Wszystkie drogi prowadzą do mojego serca - Epikur z Samos
Naturalnie poleca »

Ku światłu, ku wiedzy...

Drukuj

To jeden z najpiękniejszych budynków Poznania. Tak oczywisty, jak i tajemniczy.

Oczywisty, bowiem od samego zarania, od decyzji o jego budowie i przeznaczeniu wiadomo było, że będzie to biblioteka. Tajemniczy, jako że co jakiś czas dowiadujemy się o nim czegoś nowego, niekiedy mocno zaskakującego.

Ale – od początku.

- Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu wzniesiona została w latach 1878-1902  jako Kaiser-Wilhelm-Bibliothek według projektu architektonicznego Carla Hinckeldeyna.

– Kiedy rodził się pomysł stworzenia w Poznaniu nowej Biblioteki – opowiada Artur Jazdon (dyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej w latach 1992–2017) – cesarzem Niemiec i Królem Prus był Wilhem II Hohenzollern, a nadburmistrzem miasta – Richard Eitting. Poznań był wówczas niewielkim, prowincjonalnym miastem na wschodnich peryferiach Rzeszy, stolicą prowincji o wybitnie rolniczym charakterze, „miejscem tanich koncertów i wykładów.


Liczba osób czytających poważne książki zawsze była tu niewielka” (cytat z publikacji M. Jaffé „Poznań pod panowaniem pruskim” wydanej w Poznaniu w 2012 r. s. 382 – w oryginale ” Die Stadt Posen unter preußischer Herrschaft: ein Beitrag zur Geschichte der deutschen Ostens, Lipzig 1909.

W 1893 r. władze w Prowincji Poznańskiej kupiły od wojska za 278 tys. marek posesję w narożniku Wilhelmstrasse (obecnie Al. K. Marcinkowskiego) i Neuestrasse (obecnie ul. I.J. Paderwskiego), gdzie w latach 30. XIX w. mieściło się Generalkommando des V. Armeekorps (Naczelne Dowódzztwo V Korpusu Armijnego).


– Przeniesienie dowództwa w 1889 r. do nowej siedziby w pałacowej rezydencji, wybudowanej na zamknięciu północnej perspektywy Wilhelmstrasse – barwnie bardzo snuł swoją opowieść Artur Jazdon na konferencji promującej przytaczaną tu publikację „BIBLIOTEKA UNIWERSYTECKA W POZNANIU”– pozwoliło na czasowe przejęcie starych gmachów na potrzeby powstałych w Poznaniu niemieckich instytucji kulturalnych: Provinzial Museum (Muzeum Prowincjonalne) i Landesbobliothek (Biblioteka Krajowa).


By nie odbierać czytelnikom przyjemności zapoznania się z dalszą historią, ilustrowaną niezwykle ciekawymi dokumentami, z dalszymi krokami prowadzącymi do otwarcia owej wspaniałej do dzisiaj Książnicy, w tym momencie urywam opowiadanie Artura Jazdona.

Przypomnę jednak w skrócie, punktowo wręcz historię tej Biblioteki, którą Poznań ma prawo się szczycić:

- A więc 1902 r. ukończono budowę gmachu.

Na obecny rok 2017 przypada zatem 115 rocznica powstania Biblioteki i jej działalności.

- W 1919 r. przyjmuje ona 250.000 woluminów na potrzeby tworzącego się uniwersytetu; uzyskuje prawo regionalnego egzemplarza obowiązkowego każdej ukazującej się w Prowincji książki.

- 1939 r. zbiory Biblioteki osiągają 500.000 woluminów.

- W latach wojny - 1939-45 - biblioteka funkcjonuje jako Staats- und Universitätsbibliothek.

- W 1945 r. uruchomiono Bibliotekę Główną Uniwersytetu Poznańskiego (do zbiorów- w dużej mierze do zbiorów specjalnych, gdyż były to głównie stare druki i zbiory kartograficzne - wpłynęło ok. 750.000 tomów z księgozbiorów porzuconych i opuszczonych).

- W 1958 r. ukazał się pierwszy numer Biuletynu Biblioteki Głównej UAM (już Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu),

a dwa lata później opublikowano pierwszy numer rocznika „Biblioteka”.

Należy dopowiedzieć, że zbiory Biblioteki UAM mają charakter humanistyczny i społeczny, nie obejmują dziedzin technicznych, medycznych ani rolniczych. Jego cechą szczególną są masonica, druki niemcoznawcze oraz regionalne.

Biblioteka – powszechnie nazywana po prostu Uniwersytecką, cały czas się rozbudowuje i modernizuje.

- W 1994 r. Biblioteka uzyskała dostęp do Internetu.

Komputerowa baza zbiorów systemu biblioteczno-informacyjnego objęła 500.000 pozycji. Uruchomiono internetowy dostęp do katalogu. Prowadzi się digitalizację zbiorów dla Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej.

- W 2002 r. Biblioteka otrzymała najwyższe wyróżnienie przyznawane przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich - medal Bibliotheca Magna Perennisque.

Uruchomiono jednocześnie nową serię wydawniczą Antiquitates Minutae prezentucją najciekawsze zbiory specjalnych.

- - -

Niemniej barwne i emocjonalne znajdują się w publikacji opisy samego budynku prowadzone przez pracownika Biblioteki, kustosza dyplomowanego Jakuba Skuteckiego, przekonującego, że plan architektoniczny Książnicy ma znamiona zabudowy pałacowej, czy nawet świątynnej, wyraźnie prowadzący każdego przekraczającego jej próg ku światłu, rozumianemu jako symbolu wiedzy (cytat: – …ze szczytu schodów w westybulu otwiera się droga […] ku światłu, ku „świątyni wiedzy”.

– Zanim ktoś przekroczy próg biblioteki – pisze tenże autor w książce bezpośrednio po samym budynku nas oprowadzający – musi, (co oczywiste - GB), najpierw do niego dotrzeć.

Usytuowana tuż przy ulicy i leżąca niemal pośrodku pierzei fasada Biblioteki Uniwersyteckiej nie daje się ogarnąć en face.

Z pewnego oddalenia gmach zawsze jawi się w silnym skrócie perspektywicznym, dzięki czemu nieznacznie wysunięty ryzalit wejściowy staje się bardziej widoczny i przez to silniej dominujący, obniżone zaś partie skrajne pojawiające się na pierwszym planie zyskują na znaczeniu.

Smakowite są opowieści o detalach na frontonie biblioteki, choćby o sowie i ulu… Dalej - o nowatorskim w owym czasie systemie transferu zamawianych przez czytelników książek z magazynu wprost do czytelni.

O bramach bocznych, z których prawa jeszcze istnieje, a które spełniały też w ciasnej zabudowie kwartału swego rodzaju formę odgrodzenia w razie wybuchu, często wtedy się zdarzającego, pożaru.

O mieszkaniu dla dyrektora biblioteki. Bo kiedy tuż przed jej otwarciem z Berlina przyszło rozporządzenie, że ma być ona czynna każdego dnia do godziny 22:00, całe lewe skrzydło musiało ulec od parteru po dach całkowitej przebudowie, gdyż przestrzeń mieszkalna ma zupełnie inne potrzeby , a zdecydowano, że przy tym trybie pracy placówki, jej dyrektor musi w niej rezydować !


Nie będę cytowała intrygującego dalszego opisu obiektu, bo z nim najlepiej zapoznać się bezpośrednio w książce. Inaczej wtedy spojrzymy na budynek przy ul. Ratajczaka 38 -34, jego poułańską historię, jako że znajdowały się tu np. stajnie ułańskie… Czy historię tuż przedwojenną, gdy wokół stały kamienice właścicielami, których były majętne rody, gdy funkcjonowały tam sklepy, kawiarnie do dzisiaj legendą owiane.

Niemniej do tego zdania nie pominę:

– Wejście do Biblioteki jest miejscem – stwierdza Jakub Skutecki nieco egzaltowanie, ale nie bez racji – w którym dokonuje się przejście między dwoma światami, jest barierą odgradzającą sacrum od profanum, a jednocześnie miejscem, w którym w ogóle miejsce takie jest możliwe [...] Po tej – we wnętrzu Biblioteki (GB) – panuje życie i materia, po tamtej wszystko traci wartość…


Tak, detalicznie – jak już wspominałam – prowadzi nas autor tej części książki, dotykając każdego elementu architektury (forma krzyża, logika usytuować poszczególnych pomieszczeń); wystroju (witraże, świetliki, odsłonięte w czasie remontów tablice, ect.) tłumacząc ich symbolikę, tropy wiodące nas ku temu co najcenniejsze – ku wiedzy.


Uzależnieni od książek doskonale rozumieją ten tok i ton narracji.


Wyznać jeszcze muszę, że Biblioteka Uniwersytecka była – w czasie studiów i jest nadal, gdy prowadzę kwerendy dziennikarskie, moim ulubionym miejscem, cennym źródłem w poszukiwania materiałów bieżących i archiwalnych, wszelkich druków specjalnych, unikalnych . Przy czym miejscami dla mnie szczególnymi ze względu na swoją atmosferę są: dział katalogów (i nie zamienię tego na łączność elektroniczną, chociaż absolutnie doceniam jej potrzebę) oraz stara czytelnia lokująca się jak i katalogi na I piętrze. Miejsca po prostu magiczne ! Do tego stopnia, że mój domowy księgozbiór, oświetlenie stołu przy którym pracuję są w dużym stopniu odwzorowaniem klimatu tych wnętrz.

---

Książka j „BIBLIOTEKA UNIWERSYTECKA W POZANNIU” stanowi kolejną monografią w serii „Zabytki Poznania”, edytowanej przez Wydawnictwo Miejskie Posnania redagowanej przez Jana Skuratowicza.

I jak poprzednie ukazuje ciągłość historyczną danego obiektu, tym razem budynku Biblioteki Uniwersyteckiej, przyjmującej w swoich szacownych murach nie tylko techniczne wyzwania współczesności. Stąd chociażby w prawym skrzydle wysokiego parteru swoje miejsce znajdują dzisiaj wyznawcy komiksów… Bo taka jest dynamika dziejów.


Grażyna Banaszkiewicz

(zdjęcia autorki)



Artur Jazdon, Jakub Skutecki

BIBLIOTEKA UNIWERSYTECKA W POZNANIU

Monografia z serii „Zabytki Poznania”

Wydawnictwo Miejskie Posnania

Poznań 2017