Źródła rozkoszy szukaj nie w obcym kraju, ale najbliżej - we własnej duszy - Epikur z Samos

Naczelny myśli, że... »

O czasie wolnym...filozoficznie*

Drukuj

Zła wiadomość jest taka, że czas leci. Dobra wiadomość jest taka, że Ty jesteś pilotem.” (Michael Altshuler)



 

Można postawić przewrotne pytanie – czy do wszystkiego w życiu przykładać jakąś filozofię? Słyszymy o filozofii polityki, filozofii marketingu i wielu innych przestrzeni ludzkiego życia. A jeszcze dokładać do tego filozofię czasu wolnego? Tyle wokół poradników i przewodników o tym jak spędzać wakacje, pisanych przez znakomitych psychologów i socjologów, doradców i coachów. Jeśli jednak uznać, że filozofia to nie jest tylko świat akademickich dywagacji, ale sztuka sensownego i świadomego życia, (by przywołać choćby znakomitą książkę Pierre Chadot p.t. Filozofia jako ćwiczenie duchowe), to jest to jak najbardziej przydatne dla przeżycia wolnego czasu. Gdyby spojrzeć tylko na te dwa słowa 'wolny czas' z tej perspektywy, to jednoznacznie widać, że mamy tu pojęcia filozoficzne. Czas i wolność. Dwa wymiary ludzkiego bytowania na tym pięknym świecie, których rozumienie daje człowiekowi pewną mapę życia. Można do nich dodać jeszcze jedno słowo – pojęcie: myślenie. Myślenie, to jedyna rzecz, „od której nie ma urlopu”. A skoro tak, to wakacje winny być czasem pięknego i dobrego myślenia. O sobie samym, o innych i o świecie. Okazją, by zadbać o higienę myślenia. Brak myślenia czyli bezmyślność - „pomnaża nieszczęścia tego świata” (J. Tischner). Już na kartach Starego Testamentu można znaleźć takie słowa: „Jak obrzydliwe muchy, które psują woń, i mącą zawartość olejków aptekarskich, tak kropla głupoty psuje rozum i sławę” (Księga Koheleta 10.1.). I myślenie i wolność istnieje, ponieważ JEST CZAS. Czas jest naturalną przestrzenią myślenia. Nie ma człowieka, świata poza czasem. Tak to zostało stworzone, że czas i przestrzeń to coś koniecznego, by istnieć, zarazem nieogarnionego i wciąż tajemniczego. Mówimy często, że jestem TU i TERAZ. Co to jednak znaczy? Może owo TERAZ warto przemyśleć, by po powrocie do życiowych zadań i obowiązków trochę mądrzej i bardziej świadomie żyć. Tym bardziej, że nie wiemy, 'co jest' i 'jak jest', gdy „skończy się czas” naszego bycia na tej ziemi, bo jak dotąd „reportażu stamtąd nie było”...

Bernard z Chartres (ok. 1060–1125) – francuski filozof o orientacji platońskiej i humanista, nauczyciel szkoły katedralnej w Chartres, jest autorem bardzo często przywoływanego przez filozofów stwierdzenia: „Jesteśmy karłami, którzy wspięli się na ramiona olbrzymów. W ten sposób widzimy więcej i dalej niż oni, ale nie dlatego, ażeby wzrok nasz był bystrzejszy lub wzrost słuszniejszy, ale dlatego, iż to oni dźwigają nas w górę i podnoszą o całą gigantyczną wysokość”. W kontekście pytania o czas, to zdanie wydaje się jak najbardziej słuszne. Możemy dzisiaj dywagować o czasie obiektywnym i subiektywnym, czasie biologicznym i psychicznym, ale podstawowe intuicje i zwrócenie uwagi na fenomen czasu to zasługa bliskiego nam duchowo św. Augustyna (354-430r.). Jego Wyznania uważane są za jedną z najsłynniejszych książek, jakie przechowuje cywilizacja europejska. To właśnie w nich znajdujemy rozważania o tajemniczej naturze czasu, o obecności „rzeczy minionych, teraźniejszych i przyszłych”. Augustyn w Księdze XI swoich Wyznań w obliczu Stwórcy snuje refleksję nad czasem, która wpisała się trwale do historii filozofii:

Czymże więc jest czas? Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem. Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem. Z przekonaniem jednak mówię, że wiem, iż gdyby nic nie przemijało, nie byłoby czasu przeszłego. Gdyby nic nie przychodziło nowego, nie byłoby czasu przyszłego. Gdyby niczego nie było, nie byłoby teraźniejszości. Owe dwie dziedziny czasu - przeszłość i przyszłość - w jakiż sposób istnieją, skoro przeszłości już nie ma, a przyszłości jeszcze nie ma? Teraźniejszość zaś, gdyby zawsze była teraźniejszością i nie odchodziła w przeszłość, już nie czasem byłaby, ale wiecznością. Jeśli więc teraźniejszość jest czasem tylko dlatego, że odchodzi w przeszłość, to jakże i o niej możemy mówić, że jest, skoro jest tylko dzięki temu, że jej nie będzie? Nie możemy więc właściwie mówić, że czas jest, jeśli nie dodajemy, iż zmierza on do tego, że go nie będzie.//.../

Z tego, co się rzekło, wynika najwyraźniej, że ani przyszłość, ani przeszłość nie istnieje. I właściwie nie należałoby mówić, że istnieją trzy dziedziny czasu - przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Może ściślejsze byłoby takie ujęcie, że istnieją następujące trzy dziedziny czasu: obecność rzeczy minionych, obecność rzeczy teraźniejszych obecność rzeczy przyszłych. Jakieś tego rodzaju trzy dziedziny istnieją w duszy; ale nigdzie indziej ich nie widzę. Obecnością rzeczy przeszłych jest pamięć, obecnością rzeczy teraźniejszych jest dostrzeganie, obecnością rzeczy przyszłych - oczekiwanie. Jeśli tak wolno ująć tę rzecz, to dostrzegani trzy dziedziny czasu i stwierdzam, że one istnieją. Możemy więc mówić nadal o trzech dziedzinach czasu: przeszłości, teraźniejszości i przyszłości; chociaż nie jest to ścisłe, stosujmy się w tym do zwyczaju. Nie będę się spierał, nie będę zaprzeczał takiemu sposobowi mówienia, byle tylko każdy rozumiał, o czym mówi, i nie wyobrażał sobie, że to, co przyszłe, już istnieje, a to, co przeszłe, jeszcze istnieje. W ogóle rzadko posługujemy się słowami w sposób zupełnie ścisły, częściej mówimy nieściśle, ale jakoś udaje się nam wyrazić to, co wyrazić chcemy.”*.

Augustyn mówi o obecności rzeczy minionych, teraźniejszych i przyszłych wskazując na trzy wymiary naszego życia: pamięć, dostrzeganie i oczekiwanie. To wszystko dzieje się w czasie, który zazwyczaj traktujemy jako coś oczywistego. A jednak – gdy w przestrzeni wolnego czasu – pomyśleć o nim – możemy dojść do wniosku, że to właśnie czas jest naszym najcenniejszym zasobem, wartością. Bez czasu inne wartości – i te materialne i te duchowe – są bezwartościowe. Co więcej – czasu nie da się zaoszczędzić ani pożyczyć. Można go jedynie (i aż) przeżywać świadomie, próbując znaleźć właściwe proporcje pomiędzy: pamięcią – dostrzeganiem – oczekiwaniem. Gdyby pominąć jeden z tych elementów w życiu, nasze życie staje się niestabilne, pełne niespodziewanych napięć i frustracji. Rodzą się skrajne odczucia przeżywania czasu od postawy „ale ten czas się wlecze” po „ale szybko minęło..to już koniec?”. Można pokusić się o stwierdzenie, że czas jest bardzo „plastycznym” darem, jaki człowiek otrzymuje. Plastycznym, ponieważ w sposób wolny i niepowtarzalny ( w sensie – jedyności i niepowtarzalności każdego człowieka ) możemy go przeżywać, a raczej pozwolić, by żył w nas. Gdyby próbować opisać filozofię życia człowieka, jego postawy i wybory, hierarchie wartości, okazuje się, że to nastawienie wobec czasu kształtuje ludzką wolność. Ktoś z psychologów powiedział, że istnieją na świecie tylko...trzy strefy czasowe: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość**. Stabilne i mądre życie – to (by wrócić do myśli innego „olbrzyma” - Platona) odpowiednia proporcja pomiędzy owymi strefami. Jak zatem w obliczu tych refleksji odnaleźć życiową mądrość wobec czasu? Po pierwsze: dać sobie czas...by pomyśleć o czasie, swoim własnym, przeżywanym. Spróbować zapytać samego siebie o ową proporcję. Po wtóre – odnaleźć rozumienie pamięci jako przestrzeni, gdzie wydarzało się nie tylko zło, ale i dobro. Po trzecie – dostrzegać piękno świata, który nas otacza (pomimo niedoskonałości i często braku dobra...). I po czwarte – oczekiwać twórczo, to znaczy tworzyć swoje życie z mądrą nadzieją. Można powiedzieć, że to wymagające, gdy wokół zamęt i niepokoje, ale w pojęciu cnoty zawiera się ćwiczenie... Dobrze wiemy, że bez codziennego wysiłku w pokonywaniu lęków, słabości i bez właściwych proporcji nie zrodzi się piękno. Póki to my - ludzie mamy czas, a nie czas ma nas.

 

Na koniec – poetycka intuicja Anny Kamieńskiej:

 

Uchwycić świat w jego zmienności. Nie pozwolić przepływać przez siebie niepowrotnie. Zatrzymać chwilę. Wypowiedzieć. Nabrać w oczy piękna. Nasycić się dźwiękami./.../ Wydaje się straszne – odchodzić nie wypowiedziawszy ani słowa, nie zobaczywszy nic z piękna świata, nie usłyszawszy śpiewu ptaka, dźwięku muzyki, głosu przyjaciela.” (Twarze księgi, Warszawa 1981)


Paweł Łukasz Nowakowski


Propozycje lektur:

  • *św. Augustyn, Wyznania, ZNAK, Kraków 2009

  • ** P. Zimbardo, J. Boyd, Paradoks czasu, PWN, Warszawa 2017.

*Artykuł zamieszczony w "Informatorze parafialnym" parafii ewangelicko-augsburskiej w Poznaniu, nr 3 (53)