Jest to złota zasada w życiu: wymagać mało od świata, a wiele od siebie - Chryzyp z Soloj
Dla psychologów... »

Zdrowa prowokacja-I

 I z tego punktu widzenia podważam twierdzenie, że „jeżeli coś nas nie zabije, to nas wzmocni". Uważam bowiem, że czasem może nas bardzo osłabić.

Zdaniem Franka Farrelly'ego, takim ludziom może pomóc terapia poprzez prowokację inaczej prowokatywna. Metoda ta jest właściwie dziełem przypadku, jak sam mówi, a zrodziła się z bezsilności wobec pacjenta. „Pracowałem ze schizofrenikiem, to było nasze 91. spotkanie i nic nie wskazywało na to, że stan jego zdrowia może się poprawić. Powiedziałem mu: „Jesteś beznadziejny, faktycznie nigdy się nie zmienisz". Zacząłem się zgadzać ze wszystkim, co mówił, a nawet wzmacniałem jego opinie, chwilami solidnie przesadzając. Robiłem to w doIby stereo, w kolorze, w dźwięku, smaku. Później powiedziałem mu: „Pewnie się cofniesz na następnym spotkaniu jeszcze bardziej, zatracisz kontrolę nad swoim pęcherzem i wydalaniem, zacznę ci zakładać pieluchy, które będą tak wielkie jak prześcieradła, bo masz gruby tyłek. Przed nami kolejnych 91 spotkań, twój przypadek przejdzie do historii medycyny". On zaczerwienił się, zaczął się śmiać, chwilę był zawstydzony, ujawniał różne emocje, a potem zaczął opowiadać, jak zachowywał się w dzieciństwie, w liceum... Nagle stał się racjonalny. Zmieniał się na moich oczach. Miałem wtedy 31 lat i wiedziałem, że w tej terapii uchwyciłem coś szczególnego, ponieważ chroniczni schizofrenicy nie zaczynają nagle w ciągu sekundy rozmawiać z tobą jak normalni ludzie. Od tego czasu upłynęło 40 lat z okładem, a ja wciąż doskonale pamiętam tego człowieka i tę sesję. Zmieniliśmy się obaj w trakcie tego spotkania. Wróciłem do domu i powiedziałem mojej żonie, June, że czuję się jak Kolumb, który odkrył Amerykę".

Od tego czasu Farrelly stał się specjalistą od beznadziejnych przypadków. Okazuje się, że jego metoda daje doskonałe rezultaty. Aż 90 proc. zgłaszających się do niego pacjentów otrzymuje oczekiwaną pomoc. Do Polski Farrelly przybył na zaproszenie Marka Rożalskiego, doradcy rozwoju osobistego, który uważa, że amerykański psycholog ma dar prostowania ludzkiego myślenia.- Na całym świecie ludzie nie radzą sobie z życiem albo im się tak wydaje i okupują to stresami. Czasami są one zbyt silne, a to z powodu braku pieniędzy lub utraty pracy, innym razem ich przyczyną są zaburzone relacje w domu czy brak miłości. Społeczeństwa wykształcone, potrafiące skorzystać z pomocy ludzi profesjonalnie przygotowanych, osiągają znacznie lepsze rezultaty niż te, które uważają, że pomocy psychiatry czy psychologa potrzebują wyłącznie świry. Podejrzewam, że Polacy ciągle są na etapie potwornego wstydu i unikania konsultacji. Nie wstydźmy się - mówi.

 

Grażyna Dobroń