Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się nudno, kiedy umrzesz - Julian Tuwim
Naturalnie poleca »

W ogrodzie życia...

Drukuj

Chodziłam po tym Muzeum (w najlepszym znaczeniu tego sformułowania!) – jak zaczadzona… A przecież zdeptałam już wiele imponujących przestrzeni ekspozycyjnych, tu w kraju i na świecie, i nie raz różne miejsca budziły moje głębokie zainteresowanie zbiorami oraz architekturą, do niektórych powracałam i powracam.

Nawiasem mówiąc, od dawna intrygowała mnie jedna z licznych w Krakowie rzeźb apostroficznych. Mianowicie ta – osadzona na filarze w ogrodzeniu w Pałacyku Czapskich (dawniej Pałac Krasińskich, później także Pałac Hutten-Czapskich), jakby czuwająca nad jego zbiorami – Chimera. Zwłaszcza w czasie dość częstego przemierzania ulicą 22 lipca, gdy z Hotelu Cracovia udawałam się na Rynek Starego Miasta. Lecz Kraków bezustannie kusi wieloma atrakcjami, więc ciągle nie miałam dostateczne motywacji na przejście przez próg absolutnie czarownego pałacyku…


Dzisiaj nie ma już wspomnianego hotelu, ulica została przemianowana na ul. Piłsudskiego, za to okolicznościowy traf (Krakowski Festiwal Filmowy) przywiódł mnie do Hotelu Fortuna zlokalizowanego via a vis obiektu pod „12” przy Piłsudskiego, hotelu usytuowanego nomen omen… przy ul. Czapskich 5.

Pałacyk widziany teraz z okna był już po prostu wyzwaniem.

Przeszeregowałam zatem swoje festiwalowe zobowiązania i znalazłam się – jak dzisiaj mówię: w ogrodzie życia imponującej rodziny Czapskich.


Wprowadzająca mnie do sali numizmatów przemiła, dużej subtelności i kultury pani, którą już przy wejściu zagadnęłam przeglądając dostępne opracowania zbiorów, porywała mnie niezmiernie szczegółową narracją dotyczącą historii odwiedzonego miejsca. Jej słowa otworzyły mi przestrzeń czasów w tempie naszego obecnego życia już niezmiernie odległych: – W 1883 roku Hubert Antoni Krasiński, właściciel Regimentarzówki na Ukrainie, lekarz i działacz społeczny, przeniósł się z Warszawy do Krakowa i tutaj zbudował neorenesansowy pałacyk według projektu Antoniego Siedeka. Budowa pałacu zakończyła się po roku. Hubert Krasiński mieszkał w nim do swojej śmierci w 1890 roku.

I tenże pałacyk zakupiłEmeryk Hutten-Czapski)*, sprowadzając się w 1894 roku z Petersburga do Krakowa.

W Petersburgu Emeryk Hutten-Czapski był wicegubernatorem, zaś z zamiłowania zapalonym i konsekwentnym kolekcjonerem, bibliofilem i numizmatykiem.

W rodzinnym majątku Stańków zgromadził ponad 11 tys. monet, medali, orderów, banknotów i rycin oraz przebogatą bibliotekę. Postanowił więc wybudować dla swojej unikatowej, osobiście skatalogowanej, kolekcji osobny pawilon, zaprojektowanie którego zlecił Tadeuszowi Stryjeńskiemu.

Pawilon powstał w dwa lata po przybyciu Emeryka Hutten-Czapskiego do Krakowa.

Nad jego wejściem wyryto łaciński napis: „Monumentis Patriae naufragio ereptis” („Pamiątkom ocalonym z burzy dziejowej”).


Do pawilonu muzealnego wiodła osobna brama w ogrodzeniu i osobne wejście. Duże okna pałacyku zapewniały odpowiednie światło salom ekspozycyjnym z oszklonymi gablotami i szafami, w których wystawiano zbiory porcelany i szkła artystycznego.


Emeryk Hutten-Czapski zmarł w trakcie prac organizacyjnych ekspozycji 23 lipca 1896 roku. – Pochowano go na Cmentarzu Rakowickim. Kolekcję natomiast, rodzina przekazała 12 marca 1903 roku miastu.
18 lipca 1904 roku Muzeum Czapskich stało się oddziałem Muzeum Narodowego, który po 1937 przejął również archiwum korespondencji i księgozbiór zmarłego w tym roku hr. Bogdana Hutten-Czapskiego.

Z czasem zbiory Czapskiego uzupełniono jeszcze o następujące darowizny: Wiktora Wittyga (monety średniowieczne),

Zygmunta Zakrzewskiego (5 tys. monet piastowskich), Franciszka Piekosińskiego i Karola Halamy (monety antyczne) oraz Piotra Umińskiego (monety krzyżackie i kurlandzkie). Do muzeum trafiły nadto prace braci Maksymiliana i Franciszka Ksawerego Siemianowskich. Cała kolekcja była udostępniana dla zwiedzających do 1939 roku.


Prowadzone w latach 2002–2009 prace remontowe budynku były realne dzięki częściowemu ich finansowaniu przez Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa. Po zakończeniu generalnego remontu, 28 czerwca 2013 roku Muzeum Narodowe

w Krakowie otworzyło tu Europejskie Centrum Numizmatyki Polskiej. Odnowiono jednocześnie dziedziniec, ogród i lapidarium.


Samo wnętrze pałacyku zachwyca swoją architekturą, pięknem każdego w niej detalu, ujmuje jakąś szczególną przyjazną gościom aurą.

Kiedy znalazłam się pośród po sufit wzniesionych szaf, regałów z mnogimi grzbietami lata swoje mających imponujących tomów, tchnących zapachem jakiego dzisiejszy papier i druk jest przez nowe technologie pozbawiony, powróciła do mnie strofa Wiktora Gomulickiego z jego wiersza „Ex libris”:

Po starą księgę sięgam ze wzruszeniem,

Zda mi się, że to nakryty kamieniem

Ojców proch. Czas ją poczernił i kruszy,

Lecz pełna w sobie nieśmiertelnej duszy”.


Duszę swoją ma też ogromny zbiór kartograficzny, piękny w swojej grafice, obrazowaniu świata, z równoczesnym uświadamianiem nam, że nie ma w nim nic stałego, że ma on swoją dynamikę, historię zmian, przeobrażeń różnymi czynnikami (odkrycia, najazdy, zmiany klimatyczne, tektoniczne, reżimy uzurpatorów, itd., itd.,) dyktowanymi.

Są pamiątki i dokumenty rodzinne Czapskich (a jestem właśnie w trakcie lektury zajmujących, pełnych faktografii danego czasu,

przy tym poruszających niezmiernie czułością – listów pisanych w latach 1744-1759 przez Magdalenę z Czapskich do męża Hieronima Floriana Radziwiłła zebranych w książce „Gdybym Cię moje Serce za męża nie miała, żyć bym nie mogła” wydanej

dwa lata temu nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie**), listów pozwalających wglądnąć

w ich rzeczywiste wzajemne relacje, losy – jak to w życiu – zawieruchą dziejów znaczone.


Na tyłach Pałacyku lokuje się zachowujący swój XIX-wieczny klimat ogród ocieniony ponad 100-letnimi drzewami. Można w nim podziwiać część muzealnego lapidarium z fragmentami krakowskich, gotyckich budowli. Wśród nich - oryginalny, XIV-wieczny pinakiel z Kościoła Mariackiego!


W głębi ogrodu, za murem którego z jednej strony Sienkiewiczówka, z drugiej rozbierane skruszałe młodopolskie krakowskie kamienice, kamienica Łozińskiego, z trzeciej budynek użytkowany obecnie przez krakowską ASP – usytuowano nowoczesny pawilon z multimedialną ekspozycją oddającą życie, twórczość artystyczną i pisarską oraz szlag bojowy majora wojska polskiego Jana Józefa Czapskiego.

– Budowa tutaj w 1994 roku Pawilonu – prowadzi narrację moja przewodniczka – to realizacja testamentu Józefa Czapskiego. Przekazał w nim krakowskiemu Muzeum Narodowemu swoje archiwalia: - dzienniki, osobiste pamiątki oraz księgozbiór. Również dokumenty siostry Marii Czapskiej i innych członków rodziny. Cała jego droga życiowa jest tam odtworzona. Jego paryski pokój, jego pracowania malarska są odtworzone. Krystyna Zachwatowicz zaaranżowała wszystko tak, że mamy wrażenie, iż Czapski tylko na spacer z psem stamtąd wyszedł …

-

Właściwe nazwisko Józefa Marii Franciszka Czapskiego herbu Leliwa – artysty malarza oraz pisarza, a także majora

Wojska Polskiego, człowieka o niebywale gęstym życiorysie brzmi: hrabia Hutten-Czapski. Niemniej przydomka tego, i tytułu,

nie używał. Znany jest natomiast jego pseudonim –„Marek Sienny”, którym sygnował swoje prace w pierwszych latach działalności w paryskiej „Kulturze”. W latach późniejszych często podpisywał się J. Czap.

Urodził się 3 kwietnia 1896 roku w Pradze, zmarł – 12 stycznia 1993 roku w Maisons-Laffitte). Był synem hr. Jerzego Hutten-Czapskiego (1861-1930) i Józefy Leopoldyny z hr. Thun-Hohenstein (1867-1903), wnukiem hr. Emeryka Huttena-Czapskiego

i hr. Friedricha Thuna, bratem Marii Czapskiej (1894 - 1981) – historyka literatury, eseistki, autorki min. tytułów: „Dwugłos wspomnień” (pisane z bratem, London 1965), „Czas odmieniony”, „Gwiazda Dawida”, czy antologii „Polacy w ZSRR (1939-1942)”.

Studia prawnicze rozpoczął w Petersburgu. We wrześniu 1917 roku znalazł się na krótko w formowanym w Mińsku 1 pułku ułanów Krechowieckich. W październiku 1918 roku zapisał się do warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, mimo to wyjechał ponownie

do Petersburga z misją poszukiwania zaginionych ułanów 1 pułku ułanów.

Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Otrzymał Order Virtuti Militari.

W latach 1921-1924 kontynuował naukę w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, m.in. w pracowni Józefa Pankiewicza.

Od 1924 do 1931 przebywał z grupą kapistów (z Janem Cybisem i Zygmuntem Waliszewskim, i innymi) w Paryżu.

W latach 30. minionego wieku w Warszawie, współpracował, wśród innych tytułów, z „Głosem Plastyków” i „Wiadomościami Literackimi”.

We wrześniu 1939 roku został zmobilizowany, a 27 września tego samego roku wzięty do niewoli w Chmieleku.

W czasie II wojny światowej więziony był w obozach jenieckich ZSRR – internowany w Starobielsku, Pawliszczew Borze i obozie jenieckim NKWD w Griazowcu pod Wołogdą. Zwolniony z niewoli w 1941 roku na mocy układu Sikorski-Majski, wstąpił do tworzonych w Tockoje Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR, do Armii Andersa

zajmując się (do kwietnia 1942 r.) bezskutecznym poszukiwaniem „zaginionych” oficerów polskich w ZSRR. Jak się okazało

w kwietniu 1943 roku – ofiar zbrodni katyńskiej. Później został szefem przysztabowego Wydziału Propagandy i Informacji, odpowiedzialnego w armii za sprawy kulturalno-oświatowe. Współredagował tam pierwsze numery „Orła Białego”.

Przewędrował szlakiem 2. Korpusu przez Bliski Wschód do Włoch, gdzie z kolei brał udział w kampanii włoskiej.

Uczestniczył, jako delegat rządu RP na emigracji, w międzynarodowej komisji badającej zbrodnię katyńską.

Przeżycia z pobytu w Sowietach opisał w książkach „Wspomnienia starobielskie” i „Na nieludzkiej ziemi”.

Od 1946 roku – w Paryżu, współtworzył paryską „Kulturę” (od 1947 roku aż do śmierci mieszkał w domu-redakcji „Kultury”

w Maisons-Laffitte przy Avenue de Poissy 91). Swoje artykuły i eseje umieszczał w wielu francuskich pismach, m.in. „Le Figaro Littéraire”, „Preuves”, „Gavroche”, „Nova et Vettera”, „Carrefour”.

Współorganizował Kongres Wolności Kultury w Berlinie w 1950 roku.

Swoje obrazy prezentował na wystawach we Francji, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Brazylii, Belgii.

Tymczasem w Polsce twórczość Józefa Czapskiego pozostawała praktycznie niedostępna.

Dopiero w rok po przełomie października 1956, w 1957 roku, w Muzeum Narodowym w Poznaniu i Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie odbyły się te pierwsze w Polsce jego wystawy. Później jego nazwisko znalazło się na cenzorskiej liście osób objętych całkowitym w naszym kraju zakazem publikacji.

Zalecenia dotyczące osoby Czapskiego odnotował w swojej książce o peerelowskiej cenzurze Tomasz Strzyżewski. Opublikował

w niej notkę Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk informacyjną nr 9 z 1975 roku zawierającą wytyczne dla cenzorów. Na liście autorów zakazanych widnieje także nazwisko Józefa Czapskiego. Notatka głosiła: „ [...] w stosunku do niżej wymienionych pisarzy, naukowców i publicystów przebywających na emigracji (w większości współpracowników wrogich wydawnictw i środków propagandy antypolskiej) należy przyjąć zasadę bezwarunkowego eliminowania ich nazwisk oraz wzmianek o ich twórczości, poza krytycznymi, z prasy, radia i TV oraz publikacji nieperiodycznych o nienaukowym charakterze (literatura piękna, publicystyka, eseistyka)”.

Zorganizowanie kolejnej w Polsce wystawy Józefa Czapskiego było możliwe dopiero w 1986 roku w Muzeum Archidiecezjalnym w Warszawie, zaś jego twórczość malarska i pisarska została upowszechniona w Polsce dopiero po 1989 roku.


Józef Czapski malował portrety, wnętrza, pejzaże, widoki miejskie, kwiaty, martwe natury, sceny z przedstawień teatralnych. Najważniejszą rolę w jego obrazach odgrywał kolor i światło. Przywiązywał większą wagę do konstrukcji obrazu niż inni kapiści, dążył do syntetycznego ujęcia przedmiotu i wydobycia dramatycznego wyrazu.

Po II wojnie światowej malował najprostsze motywy z życia codziennego, sceny miejskie, postać ludzką na tle naturalnego otoczenia, pogłębiając studia natury, przywiązując wagę do jej form i barw.

Zwykł mawiać: Nie liczy się realizm, ani antyrealizm. Liczy się prawda.

Pochowany został 15 stycznia 1993 roku na cmentarzu w sąsiadującej z Maisons-Laffitte miejscowości Le Mesnil-le-Roi,

obok zmarłej w 1981 roku siostry Marii.

-

Kiedy wychodziłam z Pawilonu Józefa Czapskiego, na tarasie słychać było szuranie ogrodowych krzeseł, pobrzękiwały szklanki z chłodnymi napojami i filiżanki z kawą. Grupa francuskich wycieczkowiczów dyskutowała z dużym podnieceniem. Przebijające się w tym gwarze: De façon magnifique ! – potwierdzało, że nie tylko ja doznałam w tym miejscu czegoś wyjątkowego.


Grażyna Banaszkiewicz

(zdjęcia autorki)


*Na stronach internetowych ekspozycji mieszczących się w Pałacyku Czapskich znajduje się ciekawa bardzo opowieść i o samym Emeryku Zachariaszu Mikołaju hrabim Hutten-Czapskim opracowana przez p. Katarzynę Bik z MNK, której nie sposób tu nie przytoczyć, jako że daje ona również rys historii Polaków i w tamtym trudnym dla Polski czasie (lata 1831–1914 to historia Polski

od upadku powstania listopadowego (1831) i Wielkiej Emigracji do wybuchu I wojny światowej (1914), po zakończeniu której Polska odzyskała suwerenność w1918 roku)

Otóż: urodził się w 1828 roku on w Stańkowie na Białorusi. Znakomicie wykształcony, znający siedem języków, spadkobierca potężnej fortuny, był wysokim urzędnikiem w administracji carskiej.

W wieku 26 lat poślubił utalentowaną i bogatą protestantkę – Elżbietę Karolinę Annę baronównę Mayendorffówną. Majątek, podróże, rodzinne koneksje sprzyjały kolekcjonerskim i naukowym zamiłowaniom hrabiego Hutten Czapskiego. Już w wieku 23 lat został członkiem Towarzystwa Archeologiczno-Numizmatycznego, a mając 27 lat zorganizował i sfinansował ekspedycję naukową na Syberię.

Czapski wiódł u boku kochającej żony szczęśliwe życie, wychowując dwie córki – Zofię i Elżbietę, oraz dwóch synów – Karola i Jerzego. Na początku lat 60. XIX wieku przebudował pałac w Stańkowie tak, by znalazło się miejsce na cenne zbiory (kolekcja liczyła wtedy 20 tysięcy książek, kilka tysięcy rycin, obrazy i kilkanaście tysięcy numizmatów), zbudował "skarbczyk” na księgozbiór, założył arboretum w parku. 

W 1872 roku dokupił pobliski majątek Przyłuki, powiększając dobra rodzinne do 40 tysięcy ha. Mimo natłoku zajęć sam dokumentował swoje zbiory, poszukując własnych korzeni. Początkowo zbierał przedmioty związane ze Starą Rusią, z czasem zaangażował się w gromadzenie zagrabionych w Polsce poloników.

W miarę jak rozwijała się kariera zawodowa Emeryka, słabł jego entuzjazm dla Rosji i rosło rozczarowanie pozornie tylko liberalną polityką cara Aleksandra II. W 1880 roku Czapski oficjalnie zrezygnował ze stanowiska zarządcy Departamentu Leśnego Cesarstwa Rosyjskiego i jeszcze intensywniej zajął się kolekcjonerstwem.
Wzrost niechęci do Polaków w Rosji po zamachu i śmierci Aleksandr a II uświadomił Czapskiemu niebezpieczeństwo zagrażające jego kolekcji. "Stosunki w Rosji za Aleksandra III były nie do wytrzymania dla Polaka” –pisał w jednym z listów. Postanowił więc razem z polskimi zbiorami przenieść się do Galicji. Wybór padł na Kraków. W 1894 roku Emeryk podzielił majątek między synów,a sam wywiózł do Krakowa 600 tys. rubli w papierach wartościowych.

Nabył jednopiętrowy pałacyk, zbudowany 10 lat wcześniej przez architekta Siedeka przy ul. Wolskiej, aktualnie Piłsudskiego. W styczniu 1895 roku zbiory przyjechały do Krakowa. Tylko polska ich część, bo na to wyłącznie zgodziły się carskie władze.

Ale nawet na te zbiory pałacyk okazał się zbyt mały. Czapski zdecydował się na dobudowanie pawilonu. Zaprojektowało go w 1895 roku znane krakowskie biuro architektoniczne Spółki Stryjeński Pokutyński. Strajki robotników opóźniały jednak budowę. Emeryk zachorował na tyfus i dopiero w lutym 1896 roku odzyskał zdrowie. Wiosnę spędził na podróżach do Kołomyi, Nowego Sącza, Inowrocławia, szukając nowych nabytków. Latem choroba wróciła i nocą, z 22 na 23 lipca 1896 roku Emeryk Hutten-Czapski zmarł w wieku 68 lat. Pogrzeb, zgodnie z jego wolą, miał skromny.


**  Publikacja zawiera 154 listy drugiej żony H. F. Radziwiłła, reprezentanta jednego z najznamienitszych rodów I Rzeczypospolitej. Mimo wielkiego uczucia, łączącego tę parę, ich małżeństwo zakończyło się rozwodem, a to z powodu trudnego, wręcz psychopatycznego charakteru Radziwiłła. Świadczy tym min. in. fakt, że p. Magdalena każdorazowo, gdy udawała się do swojej matki, musiała na ten wyjazd uzyskiwać zgodę męża. Książę miał do niej pretensje o wszelkie samodzielne kroki. Z natury swojej Radziwiłł gardził mężczyznami uległymi wobec swoich żon. W prowadzonym przez siebie diariuszu odnotował: – Bóg [mężczyznę] głową stworzył w rządach, un się zaś gwałtem w ogon przemienia.
Książka została wydana z niezwykłą starannością. Jest wręcz edytorskim cackiem.

Zastosowano tu bowiem floraturę w paginacji w kolorze bordo, która pięknie prezentuje się na papierze o kremowym odcieniu. Projekt okładki i tytulatura nawiązują do stylu barokowego. Edycję zamyka słownik wyrazów archaicznych i zapożyczonych, indeks nazwisk, spis nazw geograficznych oraz aneks z wybranymi listami Magdaleny z Czapskich Radziwiłłowej. Dołączona do książki płyta CD zawiera wszystkie opublikowane w niej listy.