Każdy człowiek na świecie nawet w cierpieniu kocha życie - Parmenides z Elei
Naczelny myśli, że... »

My w Europie czy Europa w nas...?

Drukuj

Minęło 10 lat od momentu wejścia Polski w struktury Unii Europejskiej. Kilka dni wcześniej odbyła się w Rzymie kanonizacja Papieża - Polaka. Może warto znaleźć raz jeszcze motyw powrotu do ... Rzymu...

W kontekście pytań o fundamenty zjednoczonej Europy warto raz jeszcze duchowo może wrócić do ... Rzymu, gdzie polscy poeci w Cafee Greco kawę sączyli, dysputy tocząc europejskie i ojczyźniane, w bliskości Piazza di Spagna...

 

Dość osobliwie brzmią słowa Henryka Sienkiewicza: Rzym jest miastem polskim, w którym jest trochę Niemców i Anglików”. Nie jest chyba przesadnym stwierdzenie, że pytanie o Europę i o europejskość spotyka pytanie o to miasto – symbol i że historia Polaków w Wiecznym Mieście jest symbolem obecności Polski w Europie.

Rzym wspominać może Polaków wielu: poetów, pielgrzymów, szukających drogi w czasie wygnania. Wspominać ale i uczyć się stanu, gdzie człowiek szuka korzeni, człowiek „z dalekiego kraju”. W 1852 roku podróżował do ziemi włoskiej profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego – Józef Kremer. Trafił do Rzymu. Po powrocie do Krakowa napisał dzieło „Podróż do Włoch”. Pisał: Jestem w Rzymie! Ten wyraz Rzym – ta myśl, że oddycham tchem wiekuistego, nigdy nie umierającego grodu – ta myśl przeraża mnie swoim ogromem, a zarazem brzmi i wyśpiewuje jakby triumfem radosnym, zwycięskim w piersiach moich. Ta myśl przyciska mi duszę niewymownym brzmieniem, a zarazem wznosi ją ponad nią samą, wznosi ponad całe przeszłe, już upłynione życie moje. Bo zaiste! Rzym nie jest miastem nie jest grodem jak inne miasta, inne stolice! On zrodził się z Historii Powszechnej świata, a losy jego od półtrzecia tysiąca lat ściśle się splatają z dziejami całego ludzkiego rodu. I dlatego Rzym jest wiecznym – bezśmiertnym; dlatego powstał, urósł i żyje na własne podobieństwo swoje. On nie jest miastem w znaczeniu zwykłym, on jest jakby jestestwem żyjącym, a duchem ludowładnym, myślącym, nie znającym skonu”.

Jestem w Rzymie ! To stwierdzenie bez patosu i rozdmuchanej romantyczności dla człowieka, co sens bycia w Polsce czuje, Polakiem i Europy Obywatelem się staje – nabrało szczególnego znaczenia w 1978 roku, gdy Polak został Papieżem. To nie mesjanizm narodowy, to nie megalomania, ale czas prawdy przyniósł tę chwilę. Jakże wymownie brzmią słowa Paula Thibaud’a (redaktora naczelnego francuskiego miesięcznika „Esprit”), skierowane do Tadeusza Mazowieckiego (później pierwszego Premiera odnowionej Rzeczpospolitej): „To był akt sprawiedliwości”. Mazowiecki skomentował tę wypowiedź: „Arcybiskup krakowski Karol Wojtyła został przez zgromadzonych na conclave kardynałów obrany papieżem, ponieważ zwróciły ich uwagę jego walory jako człowieka i duszpasterza, a nie dlatego, że jest Polakiem. Także Polskę obiegł żart angielskiego kardynała Hume’a o wyborze papieża Wojtyły: wybralibyśmy go, nawet gdyby był Włochem”.

Akt sprawiedliwości. Sprawiedliwości rozumianej jednak nie jako vendetta, zadośćuczynienie, wyrównanie strat, ale sprawiedliwości pojmowanej jako przekroczenie wszelkich barier w imię Miłości, nie ckliwej i romantycznej, ale Miłości co wraz z Nadzieją myślącą kruszy mur każdy. Siłą bez siły, mocą bez mocy. Przebaczeniem mądrym.

Wszystkie człowiecze pytania, i te należące do naszej historii, wielkiej lub małej, i te rozstrzygające się w czterech ścianach naszych domostw są tak samo ważne. Można zapytać dlaczego? Odpowiedzi może być wiele. Każdy człowiek, Polak każdy, co w kraju żyje, gdzie „ kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie dla darów Nieba” (C.K.Norwid) w Europę wpisany jest. Z życiem całym, z troską i radością każdą. Nie tylko jako akt sprawiedliwości, ale jako akt przynależności do świata tego, gdzie drogi wszystkie prowadzą do Rzymu... Tam nie tylko wielcy tego świata, ale każdy człowiek, Europy i świata obywatel odnaleźć siebie może. Może dlatego, nieco przewrotne pytanie – „My w Europie czy Europa w nas?” – odpowiedź w Rzymie odnaleźć może...

 
„Do Rzymu szedłem dla boleści wielu,

 Do Rzymu szedłem, po ludzku, bez celu,

Spytać się starca na Piotrowym grobie:

Spytać się ojca chrześcijan Kościoła (...)

Spytać następcy Piotra Apostoła:”

 

                                                               

(T. Lenartowicz, Wspomnienie)










Paweł Ł.  Nowakowski
Redaktor Naczelny
Maj 2014.

Zdjęcie: Joanna M. Nowakowska, Rzym