Cierpienie jest albo niewielkie, albo krótkotrwałe. Nigdy nie dosięgnie tego, kto nie da mu przyzwolenia - Epikur z Samos
Naczelny myśli, że... »

Subiektywny przewodnik wielkanocny

Drukuj

Kiedy nadchodzi czas składania życzeń, szczególnie tych w przestrzeni słowa pisanego, rodzą się pytania o ich przesłanie. By nie pozostać na powierzchni mniej lub bardziej zdewaluowanych określeń, ale nadać im właściwy sens i głębię.


Wielkanoc – patrząc w wymiarze ogólnoludzkim, szanując odmienności religijne i kulturowo-społeczne – proponuje zgodnie z rytmem budzącej się przyrody nowe, odrodzone spojrzenie na świat i na człowieka w nim. Tam, gdzie pojawia się człowiek, tam i są wartości. I naturalnie – relacje. Jest to czas refleksji nad spotkaniem. Nie jest chyba niczym nowym stwierdzenie, że smutki i tragedie tego świata rodzą się wtedy, gdy zaburzone są relacje człowieka z człowiekiem, ale i człowieka z otaczającym go światem. I jeszcze jeden wymiar – spotkanie z samym sobą, którego jakość zawsze przekłada się na relacje z Innym.


Chyba troszkę zapomnieliśmy, że spotkanie i bycie z innymi i dla innych dzieje się nie tylko w wymiarze czynów. Ono istnieje bardzo głęboko w wymiarze myśli i słów. Ludzkie działanie jest naturalną ich konsekwencją i przedłużeniem. Można spotkać ludzi, którzy twierdzą, że „to tylko słowa” - raniąc nimi siebie i innych. To „aż słowa”. Warto tu wspomnieć o biblijnym pojmowaniu słów – słowo ma moc stwórczą. Jest bytem, jak każdy inny. Może dać życie i może zabić...

Pisał o tym ks. Józef Tischner: „/.../mowa nie będzie już „słowem życia”, ale „mową, która zabija , niosąc śmierć”. Mowa stanie się wtedy miejscem doświadczania zła. Zło idzie przez mowę. Mniej istotne jest przy tym, co się mówi, a bardziej istotne to, w jakim epizodzie sensu umieszczone zostały padające z ust słowa”*.

Gdyby odwołać się do kategorii moralności w przestrzeni religii, przypomnieć można, że w kategoriach czynów moralnie nagannych ( czytaj: grzechów) istnieją czyny wyrządzone słowem ( w języku włoskim bardzo ciekawie określane jako „peccati di gola”. - czyli dosłownie 'grzechy gardła').

Ludzkie słowa – można śmiało powiedzieć – o tyle mają sens, o ile tworzą „kulturę spotkania”. Do istoty człowieczeństwa należy tworzenie i uczestniczenie w kulturze. Nie chodzi tu tylko o tzw. kulturę wyższą, ale o kulturę bycia. Społecznym „miernikiem” jej stanu jest poziom medialnej „kultury bycia”, który nie należy do najwyższych. Zwrócił na to uwagę Papież Franciszek, który zresztą bardzo często krytycznie odnosi się do zjawiska plotki (także w kręgach kościelnych) i bezsensownej paplaniny. Jego przemyślenia skierowane właśnie do dziennikarzy mają jednak wartość uniwersalną, gdyż – jak sam wskazuje – są „rzeczą podstawową dla nas wszystkich”**.

Istnieją trzy istotne elementy dla tworzenia 'kultury spotkania': umiłowanie prawdy, życie w sposób profesjonalny i poszanowanie ludzkiej godności.

Umiłowanie prawdy – to nie tylko troska o rzetelność w poszukiwaniu faktów i ich interpretacja, ale wewnętrzna uczciwość wobec samego siebie i innych. To znaczy, że nie można zbyt łatwo wydawać wyroków, wiedząc, „że życie nie jest czarne albo białe” i „trzeba umieć rozróżnić odcienie szarości w wydarzeniach”. W obliczu Innego, którego spotykam, trzeba mieć świadomość, że jest w nim coś większego, niż on sam, ze istnieje wymiar tajemnicy i że nie można mówić o rzeczach, „o których się wie, w sumieniu, że nie są prawdziwe”. Można powiedzieć – używając określenia poetki Anny Kamieńskiej – że chodzi tu o ascezę słowa...


Życie w sposób profesjonalny – zachęta dla dziennikarzy, by nie traktowali swego zawodu jako czegoś „na zewnątrz” ich człowieczeństwa. Papież mówi o 'powołaniu'. Znaczy to, że dziennikarzem się jest całą dobę. Jest to i element ważny w demokracji, gdy dziennikarze są wewnętrznie wolni, to znaczy ich praca jest tożsama z ich człowieczeństwem. Wartości w ich pracy są zarazem ich wartościami jako osób ludzkich. Stąd niezależność... Franciszek wspomina, że w historii „dyktatury – niezależnie od orientacji i 'koloru' – zawsze starały się nie tylko opanować media, ale i narzucić nowe reguły zawodowym dziennikarzom”. Czy można to wskazanie odnieść uniwersalnie? Wydaje się, że tak. Spotykamy określenie „człowiek z klasą”. Ktoś, na kogo można liczyć, osoba wspaniałomyślna, opanowana w mowie i odpowiedzialna za swe działanie. Ktoś, kto ma przed sobą uniwersalne kategorie Prawdy, Dobra i Piękna. W świecie religii – to osoba święta. A generalnie – to ktoś o kim możemy powiedzieć, że jest prawdziwy tzn. nie ma w nim rozdźwięku między myślą, słowem i czynem. Dobrze wiadomo, że jest to trudne, ale jednak możliwe.


I wreszcie – last but not least – poszanowanie ludzkiej godności. Wyzwanie naturalnie – uniwersalne. Dotyczy każdego jako tego, który szanuje, ale i chce być szanowanym. Nie istnieje prawdziwe spotkanie bez świadomości kim jest i jaką godność ma każdy człowiek. W przestrzeni słowa mówionego i pisanego jest tu wiele do zrobienia. Papież wspomina o obmowie jako o „terroryzmie, który zabija”. „Dziennikarstwo nie może być „bronią rażenia” osób czy wręcz ludów” - idąc dalej – 'ludzkie słowa nie mogą być bronią rażenia innych'. Szacunek dla wypowiadanych słów – jest szacunkiem dla człowieka. Istotą ludzkiej godności jest między innymi to, że każdy jest INNY i niepowtarzalny. Stąd mówimy o spotkaniu z INNYM. Nie jest to określenie pejoratywne, ale po prostu fakt-oto staję wobec INNEGO. Rodzi się spotkanie. By było ono owocne i prawdziwe – musi „mieć” swoją kulturę. Kultura spotkania to pierwszy i zasadniczy krok w budowaniu pojednania na świecie. Zaczyna się to od spotkania w przestrzeni myśli i słowa. Tischner w książce „Inny”, zauważa, że „stając wobec innego, stajemy wobec nieskończoności”. To uświadamia nam, że Inny ma prawo być, w swej niepowtarzalności i nieprzewidywalności. To jest swego rodzaju zasada wolności wyrażona w innym miejscu przez Profesora Tischnera - „Pozwolić drugiemu być”.


Może się wydawać, że to wszystko niezbyt jest bliskie klimatowi Wielkiej Nocy. Jeśli jednak dobrze się przyjrzeć tym dniom, to zawsze widać w horyzoncie jakieś Spotkanie. Dla jednych – ze Zmartwychwstałym, dla innych – z Ukochaną Osobą, jeszcze innych - ze światem, który wiosennie się odnawia. W spotkaniu, jeśli ma być piękne i niepowtarzalne musi być kultura. A ta wyrasta z poszukiwania prawdy w postawie pełnej szacunku dla Innego. Jakiekolwiek On nosi imię...


Paweł Łukasz Nowakowski

Wielkanoc 2017

  • *Józef Tischner, INNY, Eseje o spotkaniu, Kraków 2017

  • ** Papa Francesco, Discorso al Consiglio Nazionale dell'Ordine dei Giornalisti, 22.09.2017. Citta del Vaticano, tłum. Paweł Nowakowski



Zdjęcia: Joanna M. Nowakowska