W każdym zakątku ziemi, gdzie tylko hukniesz wesoło - echo Ci wesoło odpowie - Alfred Tarski
Na zdrowie... »

Zadbaj o serce, nie pal przy dziecku....

Drukuj
Z Magdaleną Petryniak i Sabiną Bryś z Grupy SAPR i Stowarzyszenia Manko, podczas konferencji „Kardiologia Prewencyjna 2011” - rozmawia Paweł Łukasz Nowakowski.


PN. Chciałem zapytać o nową inicjatywę Stowarzyszenia MANKO?
SB: Kolejną kampanią społeczną Stowarzyszenia MANKO jest kampania „Nie pal przy dziecku”. Jej głównym celem jest przede wszystkim edukacja w zakresie biernego palenia wśród dzieci. Skupiamy się głównie na edukacji kobiet w ciąży, które palą papierosy w okresie ciąży, ale również do rodziców dzieci, którzy palą w obecności najmłodszych. Kampania ta jest kontynuacją działań Stowarzyszenia w zakresie biernego palenia – akcja LOKAL BEZ PAPIEROSA. Teraz chcemy skupić się na problemie biernego palenia dzieci, które jeszcze prawnie nie są chronione przed biernym paleniem.
PN.: Czy mamy dane mówiące o tym ile kobiet w Polsce pali papierosy?
MP: Mówi się, że nawet 30% kobiet w ciąży pali papierosy i część statystyk mówi o tym, że 20 % kobiet pali w czasie całej ciąży. To powoduje, że nawet milion dzieci może rodzić się z objawami zatrucia tytoniowego, co ma bardzo poważne konsekwencje, począwszy od mniejszej wagi urodzeniowej dziecka, co skutkuje gorszym rozwojem dziecka poprzez nawet tak tragiczne konsekwencje jak tzw. Nagła śmierć łóżeczkowa. W Polsce nie spotkałam się z badaniami które mówiłyby ile dzieci umiera z powodu palenia przez matkę w ciąży. W USA mówi się nawet o 10 tys. noworodków w związku z nagłą śmiercią łóżeczkową. Mówi się o wielu czynnikach, problemach, takich jak wśród dzieci gorsza koncentracja, dysleksja, część lekarzy mówi o ADHD. Jest to jeszcze cały czas dziedzina która jest jeszcze poddawana badaniom. Jeżeli większa ilość kobiet byłaby świadoma, że tak naprawdę paląc szkodzą nie tylko sobie, może tak dużo by z nich nie paliło. Straszne jest również to że istnieje grupa kobiet które w czasie ciąży rzuciły palenie, a po urodzeniu dziecka powróciły do nałogu. Zapominają o tym, że poddają dziecko biernemu paleniu. Eksponowanie dziecka na dym tytoniowy w domu jest bardzo powszechne. Nawet 90 % rodziców przyznaje się do palenia w obecności dziecka, czy w domu, czy w samochodzie, czy na zewnątrz. Jest to nieuświadomiony problem. Rodzice są naturalnym przykładem dla dziecka i bardzo wiele dzieci palących rodziców wpada w ten nałóg. Mówi się już nawet o epidemii 13-latków regularnie palących tytoń. Rodzice często o tym nie wiedzą i są często bardzo zdziwieni, nie zastanawiając się nad tym jaki przykład dają dziecku i w pewnym sensie przyzwolenie.
PN: Jakie plany, jaki pierwszy odzew akcji „nie pal przy dziecku”?
SB: Kampania ruszyła w Małopolsce. Przygotowaliśmy broszurę edukacyjną, którą rozdawaliśmy przede wszystkim w szkołach rodzenia, szpitalach, przychodniach zdrowia, przedszkolach. Zorganizowaliśmy również event edukacyjny „DZIEŃ ZDROWIA DZIECKA”, który miał na celu zwrócić uwagę na kwestię biernego palenia wśród dzieci. Była również możliwość bezpłatnych badań dla kobiet w ciąży i szereg działań edukacyjno-rozrywkowych dla dzieci. Podejmowaliśmy również szeroko pojęte działania medialne. Informowaliśmy o kampanii i o tym problemie w mediach lokalnych i regionalnych i na profilu FACEBOOK. Mamy nadzieje że będziemy je kontynuować w innych miastach Polski.
PN: Na ile wejście ustawy z 15 listopada 2010 r. .... pomaga zrozumieć ten problem?
MP: Bardzo dużo pomaga. Odpowiednia legislacja. My zrobiliśmy badania rok po – było to badanie OBOP-u, które badało postawy Polaków związane z akceptacją zakazu palenia. Okazuje się ze ta akceptacja wzrasta, Już około 38% Polaków popiera całkowity zakaz palenia, bez palarni, bez sali dla palących, bez kabin. Jest to więc bardzo duży stosunek, bo jest to najbardziej rygorystyczna wersja ustawy. Około 11% palących Polaków powiedziało, że dzięki tej ustawie podjęli próbę rzucenia palenia tytoniu. Części się udało, części nie, ale kolejne 11 % ograniczyło palenie w związku z zakazem palenia w miejscach publicznych. To jest około 1 miliona Polaków... My też widzimy że pozytywną konsekwencją ustawy jest zmniejszenie narażenia na bierne palenie – nawet pięciokrotnie spadło narażenie w takich miejscach jak kawiarnie, restauracje, w pubach trzykrotnie, w dyskotekach dwukrotnie. Również to poparcie dla niepalenia powoduje, że palenie jest spychane na margines, ono już nie jest normą. Normą stało się to że lokal jest dla niepalących. W związku z tym to pomaga innym działaniom antytytoniowym, edukacyjnym. Kampania „nie pal przy dziecku' ma mieć docelowo zasięg ogólnopolski. Portal – www.niepalprzydziecku.pl  – jest narzędziem, który pozwoli komunikacyjnie informować o tych działaniach. Zachęcamy też partnerów lokalnych, żeby oni we własnych środowiskach inicjowali działania edukacyjne.
PN: Jesteśmy w trakcie konferencji KARDIOLOGIA PREWENCYJNA. Dlaczego Grupa SAPR i Stowarzyszenie MANKO po raz kolejny organizuje takie wydarzenie?
MP: Motywów organizacji wraz z Polskim Towarzystwem Kardiologicznym jest bardzo wiele. Jednym z czynników chorób układu krążenia, bardzo ważnym, jest palenie papierosów. Jest czynnik który ma ogromny wpływ i tragiczne konsekwencje, mówi się że około 60 tys. Polaków umiera co roku z powodu palenia tytoniu. Często zapomina się o konsekwencjach palenia, które oddziaływują nie tylko na układ oddechowy, ale na cały układ krążenia. Stąd naturalnie nasze uczestnictwo w konferencji związanej z kardiologią prewencyjną. Drugi nasz motyw, to świadomość, że prewencja czyli zapobieganie chorobom jest związane z:
- edukacją
- informacją
- promowaniem zdrowego stylu życia
Lepiej jest przecież zapobiegać niż leczyć. Choćby skutki ekonomiczne – mówi się że każdy dolar wydany na prewencję to 10 dolarów oszczędności w leczeniu.
PN: Jakie jest zainteresowanie lekarzy tą problematyką?
MP: Z naszych obserwacji wynika, że wzrasta rola prewencji w obszarze kardiologii. Temat kardiologii prewencyjnej nie był kiedyś tak ważny jak temat kardiologii interwencyjnej. Wydaje mi się, że coraz bardziej rośnie rola prewencji w chorobach układu krążenia, dlatego że ilość tych problemów wzrasta. Żyjemy coraz szybciej, w coraz większym stresie, palimy papierosy, nie odżywiamy się zdrowo, dlatego też myślę, że lekarze muszą też inaczej podchodzić do pacjentów, którzy się do nich zwracają, spoglądać na cały ich sposób życia, filozofię życia.... Trzeba pytać o przyczynę tego, „dlaczego coś nas boli”.
PN: Podejmujecie wiele akcji, które już przynoszą dobre owoce... Co jest największą trudnością dla Grupy SAPR i Stowarzyszenia MANKO?
MP: Działania w zakresie prewencji i edukacji są długofalowe – nie od razu widać efektów. Dużym wezwaniem jest dla nas to jest utrzymanie naszych działań przez dłuższy czas. Wiele firm i stowarzyszeń robi krótkoterminowe eventy, kampanie, a po nich wszystko ucicha. My działamy nieprzerwanie w tematyce związanej z tytoniem już od 5 lat. W Polsce niestety jest bardzo słabo przygotowany system współpracy organizacji pozarządowych z instytucjami publicznymi. Instytucje publiczne, ministerialne nie doceniają roli organizacji pozarządowych jako instytucji które mogą zrobić bardzo dużo działach oddolnych, działań publicznych z dużą pasją, z dużym zaangażowaniem za dużo mniejsze środki. Nie ma też systemu wspierania organizacji pozarządowych w obszarze zdrowia. To jest to co jest do usprawnienia. Takie organizacje jak nasza korzystają chętnie ze współpracy z lekarzami, którzy mają doskonałe kompetencje i informacje w zakresie ochrony zdrowia. Chętnie współpracujemy z instytucjami naukowymi, badawczymi które dostarczają nam informacji, natomiast my jesteśmy dla nich pomocni w kwestiach związanych z PR, informacją, z organizowaniem spotkań z pacjentami, ze społeczeństwem. Każdy ma pewne atuty i warto je połączyć.