Zawsze przebaczaj swoim wrogom. Nic ich bardziej nie potrafi rozłościć - Oscar Wilde
Ludzie »

Historia (nie)jednej fotografii (I)

Drukuj
 

 

On patrzył z zachwytem, wyjął aparat fotograficzny, zaczął robić zdjęcia. Zafascynowany, zaintrygowany uwiecznił ten moment. Potem chciał za nią pobiec, zobaczyć jej twarz, wytłumaczyć się z tych zdjęć. Lecz jej już nie było, zniknęła w którejś ze starorynkowych kamieniczek. Pozostała tylko mgła. Fotograf do dziś myśli o tej kobiecie. Kim była, dokąd zmierzała? Nie dowiedział się nigdy. Kobieta w mgle pozostała intrygującą tajemnicą. I pozostała fotografia...

To nie jest początek powieści. Nie przewrócimy kartki, aby dowiedzieć się ciągu dalszego. Zresztą ciąg dalszy tej naszej historii był banalny. Kobieta zniknęła, ciszę zakłócił dostawca pchający wózek z towarem. A fotografię autorstwa Zygmunta Gajewskiego można kupić w formie pocztówki za... złotówkę.

Inny wymiar rzeczywistości

Fotografia utrwala moment, rejestruje wycinek rzeczywistości. Kiedyś ludzie byli niechętni fotografom. Obawiali się, że zdjęcie odbierze im duszę. Do dziś wierzą w to niektóre prymitywne plemiona.

Tymczasem, zdarza się, że to fotografie mają swoją duszę, czarodziejską aurę. Tak chciałoby się wejść w tę aleję, prowadzącą - wydawałoby się - donikąd. Ona kusi, zaprasza do spaceru. W inny wymiar rzeczywistości. Ta droga to cisza, w której słychać bicie własnego serca. Lecz to przecież tylko fragment całości i... rzeczywistości. Tam, poza kadrem, toczy się życie. Jest dom, krzątający się ludzie, szczekający pies.

A z tych pięknych chmur za chwilę spadł deszcz. Albo rozerwał je wiatr. Czar momentu, zarejestrowany przez aparat fotograficzny, rozwiał się...

Dziewczyna gra cichuteńko na swoich skrzypeczkach. Odchodzi od zgiełku głośnych rozmów. Szum łanów zbóż pociąga, idzie ku nim, wgrywa się niejako swoimi nutkami. Nawet nie wie, że ktoś ją fotografuje. I taka - ze skrzypcami, półzakryta, pozostanie na zdjęciu. I znowu czar momentu, jakaś historyjka. Ta - bez tajemnicy. To Stare Kramsko koło Babimostu, dziewczyna to Nadzieja z Mińska, która gra z zespołem, odtwarzającym muzykę dawną, z czasów dworskich - jagiellońskich a serię zdjęć Zygmunt Gajewski zrobił tuż przed występem.

Magia fotografii

Pejzaże, w które chciałoby się wejść, samotne kapliczki, które proszą o zatrzymanie się na chwilę, o modlitwę lub choćby refleksję, ludzie - tak jak ten góral, z którymi chciałoby się porozmawiać, albo kobieta we mgle, której historię chciałoby się poznać.

To magia fotografii. To magia chwili. Fotografia zostaje, chwila przemija. Wielokroć nie udaje się poznać ani tego co było wcześniej, ani ciągu dalszego momentu, uwiecznionego na kliszy.

Tymczasem, wydaje się, że fotograficy-artyści, czasem konserwatywni w swoim szacunku dla czarno-białych kompozycji, zeszli do podziemia i tylko na nielicznych wystawach można obejrzeć szlachetne ich dzieła - również i w kolorze, ale niosące zawsze jakieś przesłanie, skłaniające do refleksji, dające odpoczynek i zmęczonym oczom, i skołatanej duszy. A w przypadku fotografii reportażowej - rzeczywiście informujące o zaistniałych sytuacjach, ludziach i wydarzeniach. Wydaje się, że coraz mniej jest zdjęć, przy których zatrzymujemy się na dłużej, aby kontemplować zatrzymaną chwilę, odkrywać szczegóły.

 


Ewa Kłodzińska

Zdjęcia: Zygmunt Gajewski

www.zygmuntgajewski.com

Redakcja dziękuje Panu Zygmuntowi Gajewskiemu za udostępnienie zdjęć.