Jeżeli miłość trwa, to oznacza, że coś w nas się jeszcze nie spełniło - Pitagoras
Dla psychologów... »

O radzeniu sobie z emocjami, czyli po co nam to wszystko!

Drukuj

Mowa nienawiści na dobre zagościła w polskiej polityce, internet zalewają fale hejtu, codzienny język jest pełen przemocy… W tym kontekście niespecjalnie dziwią teksty, w ostatnim czasie jest ich sporo, traktujące o inteligencji emocjonalnej w kontekście manipulacji czy o samej manipulacji. Zamiast kontaktu z „Ty” mamy w manipulacji do czynienia z uprzedmiotowieniem drugiego, czyli kontakt z „to”. Czy emocje możemy „wykorzystywać” (!) tylko tak…?


 

Carolyn Saarni, autorka koncepcji kompetencji emocjonalnej uważa, że „przyczynia się (ona) do osiągnięcia stanu dobrego samopoczucia, poczucia własnej skuteczności i w i ę z i  z  i n n y m i (podkreślenie DK)”. Daleko jej od rozumienia inteligencji emocjonalnej jako kompetencji, która ułatwia manipulowanie. Postanowiłam opisać, z konieczności hasłowo, koncepcję Saarni jeszcze z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że Saarni widzi człowieka jako biorącego pełną odpowiedzialność za swoje uczucia, wybory, decyzje i działania, co jest mi jako psychoterapeutce bliskie. Wbrew pozorom często wzbraniamy się przed uznaniem swojej odpowiedzialności (mówimy np. „on mnie złości” zamiast „pozwalam, żeby mnie złościł”, „to było silniejsze ode mnie” czy „dał się oszukać” zamiasta „oszukałem go”...). Po drugie, ponieważ co jakiś czas trafiam w internecie na wpisy typu: „Kompetencja emocjonalna jest umiejętnością wywodzącą się z inteligencji emocjonalnej, której wynikiem są wybitne osiągnięcia w pracy”, redukujące tożsamość człowieka do sfery zawodowej. Co budzi we mnie chęć odpowiedzi.

 


 

Wracamy do manipulacji

 

„Inteligencja emocjonalna” autorstwa Daniela Golemana stała się światowym bestsellerem, w Polsce miała kilka wydań. Tymczasem znacznie bardziej całościowa koncepcja kompetencji emocjonalnej Carolyn Saarni nie doczekała się takiego rozgłosu. „The Development of Emotional Competence”, w której omawia swoją koncepcję, nie została nawet w Polsce w całości przetłumaczona i wydana, ukazał się tylko jej fragment. Kiedy myślę o tym „dlaczego?”, to pominąwszy różnych adresatów obydwu pozycji, pozostaję z wrażeniem, że chodzi o wartość mocno zakorzenioną w zachodniej kulturze: o sukces. Inteligencja emocjonalna ma sprzyjać osiągnięciu sukcesu, rozumianego jako zdobycie dużych pieniędzy, prestiżu, pozycji i władzy (także w związku)... Dla Saarni najistotniejsze jest to, że kompetencja emocjonalna „przyczynia się do osiągnięcia stanu dobrego samopoczucia, poczucia własnej skuteczności i w i ę z i z

i n n y m i (podkreślenie DK)”. Trzeba by mocno przedefiniować pojęcie sukcesu, by mieściło się w nim pojęcie więzi z innymi. A jednocześnie, sięgając do filozofii egzystencjalnej, do której mi najbliżej, trudno zaprzeczyć, że tym, co pozwala nam przezwyciężyć poczucie egzystencjalnej samotności i lęk przed śmiercią jest właśnie m.in. więź z innymi.

Drugie wyjaśnienie popularności książki Golemana jest wartościujące. Koncepcja inteligencji emocjonalnej zawiera w sobie element machiawellizmu (wracamy do manipulacji!), w pełni akceptowany przez autora i bardzo chwytliwy dla czytelników. Dla Saarni robienie takiego pożytku z emocji nie mieści się w pojęciu kompetencji emocjonalnej. Jest ona bowiem, zdaniem Saarni, nieodłącznie związana z moralnością, a jej „immanentnym składnikiem jest zdolność właściwego postępowania”.

 


 

Kompetencja emocjonalna

 

Czym jest kompetencja emocjonalna? „Kompetencja emocjonalna jest określana jako skuteczność w przeprowadzaniu wywołujących emocje transakcji społecznych” (Saarni), w cały czas zmieniającym się, nie zawsze przyjaznym i sprzyjającym środowisku społeczno - fizycznym, co prowadzi do rozwoju jednostki. Dopowiedzenia wymaga pojęcie skuteczności: to zdolności i umiejętności jednostki, dzięki którym może ona osiągać wybrane przez siebie i ważne dla niej cele. Zarówno przebieg, jak i skutek transakcji mają wymiar emocjonalny, przy czym jej wynik może nam odpowiadać lub nie, ale nie jest od nas niezależny.

 


 

Samoregulacja

 

Przedstawiając koncepcję kompetencji emocjonalnej Saarni wprowadza pojęcie samoregulacji. Opisuje je jako „zdolność do przystosowawczego i elastycznego sterowania własnymi działaniami, myślami i uczuciami w zróżnicowanych kontekstach społecznych”. Im bardziej kompetentna emocjonalnie jest osoba, tym będzie bardziej elastyczna i przystosowawcza w bardzo różnych kontekstach społeczno-fizycznych. Osoba, która charakteryzuje się optymalną samoregulacją ma bogate życie wewnętrzne, którym dzieli się z innymi, i posiada „szeroki repertuar strategii radzenia sobie z nieuniknionymi wyzwaniami losu”. Jednym z przejawów elastycznej samoregulacji jest wyższa tolerancja na nieprzyjemne emocje. Zastanawiając się nad źródłami samoregulacji Saarni pisze: „Stopień wzajemnej, przystosowawczej integracji kompetencji emocjonalnej oraz procesów samoregulacji może zależeć od naszych wczesnych relacji przywiązania”.

 

Saarni wyróżnia osiem umiejętności wchodzących w skład kompetencji emocjonalnej. Kładzie zresztą nacisk na słowo „umiejętności” uważając, że kompetencja emocjonalna jest nierozłącznie związana z efektywnym funkcjonowaniem jednostki w otoczeniu.

 


 

Świadomość własnego stanu emocjonalnego

 

Jako pierwszą, kluczową umiejętność Saarni wyróżnia świadomość własnego stanu emocjonalnego, uwzględniającą fakt, że równocześnie można odczuwać wiele różnych emocji. Uproszczonym przykładem jest np. równoczesna radość, przyjemność ze spotkania córki z ojcem (po rozwodzie rodziców) oraz poczucie winy z powodu nielojalności wobec matki (bo ojciec jest ten zły…).

 

Osoby dojrzałe emocjonalnie mają również rodzaj meta-świadomości, że człowiek nie zawsze zdaje sobie w pełni ze swoich uczuć, bądź to z powodu selektywnej nieuwagi, bądź dlatego, że nie zostają dopuszczone do świadomości. Często odczuwamy sprzeczne uczucia wobec osób bliskich i część z nich wypieramy, bo społecznie są traktowane jako złe (np. złość na chorą matkę, którą córka opiekuje się z troską i jednocześnie ze świadomością, że matka tego nie docenia i wszystko krytykuje).

 

Świadomość uczuć jest nieodzowna, by móc przystosowawczo reagować na swoje środowisko. Ograniczenie zdolności doświadczania różnorodnych emocji w stosunku do osoby czy sytuacji ogranicza zdolność do widzenia danej relacji z wielu punktów widzenia. A to, w konsekwencji, powoduje poczucie mniejszej skuteczności w transakcjach społecznych.

 


 

Dostrzeganie emocji innych ludzi na podstawie wskazówek płynących z ich zachowania, oraz sytuacji

 

Zdolność ta rozwija się wraz ze wzrostem świadomości własnych uczuć, nabywaniem empatii, oraz wiedzą o emocjach i ich konsekwencjach przejawiających się w działaniu.

 

Już w dzieciństwie niemowlęta śledzą wyraz twarzy opiekunów, by ocenić znaczenie niejednoznacznych sytuacji. Około 8 roku życia dzieci potrafią już dobrze sobie radzić z odczytywaniem emocji innych, i co charakterystyczne, im wyższą osiągają w tym wprawę, tym mają wyższy status społeczny w swoim środowisku. Osiągnięcie takiej wprawy wymaga opanowania kilku umiejętności: rozpoznawania stanów emocjonalnych na podstawie wyrazu twarzy, rozumienia sytuacji wywołujących emocje, zdawania sobie sprawy z tego, że inni też mają swoje „stany wewnętrzne” (emocje, poglądy, intencje, myśli), oraz brania pod uwagę dodatkowych informacji, które pozwolą zrozumieć odmienne, nietypowe zachowania innych. Ważna jest też zdolność przyporządkowania doświadczeniu odpowiedniej „etykiety”, nazwy, dzięki czemu możliwa staje się rozmowa z innymi na temat emocji. Stanowi ona część kolejnej, trzeciej umiejętności wchodzącej w skład kompetencji emocjonalnej,

 


 

Znajomość słownictwa i wyrażeń związanych ze stanami emocjonalnymi, dostępnych w danej kulturze.

 

Kolejna umiejętność wiąże się ze zdolnością werbalizowania naszych stanów emocjonalnych, która jest konieczna do zakomunikowania ich innym. Na meta-poziomie pozwala na porównywanie własnych emocji z emocjami innych osób, oraz włączanie ich w różne konteksty, dzięki czemu rozwija się świadomość różnorodności uczuć doświadczanych przez siebie i innych, oraz rozumienie odmienności czyjegoś doświadczenia wynikającego np. z jego odmiennych doświadczeń.

 

Osoby bardziej dojrzałe zdają sobie także sprawę ze skryptów kulturowych łączących role społeczne z określonymi emocjami. Saarni opisuje scenariusz dla przeżywania uczucia złości charakterystyczny dla dzieci w Ameryce Północnej. Pokazuje różnice w przebiegu „wyrażania złości” wobec napastnika przez chłopca i przez dziewczynkę, różną reakcję na wstyd wynikający z poniżenia (chłopiec przekuwa wstyd w gniew, dziewczynka stara się podtrzymać swój wizerunek w oczach rówieśników) i sugeruje, że ma to związek właśnie z socjalizacją związaną z rolami płciowymi.

 


 

Zdolność do empatycznego i współczującego zaangażowania w doświadczenia emocjonalne innych ludzi

 

Ta właśnie zdolność odróżnia kompetencję emocjonalną od machiawelicznego manipulowania ludźmi. Empatyczne współodczuwanie jest jednym z czynników najsilniej wspomagających tworzenie więzi międzyludzkich, oraz skłaniających do zachowań prospołecznych.

 


 

Zdolność do rozumienia, że stan wewnętrzny może nie odpowiadać ekspresji emocjonalnej zarówno u siebie, jak i u innych

 

Świadomość, że ekspresja emocjonalna może nie być zgodna z przeżywanymi emocjami to piąta umiejętność wchodząca w skład kompetencji emocjonalnej. Zdarza się, że ktoś smutny okazuje złość lub na odwrót, że zazdrość i złość maskujemy udawaną radością (nieco syczącą…) itd…

 

Osoby bardziej dojrzałe są również świadome i biorą to pod uwagę, że ich ekspresja emocji może wpływać na innych. „Kontrola emocji” pomaga ocenić „kiedy wyrażać swoje uczucia szczerze, a kiedy zmodyfikować je lub stłumić chęć ich wyrażenia”. Jeśli ktoś ma odrobinę instynktu samozachowawczego nie będzie np. krzyczał na szefa ze złości. Ale przesadnie stosowane i mało elastyczne skrywanie emocji może prowadzić do ubożenia bliskich związków.

 


 

Adaptacyjne radzenie sobie z awersyjnymi lub przykrymi emocjami

 

Adaptacyjne radzenie sobie wymaga użycia strategii samoregulacji modulujących czas trwania i intensywność przeżywanych emocji oraz kierowania ekspresją emocji w sytuacjach interpersonalnych.

 

Ocena, czy osoba „adaptacyjnie radzi sobie” w danej sytuacji, wymaga zwrócenia uwagi na trzy kwestie. Po pierwsze - czy wybrane przez osobę rozwiązanie problemu wywołującego stres czy awersyjne emocje jest funkcjonalne i dojrzałe. Po drugie - czy jest ona skłonna uznać doświadczane emocje, przyznać się do nich przed sobą (czy jest ich świadoma). Trzecia kwestia jest związana z pytaniem, czy pomimo braku kontroli nad sytuacją, osoba poradziła sobie z nią w sposób, który zwiększa jej poczucie sprawstwa i elastyczności. Wyłączenie któregokolwiek z tych czynników w sytuacji stresowej nieuchronnie powodować będzie problemy w przyszłości.

 

Optymalna samoregulacja, nastawiona na poszukiwanie rozwiązania problemu i społecznego wsparcia, oraz optymalna regulacja emocji wymagają zdolności do tolerowania awersyjnych emocji w stopniu, który pozwoli na ocenę sytuacji i jej zrozumienie.

 


 

Świadomość, że relacje w związku są zdeterminowane „jakością zachodzącej w nim komunikacji emocjonalnej”

 

Osoby kompetentnie emocjonalnie potrafią „precyzyjnie dostroić” swoją komunikację emocjonalną do charakteru związku, czyli inaczej mówiąc modyfikują ją w zależności od relacji. Podtrzymywanie równowagi i intymności w bliskim związku wymaga stosowania różnych strategii emocjonalnych, innych, niż komunikacja emocjonalna w relacji asymetrycznej (np. podwładny/szef). Szczere dzielenie się prawdziwymi emocjami, ze świadomością konsekwencji takiego wyboru, jest jedną z głównych cech głębokiej, dojrzałej i intymnej relacji.

 

Interesujące jest to, że sposób definiowania problemu, który pojawia się w relacji, determinuje „płaszczyznę” komunikacji emocjonalnej. Jeśli jedna z osób postrzega konflikt jako zachwianie swojej pozycji, jego rozwiązanie jest dla niej jednoznaczne ze zwycięstwem i nie przywiązuje ona wagi do pragnień i potrzeb partnera.

 


 

Zdolność do emocjonalnej samo-skuteczności

 

Kolejna umiejętność określona została jako zdolność do emocjonalnej samo-skuteczności, czyli postrzeganie siebie generalnie jako osoby czującej tak, jak chce czuć. „Emocjonalna samo-skuteczność oznacza, że akceptujemy swoje doświadczenie emocjonalne, bez względu na jego unikalność, ekscentryczność czy kulturową konwencjonalność, a akceptacja ta pozostaje w związku z osobistymi przekonaniami na temat tego, jak uzyskać pożądaną emocjonalną równowagę”. Wspiera się na pozostałych siedmiu umiejętnościach wchodzących w skład kompetencji emocjonalnej.

 

Emocjonalna samo-skuteczność jest dynamicznym konstruktem, na który wpływ ma nasze emocjonalne doświadczenie, poczucie własnej wartości, tożsamość i historia naszych relacji interpersonalnych. Stanowi odbicie „osobistej teorii emocji”, modelu, dzięki któremu możemy zrozumieć i nadać sens naszemu doświadczeniu emocjonalnemu w różnych sytuacjach i relacjach. Model ten może ulegać zmianie w trakcie naszego rozwoju i wraz z doświadczeniem, które zdobywamy. Emocjonalna samo-skuteczność nie gwarantuje, że zawsze będziemy się czuć dobrze i jest „czymś więcej niż pogonią za szczęściem”. Ważniejszym jej elementem jest ocena, że nasze samopoczucie jest adekwatne do okoliczności (usprawiedliwione), oraz przekonanie, że uczucia służą nam w przystosowawczy sposób, mobilizując np. do przeciwdziałania sprawiającej cierpienie sytuacji. Jeśli zaangażujemy się w romans z partnerem lub partnerką z zaprzyjaźnionej pary, przeżyjemy chwile uniesienia i szczęścia, i jednocześnie podkopiemy swoje dobre samopoczucie. Oszukamy partnera/partnerkę i przyjaciela/przyjaciółkę, zaryzykujemy utratą relacji i przyjaźni, gdy rzecz wyjdzie na jaw, i sprawimy ból. Wstyd, zażenowanie, poczucie winy i zapewne jeszcze inne emocje być może podpowiedzą nam, żeby zrezygnować z romansu (ale trzeba je do siebie dopuścić!). Choć przez chwilę być może będzie nam żal...

 

Kwestię samo-skuteczności emocjonalnej Saarni umieszcza w szerszym kontekście, choć, jak sama przyznaje, są to tylko intuicje nie poparte żadnymi badaniami. „Wgląd w nasze śmiesznostki, talenty, słabostki i silne strony przyczynia się do samo-skuteczności emocjonalnej, tworząc poczucie samoakceptacji. Podejrzewam też, że zdrowa dawka autoironii i tolerancji dla niejednoznaczności także idą w parze z samo-skutecznością emocjonalną”.

 


 

Związki emocjonalnej samo-skuteczności z poczuciem własnej wartości i subiektywnym dobrym samopoczuciem

 

Powołując się na badania Saarni dostrzega związki między poczuciem własnej wartości, a pojęciem samo-skuteczności emocjonalnej. Jeżeli bowiem osoba postrzega siebie jako akceptowaną przez osoby dla niej znaczące, oraz jako kompetentną w sferach aktywności dla niej ważnych, co m.in. determinuje poczucie własnej wartości, dzięki informacjom zwrotnym na temat swojego zachowania i bliskich relacji wzmacnia się jej przekonanie o samo-skuteczności. A ponieważ ludzie generalnie dążą do skuteczności, osiągnięcie celu powoduje, że czują zadowolenie, radość, szczęście (samo-skuteczność emocjonalna).

 

W psychologii odróżnia stan szczęścia od subiektywnego dobrego samopoczucia, ale uważa, że są ze sobą powiązane. To ostatnie jest rodzajem bazy, bufora, dzięki któremu możemy znosić codzienne przeciwności. Jeśli zdarza się nam wyjątkowo zły dzień musimy zmobilizować całe nasze subiektywne dobre samopoczucie i całą samo-skuteczność emocjonalną, by sobie poradzić, i nie naruszyć owego poczucia samo-skuteczności.

 


 

Czym nie jest samo-skuteczność emocjonalna

 

Podsumowując Saarni pisze, że samo-skuteczność emocjonalna jest czymś więcej niż zbiorem emocjonalnych skryptów, obejmuje bowiem także skrypty „bycia w świecie”. Jest dynamiczna, a okresowy brak samo-skuteczności, którego doświadczamy może być sygnałem, że coś powinniśmy zmienić w naszym życiu. Zwykle taki brak emocjonalnej samo-skuteczności staje się impulsem do zmiany kierunku kariery, podjęcia terapii czy przewartościowania swoich związków. Jednym z okresów w życiu, w którym jednostka staje przed zadaniem odzyskania emocjonalnej samo-skuteczności, utraconej w efekcie wielu zachodzących wówczas zmian, jest dojrzewanie. Saarni dodaje także, że nie ma żadnej zoperacjonalizowanej definicji samo-skuteczności emocjonalnej i miary z nią powiązanej. Jednocześnie jednak zaznacza, że wykształcenie samo-skuteczności emocjonalnej oznacza zdobycie wszystkich kolejnych umiejętności składających się na kompetencje emocjonalną, ale oczywiście jest czymś więcej niż tylko ich „sumą”.

 


 

Podsumowanie? Życie jest krótkie, spędzając je na manipulowaniu i kontaktach z innymi, redukującymi ich do „to”, stracimy coś bardzo cennego. Poczucie więzi!

 


 

Daina Kolbuszewska