Naturalnie poleca »

Osobliwe muzeum, osobliwa książeczka (II)

Drukuj

Wchodziłam do Muzeum Nikifora po odwiedzeniu wystawy w holu Kina Jaworzynka przy krynickim Ośrodku Kultury, gdzie dominowały prace powszechnie znane. Architektura, wiejskie kuchnie. Wzruszający list – prośba o kupowanie. Szyby pomazane, fatalne, odbijające się w nich światło, utrudniające rozpoznawanie ważnych u Nikifora detali.
W Muzeum od wejścia plakaty z wystaw malarza, w sterylnych salach chronologia życia dokumentowana sporą ilością zdjęć, gromadzonych w wyklejanych w albumach przez samego Nikifora (zachowano jego przeklejenia, wyklejenia, multiplikacje swoich zdjęć „legitymacyjnych”...), jego laska, zegarek (kiedy patrzę na zegarki – zawsze zastanawia mnie, co działo się w momencie, kiedy ten mechanizm na zawsze zastygał ?...); drewniane skrzynki do farb, pędzli i kartoników, okładek zeszytów, skrawków papieru na których malował swoje cykle tematyczne: autoportrety, beskidzkie pejzaże z cerkiewkami i stacyjkami kolejowymi, widoki krynickich wilii, sceny wojskowe, urzędy, wnętrza świątyń, wnętrza chat, architekturę fantastyczną.
Szacuje się, że Nikifor stworzył blisko 40 tysięcy prac podpisywanych – sic ! – Mateyko lub Netyfor. Opisywał swoje prace słowami z błędami, można powiedzieć: charakterystycznym dla siebie kodem...

W Muzeum cały czas mnóstwo ludzi, od młodzieży szkolnej, po osoby leciwe. Wszyscy nieruchomieją przy projekcji czarno-białego dokumentu Polskiej Kroniki Filmowej z lat 60. ubiegłego wieku. Sześciominutowy ledwie zapis nie pozostawiający złudzeń wobec sytuacji Nikifora w Krynicy.
Syn polskiego o nieustalonym nazwisku, prawdopodobnie malarza rezydującego w wilii „Trzy róże” i trudniącej się roznoszeniem po krynickich pensjonatach wody łemkowskiej żebraczki Eudoki Drowniak był stałym pośmiewiskiem, popychadłem...
Żył więc we własnym świecie, swojej obserwacji, wewnętrznej tkliwości, wyobraźni, interpretacji rzeczywistości. Zdany na pomoc ludzi pozbawionych perfidnych cech, mniejszościowych uprzedzeń.
Do śmierci Nikifora opiekował się nim krynicki artysta malarz Marian Włosiński.
Przejmujące są niektóre jego zdjęcia (kiedy w deszczowy dzień siedzi w busiku przyjaciela-opiekuna z twarzą przyklejoną do szyby... , kiedy z domu, w którym miał pokój wychodzi ze swoją skrzynką na plecach...). Wzruszający jest rozrysowany własny modlitewnik, autoportrety – jak ten na okładce najnowszej, niewielkiej, tzw. kieszonkowej publikacji (14x19 cm) wydawnictwa BOSZ „Nikifor MALARSTWO/PAINTING”.
Nikifor ma tu na głowie przyzwoity kapelusz, modne binokle na nosie, na sobie białą koszulę, elegancki z wyłogami płaszcz. Ten ubiór powtarza się w m.in. „Autoportrecie za stołem wielkanocnym”, w „Autoportrecie pod parasolem”.
Wyraźne sygnały tęsknoty za lepszym życiem, dobrym statusem.
Prawa dłoń na okładkowym portrecie wyraźnie większa od lewej. Podobnie w obrazku „Scena w urzędzie wojskowym (żołnierze rosyjscy)” – najwyższy rangą żołdak uniesioną prawą dłoń ma zdecydowanie większą od lewej... W „Scenie w urzędzie wojskowym (żołnierze austriaccy)” – podobnie – gestykulujący lewą ręką wojskowy za urzędowym stolikiem, ma tę rękę dużo większą z dłuższymi palcami, niż u drugiej swojej kończyny. A w „Ikonostasie z Nikiforem”, a na obrazku „Nikifor w mundurze na katedrze” - ? – to samo. – Respekt przed urzędem, poczucie humoru ? Bo z całą pewnością bystrego zmysłu obserwacji oraz poczucia humoru Nikifor nie był pozbawiony. Świadczą o tym choćby prace „Przed oczyma przerażonych kobiet”, scenka salonowa (jakaż tu postawa wojskowego !), „Fabryka dolarów” (z kopcącymi kominami), „Elegant i dwie damy”, czy wymieniony już „Autoportret pod parasolem”, dalej „Autoportret podwójny”, „Autoportret w trzech postaciach”.

Wartością najnowszej publikacji BOSZA jest skondensowany i zróżnicowany dobór akwarel Nikifora, pozwalający wyjść poza powszechny wizerunek artysty zagłębionego głównie w architekturze.
Był Nikifor fenomenalnym artystą, analfabetą z nadzwyczajnym talentem, intuicją malarską.
Wewnętrznie pokaleczony, stworzył sobie tarczę z malarstwa.
Dzisiaj ona go broni.

Po śmierci Nikifora Jerzy Harasymowicz w swoim „Tryptyku Nikiforskim” (1968), żegnał malarza poetycką prośbą do Boga:

[...]
Przyjmij jak umiesz najlepiej
sługę swego Nykyfora
na swym skrawku małym
pełnym drewnianych lichtarzy

Daj mu kąt niebieski
w kurzu gdzieś za ikonostasem
daj rajskie kredki

Pięknie Cię prosi
ikonopis Harysyn



Grażyna Banaszkiewicz
(zdjęcia autorki)



Nikifor
MALARSTWO/PAINTING
Tekst i opracowanie merytoryczne
Zbigniew Wolanin
Opracowanie graficzne
Jakub Kinel, BOSZ
Wydawca
BOSZ Szymanik i wspólnicy sp. jawna
Olszanica 2014