Szlachetny człowiek wymaga od siebie, prostak - od innych - Parmenides z Elei
Refleksyjnie... »

Alfabet wakacyjny (II)

Drukuj
G jak gruszka. Jeden z owoców lata. Występuje w naszym ,,Alfabecie” tylko przez skojarzenie z ,,wczasami pod gruszą”, refinansowanymi z budżetu firmy (zazwyczaj sektora budżetowego).
H jak Hiszpania. Przed laty pierwszy kraj opanowany wakacyjnie przez Polaków.
I jak insekty czyli mrówki, muszki i meszki, kleszcze i komary, które w sposób zdecydowany i nachalny mogą zakłócić romantyczne oglądanie wschodów i zachodów słońca. Niestety, mogą też wywołać poważne i długotrwałe choroby (kleszczowe zapalenie mózgu lub boreliozę).
J jak jod. Pierwiastek występujący m.in. w wodzie morskiej, wdychany nad Bałtykiem, zjadany wraz z rybami morskimi i owocami morza. Niedobór jodu w organizmie może stać się przyczyną niedoczynności tarczycy.
K jak kupała, kupalnocka, sobótka.. Czerwcowa noc (najkrótsza w roku) przesilenia letniego, początek lata (21 czerwca). Nazwa wywodzi się ze słowiańskiego zwyczaju witania pierwszego dnia lata i magicznych obrzędów z tym związanych. To noc wody, ognia i szukania (nieistniejącego!) kwiatu paproci. W wodzie się kąpano, przez zapalone ogniska skakano, wrzucano weń zioła a splecione z polnych kwiatów, leśnych traw wianki z zapalonymi na nich świeczkami rzucano na wodę. Obrzędy się wzbogacały. Prawdopodobnie początkowo te wianki miały usposobić przychylnie wodę, aby jej wylewy nie zaszkodziły plonom, później panieńskie wianki wyławiane przez chłopaków, miały być dla właścicielek dobrą przepowiednią w sprawach rychłego zamążpójścia.
L jak last minute Oferta biur podróży kupowana w ostatniej chwili. Płaci się nawet o połowę mniej, ale klient-turysta nie ma możliwości wyboru np. hotelu czy daty podróży.
M jak muszla. Jest zewnętrznym szkieletem mięczaków. Tych najbardziej prymitywnych ma kształt czapeczki, ślimaków jest spiralnie skręcona, głowonogów - wielokomorowa. Miła pamiątka znad morza, zbieranie muszelek to dobre ćwiczenie relaksacyjne. Urok wielkich muszli polega na ,,zatrzymaniu” w ich wnętrzu odgłosu szumu morza...
N jak naturyzm, nudyzm (łac. nudus znaczy nagi). Pierwotnie oznaczało towarzyskie (i bez żadnych podtekstów) przebywanie obu płci nago na łonie natury, dla higieny fizycznej i psychicznej. ,,Nagie plaże” (w miejscach odosobnionych) pojawiły się np. w Wielkiej Brytanii w 1840 r., w Polsce w 1897 roku, w Niemczech w 1920 r. W latach 70/80. XX wieku naturyzm rozkwitł w Polsce ponownie. I pewnie nikt by z tego powodu nie robił skandalu, gdyby nie... ,,tekstylni” czyli ubrani plażowicze, którzy potrafili przebyć wiele kilometrów, aby podglądać nagusów. I oburzać się ich nagością! Zbigniew Wodecki o wzajemnych animozjach wyśpiewał przebój ,,Chałupy, welcome to” czym rozsławił te niewielką wieś, będącą ,,stolicą” naturyzmu. Idea relaksującej nagości została z czasem sprowadzona do niczym nieskrępowanej(!) erotyki a nawet pornografii.
O jak opalenizna, również sztuczna czyli z solarium. Modna przez cały rok, choć postarza, przyspiesza powstawanie zmarszczek. Jeszcze jakieś sto lat temu prawdziwe damy nie mogły być nawet tknięte promieniem słonecznym, swoje porcelanowo blade cery chroniły pod fikuśnymi parasolkami lub kapeluszami. Tymczasem współcześnie osoba nieopalona cierpi na ,,stres białej skóry” i nie bacząc na konsekwencje zdrowotne smaży się jak na patelni. A słonce wykorzystane w nadmiarze, zwłaszcza w godzinach południowych, staje się naszym, nawet śmiertelnym, wrogiem, bowiem obniża barierę immunologiczną organizmu ludzkiego a co za tym idzie ujawnia skłonności
do wielu chorób, zaostrza niektóre dolegliwości. Może wywołać nowotwory skóry, a wśród nich najniebezpieczniejszego, czerniaka.

Ewa Kłodzińska
Zdjęcia: Janina Ferenc, Aldona Ferenc-Agacińska