Zamiast błagać chmury o deszcz - wykop studnię - Epikur z Samos
Naczelny myśli, że... »

Władza daje do myślenia czyli o rozumieniu człowieka

Drukuj

Wspomniany w poprzedniej refleksji p .t. „Samorządna poprawność” - „List od władzy” - prowokuje do innych jeszcze rozważań. Chodzi o to, czy Władza słuchać potrafi i jakie skutki 'nie – słyszenia' obywatela mogą się pojawić... I co znaczy „dbanie o dobry wizerunek”...

 

Zamiast wstępu.

Mając na uwadze „inspirujący” list od Władzy, w trosce o należyte zrozumienie słowa, przywołać trzeba dokument, którego 60 rocznicę powstania obchodzić będziemy w tym roku. Naturalnie po to, by Władza dobrze zrozumiała (lub zrozumieć choć spróbowała) słowa piszącego.

Powszechna Deklaracja Praw Człowieka uchwalona przez ONZ w grudniu 1948 roku, w artykule 19 stanowi: „Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice”.

 

Ku przestrodze czyli zanim powstanie kolejny „list od Władzy”...

Człowiek taki już jest i taką ma naturę, która skłonna jest do przyzwyczajeń. To zaś prowadzi do rutyny, a jak pisał Roman Brandstaetter - „każda rutyna i każda maniera – są śmiercią wiary i śmiercią sumienia”. To, co wydaje się oczywiste - usypia ludzkie sumienie i wrażliwość etyczną. Dlatego trzeba o tym mówić i przypominać, szczególnie tym, którzy w wolnych wyborach zostali obdarzeni nie tylko godnością, ale i zobowiązaniem do większej niż inni ludzie odpowiedzialności. Szczególnie za słowo w każdej jego postaci...

 

Zrozumieć człowieka.

By posiąść zdolność oceny człowieka (nawet w najlepszej intencji obrony „dobrego wizerunku” społeczności lokalnej) trzeba pewnej dojrzałości osobowej, a więc emocjonalnej i intelektualnej. Krótko mówiąc – trzeba mieć zdolność słuchania drugiego człowieka. I tu nie może być żadnego pośrednictwa. 'Usłyszeć' można tylko twarzą w twarz. Inaczej pozostaje się na poziomie bliższym plotki niż prawdy. Trudna to zdolność, ale możliwa i dlatego śmiem twierdzić, że człowiek (stanowiący prawo lub mający stać na jego straży), który choć raz nie pomyślał o tym – nie będzie mógł sprostać wyzwaniom, które nakłada na niego powierzony urząd. Idąc dalej – zapytać siebie samego o intencję drugiej osoby. Dlaczego tak ,a nie inaczej mówi? Czy wynika to z troski czy łatwego krytykanctwa? I wreszcie – postawić sobie bardzo trudne pytanie – jaki jest mój osobisty stosunek do drugiego? Czy nie ma we mnie podświadomych uprzedzeń, zaszłości, a „Władza” przecież winna być „ponad”. Jeśli na tym poziomie próby zrozumienia człowieka są jakieś braki, to największa troska o tzw. „dobry wizerunek” jawi się jako samoobrona przed wysiłkiem rozwoju osobowości.

 

Możliwe społeczne skutki...

Cytowana Powszechna Deklaracja Praw Człowieka w artykule 20 przypomina:”Każdy człowiek ma prawo spokojnego zgromadzenia i stowarzyszania się. Nikogo nie można zmuszać do należenia do jakiegoś stowarzyszenia”. Wspominam te słowa, ponieważ „List od Władzy” powstał w kontekście działania pewnego stowarzyszenia. Stał się przyczynkiem do rozważań i pytań o jakość nie tylko polskiej demokracji, ale i relacji „Władza” - stowarzyszenia, organizacje itp.

Beata Zadumińska – psycholog, działaczka organizacji pozarządowych (na łamach „Tygodnika Powszechnego” z dnia 27.07.2008., nr 30 , str 16, - „Społecznicy w depresji”) tak diagnozuje sytuację: „W Polsce niszczy się działalność społeczną./.../ Zbyt wiele jest osób, które, które nie dorastają do działań na rzecz potrzebujących./.../ Dzisiaj zrezygnowałam z pracy na rzecz jednej z nich (tj. organizacji). Miałam dość praktyk, które sprawiają, że pomoc potrzebującym zmienia się z misji w narzędzie do zarabiania. Oczywiście, nie zniechęci mnie to do działalności społecznej jako takiej, ale jest wielu, którzy przeżyją trwałe rozczarowanie”.

Naturalnie - „List od władzy” nie miał nic wspólnego z „narzędziem zarabiania” wspominanym przez Autorkę cytowanych słów, ale spowodował, że troska o tzw. „dobry wizerunek” lokalnej Władzy skutecznie zachwiała „wizerunkiem Władzy” jako stróża wspólnego dobra. Trzeba iść dalej, bo przecież nikt nie może zniweczyć chęci czynienia dobra... Nawet, jeśli ma taką a nie inną władzę i listy pisze. I nawet wtedy, gdy chlubi się „Kodeksem Etyki Pracownika Samorządowego” i kolejnymi wyróżnieniami. Wystarczy dobrze czytać Powszechną Deklarację Praw Człowieka!

 

Paweł Nowakowski

Redaktor Naczelny

28.07.2008.