Trzeba śmiać się nie czekając na szczęście, bo gotowiśmy umrzeć nie uśmiechnąwszy się ani razu - Jean de La Bruyere
Dla psychologów... »

"W co grają ludzie" i dlaczego?

Drukuj

Tym, co nas w życiu napędza jest głód bodźców. Nie bez powodu jedną z najcięższych kar, na jaką można skazać więźnia, jest zamknięcie w wyciszonych, ciemnych izolatkach. Może w nich dojść do utraty wzroku, zdolności mówienia, zwiotczenia mięśni i niemożności poruszania się. Dramatycznym przejawem niedostatku bodźców jest choroba sieroca obserwowana u małych dzieci pozbawionych czułości i bliskości. Zaczynająca się charakterystycznym kiwaniem, w najgorszym razie kończąca się śmiercią.


Dla zdrowia psychicznego najważniejsze są bodźce społeczne płynące od rodziców, nauczycieli, znajomych, szefów, etc.. Informujące nas o tym, czy jesteśmy przez otoczenie akceptowani, potrzebni, kochani. Czy inni ludzie myślą, że jesteśmy dobrzy, mądrzy, piękni, czy wręcz przeciwnie. Ludzie wymieniają się między sobą bodźcami społecznymi. Może nim być każda forma nawiązania kontaktu z drugą osobą. Zarówno okazanie mu życzliwości, jak i niechęci. Okazana słownie lub mimiką, mową ciała. Najgorszą dla psychiki jest pustka, brak jakichkolwiek informacji, równoznaczny z odrzuceniem. Stąd zdarza się, że dzieci wręcz prowokują agresję rodziców, byle tylko zwrócić na siebie uwagę. Wykluczenie to komunikat dla podświadomości: nie istniejesz! Ostracyzm, banicja, wykluczenie to rodzaje cywilnej śmierci.


Małe dziecko uczy się od najwcześniejszego momentu życia zdobywania bodźców pozytywnych, potwierdzających jego wartość. I unikania negatywnych, sygnalizujących odrzucenie. Sposoby zdobywa jednych i unikania drugich oraz okoliczności, w jakich je otrzymuje tworzą wzorzec, skrypt, którym możemy się posługiwać przez całe życie. Najczęściej w sposób nieuświadomiony, pomimo tego, że nie jesteśmy już małymi dziećmi i możemy zmienić sposoby uzyskiwania pozytywnych bodźców.

Z pewnością wszystkim znana jest jakaś wersja gry „ależ skąd, to tylko”. Pani A mówi do pani B: „masz piękną sukienkę”. Na co pani B odpowiada: „nic szczególnego, stary ciuch”. Gdyby pani A wtedy powiedziała: „faktycznie, po bliższym przyjrzeniu widać, że to nic szczególnego”, sprawiłaby jej dużą przykrość. Bo prawdziwą intencją pani B było uzyskanie dodatkowych pochwał. Ale nie potrafi o nie poprosić wprost. Do tego potrzebne jest najpierw rozpoznanie a potem zmiana wzorca postępowania.


Gra psychologiczna stanowi zaprzeczenie spontaniczności, intymności. Pani B nie potrafi przyjąć komplementu w naturalny sposób, na przykład: to jedna z moich ulubionych sukienek. Blokuje doświadczanie autentycznych emocji. Pani B nie potrafi się cieszyć, że jej gust został zauważony i doceniony. Gry cechuje utajona, czasem nieuświadamiana motywacja. Pani B jest spragniona większej ilości komplementów i temu służy pozorne lekceważenie sukienki. Jeżeli Pani A jest osobą dobrze wychowaną, ale nie dającą się wciągać w gry, zweksluje rozmowę na inne tory. Jeżeli będzie osobą złośliwą, albo tylko ironiczną, nie da się wciągnąć w grę, odpowie: faktycznie, nic szczególnego. Wtedy Pani B osiągnie inny cel. Potwierdzi swój skrypt życiowy: znów to się przytrafiło, tak już mam, zawsze tak jest, ludzie są niemili.


Głównym powodem, dla którego gramy, jest chęć uzyskania wsparcia psychicznego bez konieczności wchodzenia w głębokie relacje. Ludzie grają ponieważ pragną bliskości, akceptacji, przynależności, miłości, ale z różnych powodów nie wierzą, że mogą je otrzymać bez uciekania się do gier. Ktoś ich kiedyś pozbawił tej wiary. Boją się sami zaryzykować bycie spontanicznymi i tępią tych, którzy w grze „faulują”, czyli odmawiają brania w niej udziału.

Typową grą uprawianą nagminnie w naszym kraju jest gra „chory, chorszy”, polegająca na licytowaniu się chorobami i cierpieniem. Obnoszeniu się z nimi, jak z orderami za zasługi i domaganiu się specjalnych przywilejów. Zachowanie pani Emilii Korczyńskiej z „Nad Niemnem” stanowi jej klasyczny przykład. Równocześnie wskazuje na ważną funkcję gry, jaką jest ochrona własnego obrazu. Pani Emilia nie zniosłaby prawdy o sobie. Woli grać rolę pokrzywdzonej przez los. W rezultacie wszyscy mają zatrute życie.

Jak wyjść z gry? Poprzez poznanie siebie i swoich potrzeb. Naukę asertywności i oswajanie

lęku przed odrzuceniem. Wiarę w siebie, w swoje mocne strony. Rozpoznanie swojego skryptu życiowego i budowanie nowych wzorów zachowań. Trzeba to robić Metodą Małych Kroków.


Osoby z niepełnosprawnościami i ich bliscy narażeni są w szczególny sposób na prowadzenie gier. Według Center for Analysis of Social Exclusion spośród dwunastu grup, narażonych na społeczne wykluczenie, niepełnosprawni znajdują się na pierwszym miejscu. Czego się nie zrobi, żeby uniknąć bycia niewidzialnym? Podejmie się każdą grę. Bo to jest rozpaczliwa walka o społeczne istnienie. W przestrzeni społecznej Europy Zachodniej niepełnosprawni są obecni i widoczni dużo bardziej niż w naszym kraju. Najwyższa pora, żeby ci, wobec których los okazał się bardziej łaskawy wyszli naprzeciw wykluczanym.


dr Jadwiga Kwiek

psycholog, psychoterapeuta



Skrót wykładu wygłoszonego w ramach cyklu spotkań wsparcia psychologicznego dla rodziców i opiekunów osób z niepełnosprawnościami organizowanych przez Tarnowskie Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych TARSON. Tarnowo Podgórne, 14.02.2018r.



Zapraszamy do naszego Stowarzyszenia. Kontakt tel. Grażyna Nowicka 508610256, . www.tarson.pl.