Cierpienie jest albo niewielkie, albo krótkotrwałe. Nigdy nie dosięgnie tego, kto nie da mu przyzwolenia - Epikur z Samos
Naturalnie poleca »

"Jugosławia. Rozsypana układanka"...

Drukuj

Nakładem Wydawnictwa Bezdroża ukazała się książka autorstwa Beaty i Pawła Pomykalskich „Jugosławia. Rozsypana układanka”

Nie tak dawno temu kilkaset kilometrów od południowych granic Polski istniało państwo przez wielu uważane za idealne. Powstało jako idee fixe jednego człowieka, któremu udało się złożyć w całość układankę różnych narodów i grup etnicznych, języków i alfabetów, kultur i religii. Na kilka dekad w ramach projektu zwanego Jugosławią ujarzmił tę wybuchową mieszankę. Choć jego rządy nosiły cechy krwawej dyktatury, to póki żył, wszystko działało bez większych zarzutów. Bo (byłych) Jugosłowian więcej łączy, niż dzieli. Na gruzach ich niegdyś wspólnego państwa istnieje dziś kilka niezależnych republik.

Chętnie spędzamy wakacje w Chorwacji, która od lat plasuje się w czołówce ulubionych kierunków Polaków. Czasem wpadniemy na narty do Słowenii, choć ta raczej przegrywa rywalizację z Austrią czy Włochami. I na tym kończy się nasza dzisiejsza znajomość regionu. Dlatego zapraszamy w fascynującą podróż po ziemiach dawnej Jugosławii. Pokażemy mało znane miejsca, opowiemy ciekawe historie. Wspomnimy unikatowe zjawiska i nietuzinkowych ludzi. Sprawimy, że nad książką uniosą się niezwykle intensywne aromaty. Opowiemy, czym była Jugosławia, zanim zmiótł ją z powierzchni ziemi chory nacjonalizm, który najpierw zakiełkował w głowach kilku polityków, a później rozlał się szerokim strumieniem po całym kraju.

Link do książki:

https://bezdroza.pl/ksiazki/jugoslawia-rozsypana-ukladanka-beata-i-pawel-pomykalscy,bejuru.htm Publikacja jest również dostępna w wersji elektronicznej.


Fragment książki:

Jest zjawisko w turystyce, które niezmiennie nas zadziwia. Oto jedne miejsca są oblegane z racji ich wyjątkowego piękna lub interesujących obiektów, inne – bez istotnych przyczyn, poza być może panującą modą. Ale są też miejsca, które mają wszystko, żeby stać się wielką turystyczną atrakcją, a nie odwiedza ich prawie nikt! I tak- w Bledzie dzikie tłumy, a w ślad za nimi równie dzikie ceny, a tymczasem zaledwie 7 kilometrów na południowy wschód, w Radovljicy, malutkim miasteczku z piękną architekturą i niepowtarzalnym urokiem, typowym dla zadbanej prowincji – pustki. Atmosfera niezobowiązująca i nie tak napuszczona jak w sąsiednim kurorcie, a mimo to poza parą emerytowanych Niemców w sportowym odzieniu i jednym zabłąkanym brytyjskim motocyklistą, a nie spotkamy tu nikogo. To zapewne wkrótce się zmieni, więc korzystamy i delektujemy się spokojem.”