Kiedy myślę o tym, co się wydarzyło 30 sierpnia w Gdyni podczas Zjazdu „Solidarności” przypominam sobie postać ś.p. księdza Profesora Józefa Tischnera i jego refleksje, które stały się wówczas (przed 30 laty) swoistym Dekalogiem dla związkowców i nie tylko... Dziś zdajemy sobie sprawę, że zabrakło filozofa i w tych dniach, choć – brzmi to smutnie. I gdyby dziś żył i przemówił, zapewne naraziłby się wielu zgromadzonym w Gdyni i usłyszałby okrzyki, gwizdy - niechlubne „znaki” pseudokultury zwolenników – nie boję się użyć tego słowa - „homo sovieticus”...