Kryzys myślenia, który - niczym choroba zakaźna - wpędza człowieka w szarość i każe zapominać o tym, co w życiu piękne - ma swe charakterystyczne objawy. Nawiązując do języka medycznego - zespół symptomów, który ma jeden wspólny mianownik. Jest nim amnezja 'pamięci dobra' czyli zapomnienie o tym wszystkim, co w życiu było dobre i piękne i o tych wszystkich, którzy dobro wyświadczyli. To wymazanie z pamięci zbiorowej i osobistej wartości, którą zwiemy 'wdzięcznością'. Jeden z współczesnych myślicieli zauważył, że "cnota wdzięczności charakteryzuje społeczeństwa o wysokim poziomie moralności". Na tym koniec teoretyzowania. Powróćmy do codzienności. Do spotkania z konkretnym człowiekiem. Do szarej egzystencji.
Dwa życiowe obrazy, dwie historie prawdziwe z życia pewnego filozofa wzięte.
Historia A. Ktoś bardzo bliski, złączony więzami krwi z owym "miłośnikiem mądrości". Osoba, która zawsze mogła liczyć na obecność, wsparcie, radę (nie chodzi tu bynajmniej o wartości tylko merkantylne) w pewnym momencie swego życia 'staje na nogi', wylatuje z gniazda. Rozwija życiowe skrzydła, osiąga tak zwane sukcesy...i zapomina. Nie potrafi, a często nie chce pamiętać o dobroci i trosce innych. Niekiedy wręcz wstydzi się dobra, które ktoś bezinteresownie podarował. Żyje w przeświadczeniu, że tak naprawdę wszystko jej się należy. Zapomina słowa "dziękuję", "pamiętam". Pamięta jednak o słowie "oczekuję", "to mi się należy". Wpada w kryzysowe myślenie, gdzie nie ma miejsca na radość życia, na zachwyt nad dobrem, które i tak w tym skomplikowanym świecie istnieje, na świadomość, że pomimo chmur - słońce istnieje... Krótka pamięć Dobra...
Historia B. Osoba znana filozofowi od lat. Jednorazowe 'wydarzenie', choć to słowo nie oddaje w pełni tamtej chwili. Grudniowa noc. Nastaje stan wojenny. Czwarta rano. Nerwowy dzwonek do drzwi. Zźiębnięty człowiek w piżamie ścigany przez SB. Kilkanaście dni ukrywa się w jego domu. Mijają lata. Znajomość trwa do dziś. Jest jednak coś, co potrafi jeszcze wzruszyć w czasie 'kryzysowego myślenia". To pamięć i wdzięczność bez wielkiego patosu i egzaltacji. Każdego roku - 13 grudnia - w rocznicę tamtej grudniowej nocy - wizyta i proste słowo - "dziękuję"... Dobra pamięć...
Zamiast konkluzji - oddajmy głos komuś, kto w czasach II Wojny Światowej próbował leczyć kryzys myślenia:"Niewdzięczność zaczyna się od zapomnienia, z zapomnienia wynika obojętność, z obojętności - niezadowolenie, z niezadowolenia - rozpacz, z rozpaczy - przekleństwo" (Dietrich Bonhoeffer).
Warto i dziś zastanowić się nad pamięcią Dobra...
Paweł Nowakowski - Redaktor Naczelny
16.02.2008.
http://naturalnie.com.pl/pl/naczelny_mysli_ze/pamiec_dobra.html
Postscriptum czyli „Zła pamięć”..
Anno Domini 2010. Trudny czas dla Polaków. Tyle słów o pojednaniu, przebaczeniu, szacunku. Tyle słów o prawych ludziach, o prawdzie. Codzienność, która nas otacza zaciera wzniosłość słów, deklaracji. Nadal niestety można mówić o kryzysie społeczności narodowej, bo rodzi się chochoł 'złej pamięci'. Podstawową komórką społeczności jest rodzina. I stąd powrót do refleksji sprzed dwóch lat. Jeżeli bowiem „Pamięć dobra” podstępnie zmienia się w interes i koniunkturę, to świat ludzkich wartości się po prostu wali...niczym zerwane powodzią mosty. Jeżeli w rodzinach dla doraźnych celów szafuje się słowem „prawy człowiek”, by pozyskiwać wartości materialne i niematerialne, to znaczy, że pojęcie owego „prawego człowieka” oznacza kogoś, kto jest po prostu pamiętliwy, kto pielęgnuje zawiść, a słowa pojednania i dobre gesty przyjmuje tylko jako uznanie dla swej jedynej i słusznej racji..... I kto potrafi zmanipulować nawet najbliższych tak, by znowu poczuć się władcą i panem „prawdy”, która nie wie, co znaczy dialog i pojednanie. Ten opis pewnej sytuacji (powracam do „Pamięci dobra” - Historia A) zdaje się przystawać do tego, co dzieje się w skali kraju. Do małostkowości i zamazywania świata wartości i wykluczania z rodziny, społeczeństwa tych wszystkich, którzy to zauważają i mają odwagę o tym mówić!
Najbardziej bolesne jest to, że tu używa się czułych i delikatnych strun ludzkiej wrażliwości, manipulując tymi, którzy nie znają (i znać nie muszą) prawnych zawiłości i czują się zagubieni w chaosie informacyjnym.
Jedno wydaje się pewne – choć to nie jest pociecha. Taka droga prowadzi na manowce. Nawet, jeśli bohaterowie „Historii A” „Pamięci dobra” mają dzisiaj dobre samopoczucie... To nie potrwa wiecznie. Nie takie systemy kłamstw i manipulacji upadały!
Doskonale ujął tę sytuację Czesław Bielecki w artykule o Gustawie Herlingu-Grudzińskim (Rzeczpospolita, 31 lipca- 1 sierpnia 2010, nr 177, p.t. „Pytania i odpowiedzi Herlinga-Grudzińskiego):
„Nie zamykać oczu na podłość. 
I nie rzeźbić słowami jej pomników.
Strzec się małości.
Ale nie wybaczać tym, co nie znają uczucia skruchy,
a wyczuwają po prostu koniunkturę”
Paweł Nowakowski
Redaktor Naczelny
Sierpień 2010.
Zdjęcia: Joanna Nowakowska