Nie można żyć szczęśliwie, nie żyjąc godnie, moralnie i rozumnie - Epikur Z Samos

Naczelny myśli, że... »

Czy filozofia jest jeszcze (dziś) potrzebna...? (I)

Drukuj
Próba odpowiedzi na być może obrazoburczo postawione pytanie zrodziła się na podstawie tego, co dzieje się w szeroko pojętej kulturze współczesnej zalewanej tym, co potocznie nazywamy szumem medialnym. Także pytania ostatnich dni i tygodni związane z problemem nauczania filozofii na uniwersytetach i w szkołach prowokują taką refleksję. Ów społeczny ‘szum’ wydaje się być nieczęsto wyrazem dwóch ukrytych ludzkich tęsknot. Niniejsza refleksja zrodziła się także w kontekście pewnych trudnych sytuacji, których autor był świadkiem na jednej z krakowskich Uczelni Wyższych....  Z jednej strony –pragnieniem spójnej, „bezpiecznej” wizji świata, dążnością do pewnej syntezy, holistycznej wizji człowieka. Z drugiej, poznawczą potrzebą dokładnego zbadania ludzkiego milieu, wreszcie – człowieka samego. Stąd posunięta niekiedy do absurdu wizja ‘człowieka podzielonego’ , będącego już nie podmiotem, a przedmiotem działań i obserwacji tysięcy specjalistów, nie potrafiących dostrzec w człowieku osoby, będącej jednością. Te stwierdzenia wydają się być może nazbyt oczywiste, ale jednak w kontekście postawionego na wstępie pytania winny znaleźć swe miejsce. Tym bardziej, że owo pytanie jest świadomym echem rozważań prof. Woźniakowskiego, które znalazły swój wyraz w tytule książki: „Czy kultura jest do zbawienia koniecznie potrzebna?”.
Próbując zrozumieć znaczenie i sens refleksji filozofii, chciałbym wskazać na kilka tropów myślowych, które wywodzą się z różnych kręgów myślenia.
Sytuacja filozofii i pytania o relacje do nauk humanistycznych i szeroko pojmowanych nauk ścisłych powodują pewien chaos myślowy, który wynika z niemożności jasnego porozumienia się co do podstawowych pojęć i ich rozumienia. Można w tym kontekście sparafrazować biblijne adagium: „oni mówią różnymi językami”.
W wydanej w 2013 roku w języku włoskim zbiorowej pracy p.t. „Filosofia contemporanea. Uno sguardo globale”, (Filosofia contemporanea. Uno aguardo globale. A cura di Tiziana Andina, Carocci Editore, Roma 2013. Cytaty z książki – tłumaczenie – Paweł Nowakowski) w przedmowie, autorzy stwierdzają, że : „kto jeszcze ćwierć wieku temu zaglądał do periodyków filozoficznych we Włoszech, Francji czy też Niemczech, najczęściej znajdował sugestię (spostrzeżenie) o śmierci filozofii, która weszła właśnie w fazę przed-agonalną, po wyczerpaniu swej prześwietnej tradycji”(str. 13.). Autorzy pracy próbują wskazać na fakt, iż nie nastąpiła zapowiadana śmierć filozofii, ale jej zmartwychwstanie. Co interesujące, są przeświadczeni, że ów renesans filozofii jest związany między innymi z refleksją w obrębie tego, co nazywają „filozofią języka”, „filozofią nauki” czy też „filozofią analityczną”. Problem rozumienia, komunikacji jest dla nich kluczowym w kontekście uprawiania filozofii w dzisiejszych uwarunkowaniach kulturowo-społecznych.

W tym kontekście proponuję powrócić do wspomnianych kilku tropów.
Ciekawymi wydają się spostrzeżenia Richarda Wintera, zawarte w książce p.t. „W pułapce perfekcjonizmu”:
„Wiemy, że olśniewające i błyszczące, komputerowo zmanipulowane i wyretuszowane obrazy nie są rzeczywiste, lecz często jesteśmy nimi uśpieni aż do stuporu, podczas, gdy zwodnicze syreny działają na nasze zmysły, emocje i zdolność do krytycznego myślenia. Zaczynamy wierzyć kłamstwu” (Richard Winter, W pułapce perfekcjonizmu. Prosta droga do porażki, Wydawnictwo WAM, Kraków 2013, s. 160.).
To trop związany z psychologią, która jednak – w szerszym kontekście lektury Wintera – potrzebuje refleksji filozoficznej właśnie po to, by nie dać się „uwieść” słowom, których znaczenia bywają często tak wieloznaczne, że prowadzą do mentalnych (i nie tylko) tragedii. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że filozoficzna analiza języka i refleksja nad nauką jest szansą na zapanowanie nad emocjami i powrotem do myślenia krytycznego. „Psychologiczny perfekcjonizm” może stać się nie pułapką, ale szansą na konstruktywne rozumienie człowieka i jego problemów, które bardzo często rodzą się z braku refleksji opartej o analizę znaczenia języka. Spostrzeżenia Richarda Wintera wydają się być echem, paralelą stwierdzenia Ludwika Wittgensteina, że „filozofia jest walką przeciw zaczarowaniu rozumu przez język”.

To jeden trop. Drugi, wydaje się naturalnie bliższy przestrzeni filozofii analitycznej , został wyartykułowany przez o. I.M. Bocheńskiego:

„Naukowa filozofia współczesna jest w swojej istocie filozofią analityczną. /.../ W dziejach zbudowano wiele filozofii syntetycznych, które kolejno okazały się wszystkie nie do przyjęcia. /.../. Toteż samo mniemanie, ze filozofia syntetyczna jest filozofią, to jest rodzajem nauki, jest zabobonem, niestety do dziś bardzo popularnym wśród niefachowców” (Józef I. M. Bocheński, Sto zabobonów, Wydawnictwo ANTYK, s. 48-50).

Bocheński stoi na stanowisku, że filozof analityczny uznaje cztery hasła – zasady: analiza, mowa, logika, przedmiot. Takie rozumowanie – nawiązując nieustannie do sytuacji bytowania człowieka w 'przestrzeni' medialnego szumu – porządkuje rzeczywistość. Człowiek potrzebuje dziś syntezy, jednak czasy ogarnięcia całej otaczającej go rzeczywistości (w kontekście choćby specjalizacji nauk) bezpowrotnie minęły. Dążność do syntezy jest potrzebna, jednak – jak zauważa Bocheński- stworzenie jakieś jednej wszechogarniającej syntezy jest niemożliwe. Konieczna jest analiza. Mowa , to z jednej strony niezwykły dar, ale z drugiej przyczyna wielu filozoficznych (i nie tylko) nieporozumień i konfliktów. Analiza języka jest warunkiem sine qua non dla prowadzenia dialogu.
I dalej – logika. Bez logiki nie ma nauki, nie ma metody badawczej. Przestrzeń irracjonalna istnieje (choćby fenomen miłości),ale nie wyjaśnia świata, nie jest metodą badawczą. Wreszcie – przedmiot. Chodzi tu o odrzucenie subiektywizmu, by -używając sformułowania Bocheńskiego – móc 'komunikować obiektywną rzeczywistość”. Tych zasad, jak i innych, nie można naturalnie absolutyzować. Świat i człowiek jest bowiem rzeczywistością bardzo złożoną:

„Za każdą z tych negacji stoi coś pozytywnego. Mianowicie – za odrzuceniem syntezy-przekonanie, że nasz świat jest straszliwie złożony, że to nie jest taka prosta rzecz, jak niektórzy sobie wyobrażają. Za hasłem o mowie przekonanie, że stosunek myśli do mowy jest mniej więcej taki, jak stosunek duszy do ciała według błogosławionej pamięci Arystotelesa, że to się jedno z drugim łączy. W dalszym ciągu, nasze przywiązanie do logiki, przekonanie, że trzeba używać rozumu, ruszać mózgiem, a nie zdawać się na uczucie, pochodzi stąd, ze albo wierzymy, że theos aei geometrei, że Bóg zawsze tworzy w sposób geometryczny, albo przynajmniej, ze logika wyznacza granice naszego świata, że poza logiką jest, /.../ nonsens, bełkot. W końcu, za odrzuceniem subiektywizmu kryje się pogląd, że mowa ma dwie funkcje: z jednej strony wyraża pewne stany, z drugiej strony komunikuje pewne treści. /.../. Jesteśmy przekonani, że w nauce, a myślimy, że filozofia jest nauką, nie osiąga się niczego przez bełkot wyrażający. On jest nieraz piękny, nadaje się do wyrażania uczuć, ale niczego za pomocą niego nie można poważnie zakomunikować. Każdą z tych czterech pozycji można zradykalizować, i wtedy tworzy się coś absurdalnego./.../ Filozofia analityczna posiada wszelkie cechy każdej wielkiej filozofii przeszłości, których brak filozofii nowożytnej. Uprawia intensywnie logikę, posiada rozbudowaną filozofię języka, rozwija ontologie, zajmuje postawę obiektywną, unika tworzenia wielkich syntez, a tym bardziej światopoglądów”
. ( J.M. Bocheński, Sens życia i inne eseje, Wydawnictwo Philed, Kraków 1993, s. 141. s.150.)

Paweł Łukasz Nowakowski

Zdjęcia: Joanna M. Nowakowska