Nie można żyć szczęśliwie, nie żyjąc godnie, moralnie i rozumnie - Epikur Z Samos

Ludzie »

Waldemar Milewicz

 

Przed kilkunastoma dniami przypadła 3 rocznica, zapomnianego nieco przez media wydarzenia. A szkoda, że zapomnianego, bo dotyczy ona człowieka, który był z tym światem mocno związany, więcej: świat mediów był jedną z najważniejszych części jego życia.

7 maja 2004 roku na drodze z Bagdadu do Nadżafy został zastrzelony Waldemar Milewicz – dziennikarz, który w moim przekonaniu wyjątkowo, potrafił w swoich reportażach wyzwolić się z wielkiego kręgu, który wydaje się być dla mediów najbardziej interesujący; kręgu polityki, ekonomii, biznesu i wielkiego świata. Tymczasem Waldemar Milewicz interesował się przede wszystkim konkretnym człowiekiem. W jego reportażach dramat głodujących w Somalii czy walczących w Czeczenii nie był jedynie tłem do wydarzeń wielkich, politycznych salonów.

Bośnia, Czeczenia, Kosowo, Abchazja, Rwanda, Kambodża, Somalia, Etiopia, Rumunia, Turcja i Hiszpania – to tylko niektóre miejsca, które odwiedzał. Dzięki temu przybliżał nam dramaty konkretnych ludzi – takich jak my – mimo, że żyjących gdzieś na krańcu świata. Jakże inne były jego reportaże od krótkich wzmianek w wiadomościach.

Myślę, że wiele o nim samym mówią słowa, napisane podczas przygotowań do swego ostatniego reportażu: „Jak jest naprawdę, chciałbym się przekonać na miejscu. Mam nadzieję, że poprzez rozmowy z ludźmi, których tam poznam, uda się pokazać obraz Iraku na niecałe dwa miesiące przed przekazaniem Irakijczykom (choćby częściowo) władzy.”

To pragnienie – zobaczyć „jak jest na prawdę” kazało zapłacić Waldemarowi Milewiczowi i algierskiemu montażyście z polskim obywatelstwem Mounirowi Bouamrane najwyższą cenę. Nikt nie spodziewał się, że program o wymownym tytule Dziwny jest ten świat znajdzie swój równie wymowny i tragiczny zarazem epilog. Warto spojrzeć na stronę tego programu, która na szczęście nie została zmieniona od tamtych dni.

W "Naturalnie" wspominamy o tym wydarzeniu, aby przypomnieć naszym Czytelnikom, że słowo może wiele kosztować. Chcemy również być choćby niewielkim wyrzutem sumienia dla tych, którzy wartość słowa przeliczają na ilość sprzedanych egzemplarzy gazety czy kilku punktowy wzrost oglądalności. Ta śmierć, sprzed 3 lat uczy nas, że są w życiu rzeczy ważniejsze...

 

 

Piotr Chudziński

18.05.2007.

 

A może warto, aby TVP powtórzyła choć kilka reportaży Milewicza. Jestem pewien, że problemy ludzi tam przedstawione, nie straciły nic ze swej aktualności...