Kropla przebija kamień, upadając nie dwa razy, lecz często; tak człowiek staje się rozumny, czytając nie dwa razy, ale często - Tytus Lucretius Karus
Naturalnie poleca »

Nowe technologie w ślepym zaułku systemu

Drukuj

Co roku w medycynie pojawiają się nowe technologie, innowacyjne metody leczenia, a także nowoczesne środki farmakologiczne. Pojawiają się, choć w Polsce dostęp do nich jest ciągle ograniczony. I prędzej niż innowacje przejdą polski proces legislacyjny, na świecie pojawią się kolejne nowości, do których nam ciągle daleko.

Nowe technologie w medycynie rozumiemy nie tylko jako innowacyjne leki, ale również urządzenia medyczne, które pozwalają ratować życie pacjentów. Proces wdrażania tych technologii jest jednak wieloetapowy i czasochłonny. W jednym koszyku potrzeb mieszają się innowacyjne technologie, interesy pacjentów i długość procesu decyzyjnego. To wszystko wymaga znalezienia złotego środka. W polskiej kardiologii ten środek zdaje się być przesunięty w stronę ministerstwa.

- Pacjenci od wielu lat oczekują na refundację leków czy urządzeń, które po okresie przedłużającego się opiniowania bardzo często przestają być innowacyjne, bo już dawno zastąpione są nowszymi. Być może dobrym rozwiązaniem jest wprowadzenie w kardiologii programów terapeutycznych, które wzorem onkologii pozwolą usystematyzować grupy pacjentów i podzielić technologie w ramach określonych potrzeb - uważa profesor Adam Witkowski, kardiolog, Kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej Instytutu Kardiologii w Warszawie i dyrektor WCCI Warsaw.

Jako przykłady podaje Ticaglerol i Evolocumab, które zdaniem profesora Witkowskiego wraz ze starzeniem się społeczeństwa liczba chorych z chorobami serca będzie rosnąć. Chorzy z zastawką mitralną są często dyskwalifikowani z zabiegów chirurgicznych, dlatego szansą na przedłużenie ich życia są innowacyjne leki, które w Europie już dawno stosowane są w powszechnym leczeniu.

Rozwiązanie w tej kwestii podpowiada podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Łukasz Szumowski, profesor kardiologii:

- Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się wprowadzić taką agencję, jakie funkcjonują w innych krajach w Europie, która zajmie się badaniami. Dzięki temu nie będziemy musieli się opierać wyłącznie na badaniach firm farmaceutycznych i bardzo ogólnych badaniach europejskich – uważa Łukasz Szumowski. - Ideałem byłoby gdybyśmy mieli możliwość współfinansowania pewnych produktów, na przykład z ubezpieczeń. Pacjent mógłby współuczestniczyć we wprowadzaniu innowacyjności leku – dodaje.

W Polsce jak na razie jedyną agencją, która istnieje jest Agencja Oceny Technologii Medycznych. Jednak brak regulacji prawnych sprawia, że na ocenę innowacji czeka się latami, aż te przestają być światowym trendem, mówi prof. Stanisław Bartuś

- Jeśli chodzi o nowe leki to tu ścieżka jest dość mocno określona, ile to ma trwać. Nowe technologie to tutaj nie ma regulacji czasowych. Stąd wprowadzenie nowych technologii zajmuje tutaj dużo czasu. Np. są nowe technologie związane z balonami uwalniającymi lek, które oczekują na ocenę AOTMiTu, a my walczymy od kilku lat o uzyskanie wprowadzenie tych leków, mimo iż wykorzystujemy je w leczeniu od dłuższego czasu. Niestety agencja nadal nie wypowiedziała się co do zasadności.

Gdy AOTMiT powstał był dla wielu ogromną nadzieją. Jednak nie ma żadnego przepisu wykonawczego, który zmuszałby do wykorzystania przez decydentów pracy tej agencji.

- Jeśli to nie zostanie zmienione, to zawsze będziemy w ogonie – dodaje prof. Robert Gil, kardiologii, Kierownik Kliniki Kardiologii Inwazyjnej, Centralny Szpital Kliniczny MSWiA w Warszawie.

Zobrazowaniem tego problemu może być fakt, że na przestrzeni 15 lat nie wprowadzono poza Ivabradyną żadnego leku refundowanego , który poprawiałby jakość życia pacjentów – dodaje prof. Stefan Grajek, kardiolog z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Kardiolodzy zgodnie twierdzą, że nie domagają się refundowania leku, który jest eksperymentem, jak to bywa w onkologii. Chcą refundacji leków mocno sprawdzonych.

- W zakresie chorób sercowo naczyniowych aż 30% zgonów można uniknąć. MZ wydaje na leczenie chorób krążenie ok 3 mld zł, a ZUS na świadczenie dla tej samej grupy wydaje ponad 4 mld. Tutaj już widzimy gdzie musimy zadziałać – twierdzi prof. Jakub Gierczyński, ekspert w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego i Instytucie Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

W rozpoczynającej się reformie służby zdrowia nie znamy jeszcze wiele odpowiedzi, jak chociażby te, dotyczące innowacji. Jak na razie ustawa o sieci szpitali pokazuje nam, że pieniądze kierowane są w stronę podstawowej opieki zdrowotnej.

- Postawienie na POZ to postawienie na molochy, zamiast na małe lotne START-UPy. Gdy stawiamy na POZ, ci, co leczą, są przepracowani i mają 7 min na pacjenta. Pytanie, czy ta opieka dobrze rozwinie opiekę kardiologiczną? – uważa prof. Piotr Hoffman Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Jak tłumaczy Łukasz Szumowski, to, jak bardzo polska medycyna posunie się naprzód jest uzależnione w znacznej mierze od decyzji rządowych:

- Redukcja śmiertelności bierze się z programów narodowych. Jeśli ten program działa to widzimy efekty. Tutaj takiego programu nie mamy.

Obecnie czeka nas wdrożenie dwóch programów Ministerstwa Zdrowia mających ogromne znaczenie dla kardiologii – ustawa o sieci szpitali i Koordynowana Opieka Specjalistyczna (KOS – Zawał). To od nich i ich finansowania zależy, jak dalece posuną się możliwości wdrażania innowacyjnych metod, środków farmakologicznych w zderzeniu z nową rzeczywistością systemową.