Wielkość człowieka mierzy się  jego wielkością wolności - Parmenides z Elei 
Naczelny myśli, że... »

Dynamika szczęścia

Drukuj
 


Już starożytni toczyli dysputy wokół szczęśliwego życia ('De vita beata') podkreślając fakt, że człowiek – w odróżnieniu od świata roślin i zwierząt – jest istotą, która została obdarzona świadomością refleksyjną. Nasz najbardziej ulubiony pies (może zabrzmi to niecodziennie) nie zadaje sobie pytań. Jest to domena człowieka. Oznacza to, że człowiek „nie tylko wie”, ale „wie, że wie”. I dlatego stawia pytania o sens życia, o cel istnienia i o szczęście.

Różne koncepcje – de vita beata - przyniosły systemy etyczne i filozoficzne, na wiele sposobów próbowano przedstawić ideał szczęścia. Warto jednak zwrócić uwagę na sugestię, którą wyraził francuski myśliciel i filozof Teilhard de Chardin ( 1881-1955) w „Rozważaniach o szczęściu”, a która nawiązuje do dość uniwersalnej metafory opisującej ludzkie życie. Chodzi o metaforę górskiej wspinaczki. Teilhard zauważył, że człowiek, który wyrusza w życiową wspinaczkę może zając trzy postawy wobec niej. Pierwsza to 'znużenie' i zawrócenie z obranej drogi. Druga to 'poszukiwanie przyjemności'. Podziw dla życiowych 'widoków', ale zatrzymanie, brak kontynuacji w podróży – wspinaczce, jaką jest życie. I wreszcie postawa 'żarliwca', który nie odrywa oczu od celu i rusza do przodu. Naturalnie, że te trzy postawy drzemią w każdym człowieku i można powiedzieć, że nie ma nigdy 'czystej' ich postaci.

Te postawy – jak twierdzi filozof – można przełożyć na różne kategorie szczęścia. Pierwsza z nich – to „szczęście spokoju – bez kłopotów, bez ryzyka, bez wysiłków”. Druga - „szczęście wypływające z doznawania przyjemności – przyjemności niezmiennej lub, jeszcze lepiej, nieustannie odnawianej”. I wreszcie trzecia: „szczęście rośnięcia”.

Jeżeli zatem moje życie jest wędrówką, jeżeli istnieje szczyt, ideał do osiągnięcia, nie pozostaje nic bardziej sensownego i pięknego jak wyruszyć w drogę. Jest ona tak długa i trwa dopóty dopóki me życie trwa. Może być piękna szczęściem spokoju i przyjemności, gdy się rozwijam i wciąż jestem w drodze. Może być najpiękniejsza tylko wtedy, gdy nie idę nią sam. Gdy idę z Kimś. Z Drugim, którego mam odwagę kochać. Dopiero wtedy naprawdę rosnę, a świat zaskakuje barwami szczęścia.

O nim pisał Czesław Miłosz:

„Piękności świata nie zdołam przytłumić.

I nic nie umiem już jej przeciwstawić.

Tak nam znaczono, żeby piękność sławić

I minąć w blasku którejś z nocnych łun...”




Paweł Nowakowski

Redaktor Naczelny

29.01.2010.

 

Zdjęcia: Materrhorn, Zermatt, Joanna Nowakowska