Praca to miłość, która przybiera kształt - Khalil Gibran

Dla psychologów... »

Koniec bezprawia w in-vitro?

Drukuj
 

W Polsce istnieje blisko 55. ośrodków leczenia niepłodności. Wszystkie one działają w próżni prawnej. W kraju nie ma, bowiem, żadnych przepisów regulujących powstawanie, działanie i kontrolowanie klinik leczenia niepłodności. Z tego też powodu jedynymi regulatorami pozostają przepisy ogólne, zalecania lekarskich towarzystw naukowych i ratyfikowana przez Polskę „Konwencja bioetyczna”. Tymczasem problem bezpłodności dotyczy ok. 1.3 mln kobiet w wieku rozrodczym, i tyluż samo mężczyzn. Aby zmienić ten stan rzeczy wiosną tego roku, premier Donald Tusk powołał komisję, której zadaniem było przygotowanie prawnych regulacji procedury in vitro. Na jej czele stanął poseł PO Jarosław Gowin. Zorganizowany przez niego zespół składający się z przedstawicieli z dziedzin: prawa, biologii, genetyki, medycyny, etyki i teologii, w listopadzie tego roku, przedstawił premierowi dwa zdecydowanie skrajne warianty ustawy o zapłodnieniu in vitro: restrykcyjny i liberalny. W grudniu projekt ustawy ma trafić do Sejmu.

Pierwszy z opracowanych wariantów zakłada, iż życie ludzkie zaczyna się już w momencie zapłodnienie. Powstały wówczas zarodek jest człowiekiem, i w związku z tym podlega takiej samej ochronie prawnej, jak osoba urodzona. Wiąże się z tym szereg ograniczeń. Leczenie in vitro, musi przebiegać w ten sposób, aby w trakcie procedury nie powstawały nadprogramowe zarodki, nie można, bowiem ich zamrozić, w celu późniejszego wykorzystania, ani tym bardziej zniszczyć. Niemożliwa jest też adopcja zarodków, jak też użyczanie komórek jajowych i plemników osobom niepłodnym. Koncepcja restrykcyjna wyklucza również diagnostykę przedimplantacyjną.

Na drugim biegunie znajduje się projekt prezentujący podejście "pragmatyczne". Dopuszcza on mrożenie zarodków, adopcję, użyczanie komórek rozrodczych oraz badania na komórkach macierzystych nie pochodzących z embrionów. W przeciwieństwie do wariantu restrykcyjnego, w projekcie liberalnym z in vitro mogą korzystać nie tylko małżeństwa, ale również osoby żyjące w konkubinacie. Zespół posła Gowina nie zajął żadnego stanowiska w kwestii refundacji zabiegów in vitro pozostawiając tę kwestię do decyzji premiera i sejmu. Ku zaskoczeniu całego świata medycznego premier Donald Tusk, zapowiedział, że Polska będzie współfinansować leczenie niepłodności. Wciąż nie wiadomo jednak, jaka będzie to kwota, kto z refundacji będzie mógł skorzystać, czy tylko małżeństwa i ile cykli będzie refundowanych.

Zdaniem dr hab. Rafała Kurzawy, zastępcy Ordynatora Kliniki Rozrodczości i Ginekologii PAM w Szczecinie, najlepszym rozwiązaniem dla Polski i to zarówno, z punktu widzenia pacjenta, jak i ekonomiki kraju byłby model, w którym kobiecie implantuje się ograniczoną liczba zarodków, w zależności od jej wieku i liczby cykli zapłodnień in vitro. Ważna jest też kwestia zalegalizowania mrożenia zarodków, oraz być może nakaz wykorzystania wszystkich zamrożonych zygot przez daną parę lub ich adopcja. Takie rozwiązania promuje model pragmatyczny. Pozwala on na zapłodnienie wszystkich powstałych komórek jajowych, zamrożenie nadprogramowych zygot, w celu ich ponownego wykorzystania, gdyby cykl się nie powiódł. To znacznie obniża koszty psychiczne pacjentki i ekonomiczne państwa.


Marzena Sygut