Martin Luther King został wybrany człowiekiem roku tygodnika Time, a rok po historycznym przemówieniu został laureatem Pokojowej Nagrody Nobla.

W 1967 roku z więzienia w Missouri uciekł James Earl Ray. 4 kwietnia 1968 roku w hotelu w Memphis w stanie Tennessee zabił on Martina Luthera Kinga. W dwa miesiące później został złapany na londyńskim lotnisku Heathrow, kiedy to posługując się kanadyjskim paszportem próbował uciec z Wielkiej Brytanii. Został ekstradowany do USA i skazany na 99 lat pozbawienia wolności. Przyznał się do zarzucanych mu czynów, choć jego adwokat Percy Foreman twierdzi, że zrobił to tylko po to, aby uniknąć kary śmierci. 11 czerwca 1977 roku po raz drugi w swoim życiu uciekł z więzienia, ale FBI złapało go po zaledwie trzech dniach. Ray utrzymywał, że to nie on zabił Kinga. W 1997 roku w więzieniu spotkał się z Dexterem Kingiem – synem zabitego pastora. Dexter poparł go w staraniach o ponowne otwarcie procesu w sprawie zabójstwa.Ray zmarł na niewydolność nerek i wątroby 23 kwietnia 1998 roku po odbyciu 30 lat kary.

Postać Martina Luthera Kinga powraca do nas za każdym razem, kiedy jesteśmy świadkami społecznej niesprawiedliwości. Tak jak on – mamy wtedy sen, że nie będzie na świecie ludzi, którzy byliby zepchnięci na margines życia z takiego czy innego powodu. Martin Luther King nauczył nas, że aby w pełni “być człowiekiem” trzeba udzielać głosu tym, którzy tego głosu nie mają. Ciągle są przecież na świecie ludzie, którym świadomie ktoś odebrał głos. Trzeba mówić o nich, a niejednokrotnie za nich.

 

Piotr Chudziński

07.04.2008.