Jest to złota zasada w życiu: wymagać mało od świata, a wiele od siebie - Chryzyp z Soloj
Dla psychologów... »

Gładkie jest śliczne...

Trzydniowy zarost u panów jest sexy, kilkudniowa szczecina na zgrabnej łydce u pań - niekoniecznie.

Pieczołowite oskubywanie się to nic nowego, bo już starożytni Sumerowie i Egipcjanie uważali, że gładkie jest śliczne i nawet gustowali w łysiutkich głowach. Królowa Semiramida siadywała więc w swych wiszących ogrodach porządnie wydepilowana razem ze swym, (również wydepilowanym), zdolnym ogrodnikiem. Podobne kanony urody obowiązywały inną ikonę starożytności - piękną Nefretete i jej męża Echnatona.

W antycznym Rzymie reguła odwłosienia dotyczyła zarówno pań, jak też imperatorów i senatorów, ale bezkarną glacę z czasów faraonów zaczęto sprytnie maskować wieńcem laurowym.

Gołe i śliskie były u Marka Antoniusza łydki i golenie, biceps i tors. Poncjusz Piłat zaczynał pewno dzień tak, jak dziś Naomi Campbell, czyli od wyskubania się do perfekcji.

Nie było chyba lekko dbać o obowiązującą gładkość w polowych warunkach, np. w zapadłej dziurze typu Londyn, czy w namiocie pośrodku germańskiej puszczy.

Coś z tego szaleństwa zostało w naszej zbiorowej, postromańskiej pamięci, skoro lubimy porządnie wygolonych i naoliwionych Chippendelsów, a i John Travolta to goli, to zapuszcza tors, w zależności od wskaźników.

Pisma dla pań co chwilę krążą wokół tematu: „Piękne nogi przed latem", „Kontra dla włosa"(wersja groźna), „Pożegnanie z włosem"(wersja sentymentalna) .

Usuwamy woskiem, laserem, pianką, golimy, wyrywamy. A na głowie doczepiamy treski, wkładamy peruki, tupeciki, zaczesujemy, tapirujemy, lakierujemy.

 

Co w tym jest, że tak walczymy z matką naturą?

Dlaczego uznaliśmy, że futro w niektórych miejscach zdobi, a w innych jest nie do przyjęcia? Czy chcemy mieć jedynie stuprocentową pewność, że nikt nas nie weźmie za szympansa? Powszechnie wiadomo, że znerwicowane psy wygryzają sobie sierść plackami, więc może gładkie nogi to objaw wewnętrznego napięcia, w jakim żyje współczesny człowiek?

Odpowiedzi na powyższe pytania postanowiłam szukać w Zakładzie Antropologii UW. Wykładowcy byli na wakacjach, ale książki nudziły się na półkach i z chęcią przystąpiły do wyjaśnień.

Według leksykonu „Znaki świata. Omen, przesąd, znaczenie" Piotra Kowalskiego: „Włosy są pozostałością sierści i kojarzą się z porastającym ciała zwierząt owłosieniem."

Fuj! Nic dziwnego,że chcemy się tych skojarzeń za wszelką cenę i dokładnie pozbyć.

Dalej czytamy: „Fryzura na głowie oznacza poddanie się normom kultury i wpisanie się w ład ludzkiej ekumeny."

Tu się wyjaśniło, dlaczego niektórzy łysi tak cudują i boleją nad liniejącymi włosami. Po prostu tracą bardzo widoczny sygnał, że są kulturalni i prospołeczni.

Jeszcze dosadniej o braku czupryny wypowiada się „Słownik symboli" Cirlota: „W symbolice hinduskiej włosy na głowie są wektorami mocy kosmicznej. Gęsta czupryna jest obrazem siły witalnej i radości życia, oraz woli walki i zwyciężania".

I jak tu przeżyć bez bujnego oręża w ludzkiej dżungli? Jak walczyć i zdobywać szacunek?

 

Cirlot nie zna litości i przytacza niejakiego Phaldora: „Włosy reprezentują duchowe dobra człowieka. Piękne i gęste oznaczają zarówno u kobiet jak i mężczyzn rozwój duchowy, a ich utrata oznacza klęskę i ubóstwo."

I pastwi się dalej: „Mają sens płodności. Brak owłosienia na głowie symbolizuje jałowość starca tkwiącego na marginesie łańcucha pokoleń."

Leksykon dorzuca trochę z innej beczki: „A rzucająca się w oczy obfitość owłosienia na ciele budzi podejrzenia o demoniczne koneksje człowieka."

Słownik przytakuje: „Bujna czupryna wieńcząca głowę symbolizuje siły wyższe, natomiast obfite owłosienie ciała oznacza rozrost pierwiastka niższego. A diabeł zabiega o uwstecznienie wszystkiego, bądź zatrzymanie na poziomie jak najniższym."

Leksykon filuternie mruga okiem: „Mówią jednak, że słabe owłosienie u mężczyzny to mdły temperament i niezaspokojone erotycznie partnerki."

Słownik niechętnie przyznaje: „Faktycznie, na romańskim kapitelu w Estibaliz widzimy Adama bezbrodego zanim zgrzeszył i zbujną czupryną i gęstą brodą po grzechu!"

Dostojne księgi pokłóciły się na koniec o fryzjera.

Słownik z namaszczeniem: „Nazarejczycy nie strzygą włosów, bo wszystko,co czynią sprawiedliwi, rozkwita, a ich liście nie opadają."

Leksykon poirytowany: „Jednakowoż nieuporządkowane włosy kojarzą się z dzikością i chaosem Natury."

Cóż, jak widać włosy od tysiącleci rosną, wypadają i rozrabiają, a człowiek musi walczyć z tym chaosem i przedzierać się przez gęstwinę pomówień o brak wigoru lub ogłady po konszachty z diabłem, a nawet impotencję.

Z kolei historia pokazała, że jak wielka cywilizacja się już porządnie umyje i ogoli, to za chwilę przylatuje kosmaty dzikus i goni precz pachnących gładyszów. A jak trochę odpocznie, to sam zaczyna depilację.

PS. Polecam film „Pozew o miłość". Chodzi głównie o scenę, w której Pierce Brosman znienacka ściąga koszulę. Nic więcej nie powiem, sami zobaczcie.

Wyrzut: Dlaczego uznaliśmy, że futro w niektórych miejscach zdobi, a w innych jest nie do przyjęcia? Czy chcemy mieć jedynie stuprocentową pewność, że nikt nas nie weźmie za szympansa?

 

Barbara Ravensdale