Jest to złota zasada w życiu: wymagać mało od świata, a wiele od siebie - Chryzyp z Soloj
Podróże kształcą... »

Magia Slonecznej Doliny-Spotkanie z Czarnym Pulkownikiem

Jadąc z Ałuszty w stronę Fieodosii warto wybrać się trudniejszą dla kierowców trasą. Jest ona wąska i kręta, ale wiedzie na zmianę brzegiem morza i górskimi serpentynami.

 Widoki są niezapomniane, nawet bez wysiadania z samochodu. Po drodze mija się również wiele miejscowości letniskowych, nastawionych coraz bardziej na turystykę. Chcąc dojechać do celu, nie sposób nie zatrzymać się w Słonecznej Dolinie. Jest to jedyne na świecie miejsce, gdzie wyrabia się ciężkie, a zarazem smaczne i bardzo słodkie w smaku dwa gatunki win: Czarny Doktor i Czarny Pułkownik.

Nazwa Słoneczna Dolina może być myląca. Zapewne większości czytelników kojarzy się z pięknym, błogim miejscem, gdzie wśród muzyki degustuje się jedyne i niepowtarzalne wina. Nic bardziej mylnego. Sceneria tego miejsca przypomina raczej plan filmu miasteczko Twin Peaks. Opuszczone hale produkcyjne, sypiące się domki, zgrzebny sklep spożywczy. Jedynym zabytkiem jest niewielka cerkiew. Również ludzi na ulicach prawie nie widać. Niewielka grupka gromadzi się przy sklepie spożywczym. Tam również nabywamy Czarnego Pułkownika, sprzedawanego tutaj „na rozliew” czyli wprost z beczki do plastikowej butelki. Cała operacja przebiega na zapleczu, dzięki czemu klient pozostający rzecz jasna w sklepie nawet nie wie, czy wino, które za chwile otrzyma w butelce jest kupionym za bajońską sumę 40 hrywien za litr „Czarnym Pułkownikiem”.

Siła reklamy jest czasem porażająca. Wielokrotnie w naszym życiu zdarzało się, że białe nie zawsze było białe, a słoneczne nie porażało promieniami słońca. Tymczasem, mimo tego, że z wiekiem tak wiele się nauczyliśmy, raz po raz dajemy się nabrać na zachęcającą nazwę Słonecznej Doliny, choć podświadomie podejrzewamy, że nie kryje się za tą nazwą żadna rewelacja. Mimo to jesteśmy w stanie pokonać wiele życiowych zakrętów i wzniesień, aby dotrzeć do celu, który raz po raz, czasem po raz kolejny, potrafi rozczarować. Może zatem pora powrócić do wysokogórskiej wspinaczki. Trud większy, ale za to na wszystkich można popatrzeć z góry. Odrobina dystansu przyda się każdemu z nas.

 

Piotr Chudziński