Jest to złota zasada w życiu: wymagać mało od świata, a wiele od siebie - Chryzyp z Soloj
Dla psychologów... »

Szkoła macoszenia-III-Oswojenie strachu

- W relacjach dziecko-macocha obie strony się boją. Dziecko boi się nowego układu, zmian, do których zostało zmuszone, nowej „pani” w jego życiu.

Macocha boi się odrzucenia, braku akceptacji, w końcu porażki. Tymczasem najlepszym doradcą jest po prostu czas. Rzadko kiedy zaprzyjaźniamy się z kimś od pierwszego wejrzenia. Potraktujmy ten układ podobnie. Spróbujmy podejść do dziecka naszego partnera ostrożnie i powoli, tak jak zwykło się robić przy oswajaniu dzikiego zwierzątka. Kiedy zbyt szybko będziemy chcieli je pogłaskać ucieknie lub boleśnie nas ugryzie. Dziecko zareaguje podobnie – tłumaczy Marek Laube, psycholog z Polskiego Towarzystwa Higieny Psychicznej.

Kamila, 30-letnia dentystka włożyła sporo wysiłku zanim udało jej się nawiązać dobre relacje z synem swojego obecnego męża. Chłopiec zamieszkał z nimi i od samego początku nie tolerował Kamili. Postanowiła przeczekać najgorszy okres. Uodporniła się na zarzuty, ze rozbiła rodzinę, że rządzi się w domu ojca, że jest niesprawiedliwa i „obca”. Przełknęła niejedną gorzką pigułkę, cały czas cierpliwie czekając. Nie przekupywała chłopca, nie narzucała się ze swoją pomocą. Stała z boku.

- Maciek nagle zachorował. Miał ostre zapalenie płuc i ledwo z tego wyszedł. Siedziałam przy nim dzień i noc. Przygotowywałam ulubione posiłki, zmieniałam pościel, czytałam książki. Był tak zmęczony chorobą, że nawet zapomniał o złośliwościach. A kiedyś wziął mnie po prostu za rękę i tak usnął. Zrozumiałam, że przeszedł na moją stronę – opowiada Kamila. – Przeszłam ostrą szkołę zanim nasze wspólne życie jakoś się ułożyło. Ale opłaciło się i dzisiaj jestem najlepszą przyjaciółką Maćka.

 

 

Natasza Socha