Dla przeciwwagi wielu uciążliwośći życia, niebo ofiarowało człowiekowi trzy rzeczy: nadzieję, sen i śmiech - Immanuel kant
Podróże kształcą... »

Wyrafinowany bzik!

Drukuj
Czasami coś kogoś tak opęta, że podporządkowuje temu całe swoje życie, ucieka się do wszelkich możliwych i (dla kogoś wyważonego, racjonalnego) niemożliwych środków. Bywa również, iż taka życiowa namiętność, konsekwencja w realizacji własnych wizji z czasem osiąga status dziedzictwa kulturowego.
Do czego zmierzam ?
Do zaproszenia w przestrzenie Parku Mużakowskiego.
Jednocześnie od razu przyznam, że kiedy zaproponowano mi wyjazd do Łęknicy, nieco się ociągałam... Przecież nawet studenci historii sztuki na wykładach z założeń parkowych, o tym niebywale rozległym Parku, zajmującym 728 ha powierzchni po obu stronach rzeki Nysy Łużyckiej, stanowiącej granicę polsko-niemiecką, dowiadują się tyle tylko, ile zawarły w sobie noty encyklopedyczne. Być może dlatego, że kwestie naszych granic stanowiły przez lata tkliwy temat, że tereny w województwie lubuskim, tu - w powiecie żarskim, nie podlegały należytej pielęgnacji, a długo wręcz przeciwnie, zacierano tam niemieckie ślady zagospodarowania tych obszarów. Tymczasem aż 522 ha całego w stylu angielskim uformowanego Park von Muskau, czy - z niemieckiego także Muskauer Park lub Fürst-Pückler-Park, znajduje się po stronie polskiej, a 206 ha po stronie niemieckiej w Bad Muskau.
Prawda jest też taka, że do 2006 roku Park nie miał praktycznie swojej literatury. Dopiero przyjęcie Parku Krajobrazowego Łuk Mużakowa oraz Geoparku Łuk Mużakowa do Światowej Sieci Geoparków (ang. Global Network of National Geoparks) zaczęło zdecydowanie zmieniać jego status, przywracać należną mu sławę.
1 maja 2004 roku Polska swoją część Parku uznała za Pomnik historii. Dwa miesiące później - 2 lipca 2004 roku Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO na 28 sesji w chińskiej miejscowości Suzhou (gdzie znajduje się jeden z najcudowniejszych ogrodów świata, Ogród Mistrza Sieci, o którym – rozkochana w chińskich ogrodach, pisałam na tych stronach przed ponad rokiem, po powrocie z Chin) - zdecydował jednogłośnie o wpisaniu Parku Mużakowskiego na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dodam, że jest to 12 polski obiekt na tej liście, pozostający teraz pod opieką Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Warszawie.
Niestety, ciągle jeszcze nie tak nagłośniony, popularyzowany, jak w istocie na to zasługuje ! Marzyłby się zwłaszcza okazały, gdyż jest na to materiał, koniecznie dwu-, a nawet trójjęzyczny album (polsko-niemiecki, a właściwie polsko-niemiceko-angielski, jeżeli ma rzeczywiście spełniać funkcję promocyjną).
Na razie mamy do dyspozycji mały kwadratowy albumik (publikacja w wymiarach 20x20 cm) „Muskauer Park Mużakowski” z 2006 roku i typowy, mocno drętwy językowo przewodnik wydany w 2009 roku.
Tymczasem zwiedzanie tego Parku założonego z pierwszej połowie XIX wieku, to nie lada wyzwanie, zwłaszcza dla kogoś, kto przyjeżdża tam pierwszy raz – co zresztą zauważa autorka wspomnianego przewodnika Renata Stachańczyk.
Nie ma już wprawdzie problemu z przekraczaniem granicy (o czym R. Stachańczyk napomyka, jako że pisała swoją pracę w czasie, gdy mostek w obrębie Parku na rzece dzielącej Polskę i Niemcy był strefą strzeżoną, wymagającą odprawy), znaczonej (do dzisiaj stojącymi) słupami po stronie polskiej czerwonymi z białym orłem, po stronie do Niemiec – zgodnie z barwami flagi narodowej – w pasma czarno, żółto, czerwone. Jednak nawet posługując się mapką zakupioną w punkcie informacyjnym przy wejściu do Parku, dość trudno poruszać się bez przewodnika, zwłaszcza po polskiej stronie.
Ład Parku jest misternie rozplanowany przez jego twórcę brandemburskiego księcia Hermanna Ludwiga Heinricha von Pückler-Muskau (1785–1871), miłośnika ogrodów, teoretyka sztuki ogrodowej (autor pracy „Rozważania o ogrodnictwie krajobrazowym”), zwanego „Goethem sztuki ogrodowej”, przy tym człowieka barwnego, z życiorysem nadającym się na dobry romans filmowy ! Był nie tylko właścicielem Muskau, twórcą fantastycznego założenia krajobrazowego jak pokazuje czas – najważniejszego dla XIX wieku, był również podróżnikiem i pamiętnikarzem, osobą szeroko znaną w towarzyskich kręgach Europy, uwodzicielem i to niezmiernie wyrachowanym... Jego romanse i małżeństwo miały bowiem dla niego konkretny wymiar – wymiar finansów jakie pochłaniało zakładanie wymarzonego Parku usytuowanego w naturalnej, otoczonej wzgórzami dolinie z wąwozami, strumykami i jeziorami. Zlecił regulację terenu, nadanie mu charakteru tarasowego.
Plany wschodniej części Parku obejmowały Most Królewski, Wiadukt i Most Arkadowy, które można nadal podziwiać. Na wyższym tarasie – czytam we wspomnianym albumiku – miał powstać zaprojektowany przez Karla Friedricha Schinkla w stylu średniowiecznej warowni zamek oraz przez niego zaprojektowane, utrzymane w stylu romańskim Mauzoleum. Położenie budowli nawiązywało do ruin XIII-wiecznego kościoła łużyckiego, znajdującego się niegdyś po drugiej stronie Nysy w Parku Górskim, doskonale widocznym z tej części parku. W owe miejsca został wpisany czytelny program ideologiczny - podkreślają autorki albumowej publikacji Beata Frydryczak i Helena Kardasz - inspirowany filozofią, religią, poezją oraz motywami pogańskimi.
Książę von Pückler-Muskau nie raz wspominał o „surowych”, jak określał, warunkach klimatycznych, których nie sposób nie uwzględnić planując rodzaje stosowanych w Parku roślin i drzew. Głosił zasadę przeobrażania krajobrazu w zgodzie z charakterem okolicy, a w nasadzeniach zalecał stosowanie rodzimych gatunków drzew, głównie liściastych i takich, które byłyby w stanie znieść lokalny klimat. Dlatego wśród podziwianych dzisiaj drzew, ocalałych z dosłownie masakry wojennej, mamy te typowe, jak rozrosłe wspaniale dęby, lipy, graby, buki, platany, kasztanowce oraz ciekawe aklimatyzowane gatunki egzotyczne.

Wędrowałam po parku w dzień ulewny, mglisty. Park jawił się tajemniczo. Po polskiej stronie dość dziko porastający, z nieutwardzonymi ścieżkami, co ma do pewnego stopnia swój urok. To część bez toalet i koszy na śmieci. Niestety.
Po przejściu granicznego mostku – ścieżki są utwardzone, w trawie nie widać opakowań np. „E.Wdell”, puszek po piwie, petów. Są kosze. Jest dostęp do toalet w starym i nowym zamku. Krzewy przystrzyżone, płoty i pnie drzew pobielone, do przemierzania parku można wynająć konny powóz, można tu nabyć pamiątki (pocztówki, ceramikę, płyty), można wypić kawę, można (a był to czas szparagów), zjeść fantastyczny szparagowy krem! – Dwa różne światy.
Przewodnik opowiadał o zaszłościach z czasów peerelowsko-dedeerowskich, o dewastacji Mauzoleum, ściągnięciu z miejsca pamięci kamienia z wizerunkiem księcia von Pückler-Muskau, który po latach wrócił jednak na niewielkie wzniesienie w zakolu rzeki. Mówił o trudnym sąsiedztwie. Teraz na ścieżce w Parku po polskiej stronie zagaduje mnie starsze niemieckie małżeństwo. Pytają o drogę. Dociekam – do zamku?, to trzeba wrócić... Nie, nie mówią – jak dojść tu u was, do marketu ?...
Parę godzin później, gdy już przez miejski most wracałam do Polski zrozumiałam obecne sąsiedzkie relacje. Na zabłocony parking musiałam bowiem przejść przez wielkie polsko-turecko-rumuńskie targowisko.
Czy książę mógł przypuszczać, że taką „oprawę” będzie miało jego dzieło?
Choć nie „od zawsze” Hermann Ludwig Heinrich von Pückler-Muskau marzył o tej wspaniałej przestrzeni parkowej. W latach młodzieńczych porzucił rodzinne strony. Wojażował, wiódł wręcz awanturnicze życie: wdawał się w pojedynki, zaciągał długi hazardowe, w biografii odnotowany jest jego pieszy przemarsz z Wiednia do Szwajcarii.
Na kilka lat zaciągnął się do wojska, by wziąć udział w walkach antynapoleońskich.
Do Muskau wrócił po śmierci ojca w 1811 roku. Przejął rodzinną posiadłość – stary zamek otoczony fosą ze skromnym regularnym ogrodem. Kroniki odnotowują, że to nie kto inny jak sam Goethe zachęcał księcia i utwierdzał go w planach założenia Parku.
Być może pod wpływem wielkiego romantycznego poety 1 maja 1815 roku książę wystosował list do mieszkańców Moskau, by wsparli jego przedsięwzięcie i odsprzedali mu swoje ziemie.
Ale jeszcze sporo czasu, bo do 1840 roku von Pückler-Muskau nie rezygnował ze swoich licznych podróży, z aktywnego towarzyskiego życia. Najczęściej goszcząc w Anglii, rozkoszując się m.in. tamtymi ogrodami. Do tego sporym w kwestii prac parkowych w Muskau problemem, były przede wszystkim kwestie finansowe. Dziedziczony zamek był zadłużony, przypadające na ten czas reformy uwłaszczające chłopów sprawiły, że stawiali oni twarde warunki cenowe, a książę Herman już zlecił prace najlepszym wtedy specjalistom w dziedzinie architektury ogrodów, wspomnianemu Karlowi Fridrichowi Schinkli i Augustowi Wilhelmowi Schirmerowi oraz sławą owianemu ogrodnikowi Jakobwi Henrichowi Rehdrowi, przy którym wiedzę – piszą autorki albumu – czerpał Eduard Petzold.
Sytuację podreperowała miłość i ożenek księcia z Lucie von Pappenheim, kobietą o nie mniej niż jego powikłanym życiorysie, ale ze sporymi zasobami majątkowymi.
Beata Frydryczak i Helena Kardasz piszą o tym związku następująco: - Miejsce Lucie w życiu Pücklera i jej wpływ na prace nad Parkiem trudno poddać właściwej ocenie. Z dzisiejszej perspektywy związek tych dwojga ludzi jawi się jako płomienny, a jednocześnie wyrafinowany. Książe znany był jako bawidamek, otoczony kobietami i wdający się w romanse o różnym natężeniu. Lucie całe życie spędziła u jego boku, decydując się na kompromisy , na jakie zdobyłaby się rzadko która kobieta.
Pückler pozostawił po sobie wizerunek oddanego męża, a później towarzysza życia „udokumentowany” setkami listów, które pisał codziennie w trakcie swoich licznych podróży. To właśnie listy do Lucie przysporzyły mu sławy pisarza. Listy Lucie nie zachowały się, musiała być jednak kobietą wyjątkowej cierpliwości i wielkiego oddania wobec Pücklera, jak i Parku, bo to faktycznie ona, podczas licznych podróży księcia, podsuwała nowe pomysły i, co wydaje się oczywiste, finansowała wszystkie przedsięwzięcia, dopóki starczyło jej majątku. [...]
Co było dalej ? Kolejnymi właścicielem Parku Mużakowskiego byli: książę Fryderyk Niderlandzki, dzięki któremu we wschodniej części Parku powstało Arboretum , a od 1883 roku rodzina von Arnim, kontynuująca dzieło swoich poprzedników. W latach 1886–1888 w miejscu, które Pückler przeznaczył na wzniesienie Kaplicy Grobowej powstało Mauzoleum dla zmarłej tragicznie żony hrabiego von Arnim. W 1945 roku rodzina von Arnim została z Muskau wysiedlona.
Zachęcam do wyprawy do Łękonicy lub Bad Muskau, do spacerów po wielkiej urody Parku Muskau (takie np. rododendrony spotkałam tylko w Irlandii!), wczytania, wsłuchania się w jego historię.
Dodam jeszcze tylko, że zaraz po ślubie, ukończonej pierwszej części parku w po północno-zachodniej stronie zamku - na cześć Lucie - książę dał nazwę „Doliny Owieczki”, pieszczotliwie nazywał ją bowiem „Schnucke” (owieczka). Jest zresztą w Parku noszącym miano „romantyzmu melancholijnego” wiele zakątków z sielankowymi, czułymi nazwami i -miejsce wielkich łez księcia, łez po śmieci przywiezionej z podróży do Afryki przepięknej, młodziutkiej Machbuby...


Grażyna Banaszkiewicz
(zdjęcia autorki)



Beata Frydryczak, Helena Kardasz
Wersja niemiecka - Barbara Witek, Ewa Johna
MUSKAUER PARK MUŻAKOWSKI
Oficyna Wydawnicza Uniwersytetu Zielonogórskiego
(pod patronatem UNESCO)
2006


Renata Stachańczyk
Park Mużakowski, Łęknica
Muskauer Park, Bad Muskau
Wydawca:
KRAJOWY OŚRODEK
BADAŃ I DOKUMENTACJI ZABYTKÓW
Warszawa 2009