Jest to złota zasada w życiu: wymagać mało od świata, a wiele od siebie - Chryzyp z Soloj
Ludzie »

Krzysztof Piesiewicz -Naturalnie,że...

Drukuj

 

 

                              ...ci, którzy porywają w Iraku niewinnych dziennikarzy, dyplomatów, biznesmenów, działaczy instytucji charytatywnych i zwykłych ludzi, aby następnie użyć wolnych mediów do popularyzacji niewyobrażalnego barbarzyństwa - uważają, że to sprawiedliwe, czynią to dla naszego dobra, walczą o raj na ziemi i raj nad ziemią, że racja jest ich i że ból niech się bólem odciska. Najistotniejsze jest jednak to, że wiedzą lepiej i najlepiej jak umeblować świat, w którym nam będzie dobrze, o czym my jeszcze nie wiemy.

Czyniąc to nie wiedzą naturalnie, że zbliża się moment, kiedy pozostanie już tylko: albo - albo.

 

Dzień B

 

 

...wiemy, bo opisują to książki historyczne, a niektórzy zapewne pamiętają, iż miejsce na ziemi nazwane Europą to przez tysiąclecia przestrzeń naznaczona wojnami i okrucieństwami niezwykłymi. Nietolerancją i instynktem stadnym poszczególnych ludów zapełniających ten przepiękny fragment świata. Oto po hekatombie zbrodni XX wieku odpowiedzią na te okropności było pojawienie się wielu wspaniałych osób, które zaproponowały inny sposób, inny paradygmat współistnienia w tej politycznej i geograficznej przestrzeni. Odnieśli sukces. Jeszcze nigdy w dziejach człowieka nie było tak wielkiej, wolnej przestrzeni wolnych ludzi. Te wspaniałe osoby, które zainicjowały ten projekt poszły dalej. Oto złożyli przyjętą ofertę, aby podjąć wielki wysiłek. Ich propozycja dotyczyła niezabijania w majestacie prawa. Powiedzieli, że może nam starczy sił, może się uda żyć bez decyzji nazywanych wyrokiem, w którym to ludzie podejmują decyzje o zabijaniu innych. Nie poszukiwali logicznych racji za karą główną lub przeciw. Zaproponowali: zacznijmy od siebie.

Naturalnie w moim kraju, osoby z kręgów politycznej rulety sondażowej mówią, że: trzeba odstąpić od tego wysiłku, że to za trudne, nielogiczne, nieskuteczne, niesprawiedliwe, że nie udowodniono racji za zniesieniem. Pomijając to, iż ich argumenty zawieszone są w empirycznej próżni, zapominają oni również o jednym z najważniejszych argumentów. Otóż zapominają oni, że ten wysiłek wymyka się jakiejkolwiek logice współczesnych ludzi, a jest wyzwaniem i nadzieją, że kiedyś stanie się oczywistością. Zapominają również, że ta sprawa, to myślenie, ten wybór nie wymaga jakiegokolwiek dowodu - tak, jak nie da się udowodnić istnienia lub nieistnienia Pana Boga.

Przyglądam się bardzo młodym ludziom, którzy patrzą w kamerę telewizyjną i mówią - patrzą przenikliwie, ostro i żarliwie - i przekonują: funkcja kata jest społecznie użyteczna, to tak-proszę państwa-jak warszawscy powstańcy, oni zabijali w naszej sprawie, w naszej obronie.

Inny młody człowiek, w naszej obronie, mówi: przestępcy to odpadki, powinni być utylizowani. Ten młody człowiek jest doradcą prezydenta bardzo wielkiego miasta w moim kraju.

Doktor praw z Uniwersytetu Warszawskiego przyciszonym głosem w naszej obronie mówi: tak oczywiście, są pomyłki przy orzekaniu kary śmierci, ale no cóż, pomyłki zdarzają się wszędzie. Uzasadnia swoją wypowiedź teorią prawa karnego i przypieczętowuje Immanuelem Kantem. Zapewne ci młodzi, żarliwi ludzie oraz pan doktor praw chcą, aby było lepiej, a ich aktywność jest wyłącznie dla naszego dobra. Większość z nich to również aktywiści polityczni. Obawiam się o przyszłość, którą mają urządzić ludzie tak przekonani do swoich racji, iż uważają tych, co wybrali wielki wysiłek za skretynizowanych mięczaków. Zastanawiająca jest również ta żarliwość, to przekonanie, jeżeli zważy się, że to już było, już było...! Czyżby jakieś lęki, jakieś fobie? Ucieczka od wolności!?