Parafrazując przysłowie „jak trwoga to do Boga", można dziś dodać „lub do psychoanalityka". Lekarstwa na lęki i plastra na duchowe rany poszukujemy coraz częściej nie w konfesjonale, ale w gabinecie psychoterapeuty. Czy jednak ukojenie i wsparcie, które tam otrzymujemy, są w stanie zastąpić religię i siłę, jaką ludzie od wieków czerpali z wiary? A może w dzisiejszym świecie, w którym prawie wszystko można kupić za pieniądze albo wywalczyć, rozpychając się łokciami, wiara zupełnie przestała być potrzebna?