Jeżeli już nie może być gorzej, ciesz się, ponieważ niebawem musi być lepiej - Św. Augustyn
Dla lekarzy i nie tylko »

Śmierć - wyzwanie rzucone medycynie...

Drukuj

W dniach od 21 – 23 maja 2015 roku odbywał  się w Poznaniu XXI ZJAZD POLSKIEGO TOWARZYSTWA CHIRURGII ONKOLOGICZNEJ. Oprócz środowiska lekarzy, nad problemami pomocy chorym onkologicznie pochylają się pielęgniarki, których praca w zespołach terapeutycznych jest niezwykle istotna i odpowiedzialna. Zapraszamy do lektury wykładu wygłoszonego 21 maja, związanego z etycznymi dylematami u schyłku ludzkiego życia, które wygłosił filozof – dr Stefan Szary*

 

DYLEMATY ETYCZNE MEDYCYNY U SCHYŁKU ŻYCIA


Wstęp

Możliwość wniknięcia w mikroświat powstała wraz z wynalezieniem pierwszego mikroskopu optycznego, skonstruowanego około roku 1590 przez dwóch Holendrów Zachariasza Jansena i jego ojca Hansa.

Zdobywanie makroświata przez człowieka rozpoczęło sie w kwietniu 1961 roku. Jednym z pierwszych ludzi w Kosmosie był 27-letni pilot Jurij Gagarin.

Rzeczywistość, w której żyjemy, a także tajemnica mikro i makro świata stanowią wyzwanie, które było i nieustannie jest podejmowane, zarówno przez uczonych, jak i przez prostych ludzi. Jednakże jedno pytanie ma charakter szczególny. Jest ono jedyne w swoim rodzaju i z żadnym innym nie da się go porównać. Dotyczy każdego człowieka. Przywołujemy je słowami doktora Andrzeja Szczeklika: „Czy śmierć kończy wszystko? Czy znikniemy jak dym bez śladu? I dalszego ciągu nigdy nie będzie?” (A. Szczeklik, Nieśmiertelność, Kraków 2012, s. 63). W odczytaniu tajemnicy śmierci nie pomaga ani mikroskop, ani statek powietrzny. W przypadku śmierci mamy do czynienia z tajemnicą pisaną przez duże T.

1. Tajemnica śmierci

Napisałem w rozważaniach Impresje egzystencjalne, że nie wiem, czym śmierć jest, lecz wiem, co ona robi: śmierć zabiera. Nie wiem: dokąd zabiera? Ale wiem, że w ciele było życie, a teraz ono jakby zostało dotknięte pustką, brakiem. Świadomość śmierci – pisał Antoni Kępiński – wiąże się z ciałem” (Por. A. Kępiński, Lęk, Warszawa 1995, s. 61). Badając ciało, stwierdza się zgon, śmierć. Lecz czym jest śmierć w swojej istocie, tego nikt z nas do końca nie wie.

15 kwietnia 1938 roku miała miejsce ostatnia rozmowa, pożegnanie, umierającego filozofa Edmunda Husserla: „Po jakimś czasie, od dawna już znowu leżąc na poduszkach, znów porusza rękami i kreśli w powietrzu linie robiąc przy tym ruchy, jakby się bronił przed czymś, co widział, a co go trwożyło. Na moje pytanie, co widzi, odpowiada w zadumie głębokiej jak sen, głosem całkowicie mi nieznanym, który wydaje się, że dochodzi z tamtego świata: - Światłość i mrok, tak, wielki mrok i znowu światłość…” (s. A. Jaegerschmid OSB, Rozmowy z Edmundem Husserlem (1931-1938), w: Znak, Nr 212 (2) 1972, s. 185).

Pracując blisko śmierci jako pielęgniarka/pielęgniarz na oddziałach onkologicznych, wiedzą Państwo dobrze, że nie tylko niemożliwa jest ucieczka od tematu śmierci, lecz, co więcej, zagadnienie to należy w sobie na tyle we właściwy sposób ułożyć, by nie paraliżowało ono życia i nie powodowało negatywnych skutków, mogących nawet niszczyć życie. Trafnie wyraził to doktor Mariusz Wirga w następującym zdaniu: „Nie można mieć zdrowego stosunku do życia bez zdrowego stosunku do własnej śmierci” (M. Wirga, Zwyciężyć chorobę, Katowice). Kluczową sprawą jest tutaj pytanie: co to znaczy: zdrowe podejście do własnej śmierci?


2. Lęk przed śmiercią

2.1. Tajemnica Istnienia i Nicości

Śmierć jako Tajemnica, jako to, co naprawdę Nieznane, wywołuje lęk. W opublikowanym w 2008 roku tekście ks. prof. Józefa Tischnera (pochodzącym z roku 1966), pt. Naprawić ludzką śmierć, czytamy: „Wiemy, że śmierć jest owiana trwogą. Można przeciwko tej trwodze protestować, można zamykać na nią oczy, ale sam fakt, że się protestuje i zamyka oczy, dowodzi, że ta trwoga w śmierci naszej jest obecna” (J. Tischner, Naprawić ludzką śmierć, w: Tygodnik powszechny /Tygodnik na Wielkanoc 2008/ Nr 12 (3063) 23 marca 2008). Czy dalej jest tylko nikomu nieznana Nicość? Czy dalej życie, którego nie ma już w ciele, trwa? Ludzie wierzący szukają nadziei w wierze. Dla ludzi niewierzących, nadzieja taka wydaje się być iluzją, formą sztucznego pocieszenia. Ale nie ma tu mądrych. Parafrazując słowa Marcela Neuscha, francuskiego filozofa i teologa, można powiedzieć, że nie ma tego oceanu nadziei, na którym nie byłoby wysepek wątpliwości, ale nie ma też takiego oceanu wątpliwości, na którym by nie było wysepek nadziei. Klucz do tajemnicy śmierci i tajemnicy życia zawarty jest w jednym bardzo ważnym słowie: godność. Chodzi między innymi o to, aby godnie przeżyć życie i chodzi także o to, aby móc godnie je zakończyć. Według Karty praw człowieka umierającego, kończący swoje ziemskie życie człowiek, ma prawo do:

 

1. Naturalnej, godnej i świadomej śmierci.

2. Umierania we własnym domu, a jeśli to niemożliwe – nie w izolacji i w osamotnieniu.

3. Rzetelnej informacji o stanie swego zdrowia i udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących jego osoby.

4. Zwalczania fizycznego bólu i innych dolegliwości.

5. Troski i pielęgnacji z poszanowaniem jego ludzkiej godności.

6. Otwartego wyrażania swoich uczuć, zwłaszcza na temat cierpienia i śmierci.

7. Swobodnego kontaktu z rodziną i bliskimi.

8. Pomocy psychologicznej i wsparcia duchowego zgodnego ze swymi przekonaniami.

9. Niezgody na uporczywą terapię przedłużającą umieranie.

  1. Zapewnienia należnego szacunku dla swojego ciała po śmierci (Przygotowano na podstawie: Prawa człowieka umierającego, w: W. Bołoz, Bioetyka i prawa człowieka, Warszawa 2007; Carta dei Diritti del Morente, Fondazione Floriani, Mediolan 1997).

2.2. Lęk przed samotnością

„Cóż my jeszcze wiemy o tej naszej śmierci? – pyta ks. prof. Tischner. – Że jest ona największym, jakie znamy, doświadczeniem samotności. Nigdy nie jest człowiek tak samotny jak w obliczu śmierci. I im bliżej jest śmierci, tym bardziej ta jego samotność nabrzmiewa. W momencie śmierci wszystkie ręce się kończą: ręce przyjaciół, ręce lekarzy” (J. Tischner, Naprawić ludzką śmierć, art. cyt.) Tomasz Merton, amerykański pisarz, poeta, trapista, powiedział: „Gdy przychodzi cierpienie [a tym bardziej śmierć – przyp. S. Sz.] i pyta, jak się nazywasz, trzeba umieć mu podać swe własne imię”. W tę podróż ostatecznie wyrusza się samemu. Ale jak przed każdą wyprawą, tak i tutaj ważna jest obecność bliskich, ważna jest ich miłość, ważne jest ich wsparcie, ważna jest ich dłoń, ważna jest – zwracam na tę wartość szczególną uwagę – życzliwość.

Czasem spotkać można niewłaściwy sposób zachowania, jakim jest przyjęcie „maski bezosobowości” (Por. Ks. H. Pera, Chory człowiek jako pytanie ku nam skierowane, Znak Nr 241-242, 1974, ss. 909-922). Człowiek taki „zamyka się w sobie”, uzbraja się w myśl o tym, że to tylko kolejny przypadek, a nie mężczyzna czy kobieta z określoną biografią. Szczególnie boleśnie taki rodzaj bezosobowego zachowania przeżywa nie tylko człowiek umierający, lecz także jego najbliżsi, tak bardzo wyczuleni w tym momencie na każde życzliwe słowo, każdy gest, najmniejszą podpowiedź.

Inny rodzaj „maski” to „nadmierna krzątanina”, w której próbuje się odepchnąć od siebie myśl o tym, że umiera człowiek (Por. Ks. H. Pera, Chory człowiek jako pytanie ku nam skierowane, art. cyt.). Prawda natomiast jest taka, że do każdego życia należy umieranie. Spotka to kiedyś nas, naszych bliskich, każdego, kto na tym świecie otrzymał dar życia.



2.3. Strach przed bólem

Mówił ks. prof. Tischner: „Wiemy także o śmierci to, że splata się z bólem. Jest to ból szczególny, inny niż normalny. Normalnie ból informuje nas o chorobie części naszego organizmu i w ten sposób ten ból służy całości: możemy zareagować na chorobę części i ratować całość organizmu. Tymczasem tutaj, w momencie śmierci, ból jest przesiąknięty fatalizmem: o niczym nas już nie informuje, przed niczym nie broni, on po prostu boli. Przenika go wewnętrzny absurd” (J. Tischner, Naprawić ludzką śmierć, art. cyt.). W tekście pochodzącym z okresu choroby, ks. prof. Tischner wyraził myśl, że to doświadczenie – doświadczenie choroby, cierpienia, umierania – jest próbą „zabicia miłości do życia” (Por. J. Tischner, Ksiądz na manowcach, Kraków 1999, s. 7). Ale każdy z nas dobrze o tym wie, choć może nie zawsze sobie to uświadamiamy, że śmierć nie unicestwia miłości. Fiodor Dostojewski pięknie w jednej ze swych powieści pięknie napisał: „i po śmierci jest miłość” (F. Dostojewski, Młokos, London 1993, s. 391). Dlatego podstawowym sposobem bycia w tej niełatwej sytuacji jest życzliwość.


2.4. Cierpienie dzielone z bliskimi

Nie powinniśmy także w tej trudnej sytuacji zapomnieć o rodzinie, o bliskich, którzy nieraz zupełnie nie wiedzą, co i jak dalej począć. Osobiście noszę w sercu wdzięczność wobec pielęgniarek, które po śmierci mojego brata, z życzliwością, spokojem i cierpliwością wyjaśniły nam – rodzinie, krok po kroku, co dalej czynić. Ich pomoc zamieniła się w moim sercu we wdzięczność, którą zawsze w sobie noszę. Jestem głęboko przekonany, że ludzie są wdzięczni za życzliwość, troskę i pomoc w chwilach, kiedy było im tak bardzo ciężko.

Nie powinniśmy też zapomnieć o innych pacjentach, dla których śmierć na oddziale zawsze jest pewnego rodzaju trudnym przeżyciem, nawet gdyby się do tego wprost nie przyznawali. Także i w tej sytuacji życzliwość i spokój o wiele więcej potrafią zdziałać, aniżeli nerwowość i niepokój zdradzany w gestach i mowie.


Zakończenie

Podobnie jak rozpoczęliśmy od cytatu prof. Szczeklika, tak też i teraz wsłuchajmy się w jego słowa: „Lekarz (pielęgniarka) towarzyszy człowiekowi na wszystkich etapach jego życia. Odbiera go, gdy przychodzi na świat, chroni w chorobach dzieciństwa, jest na podorędziu, gdy młodzieniec wkracza do zaczarowanego ogrodu, gdzie nawet «cienie lśnią obietnicami», przekracza z nim smugę cienia i staje się bardziej obecny, bardziej potrzebny, gdy czas przyspiesza i z każdym rokiem mniej pewnie bije serce. Widzi, jak zaczynają uciekać z pamięci nazwiska, jak człowiek «gubi swój ślad i cudze głosy mówią w nim», jak «pragnienia są coraz skromniejsze i bardziej nieśmiałe», oczy słabną, a skargi wybrzmiewają głośniej. I w końcu widzi śmierć; zjawia się ona, nie bacząc na to, czy ten, po którego przychodzi, zdąży «oddać, co w nim było cennego, pozostałym», zdąży nadać swojemu istnieniu sens. A przecież marzyłoby się nam, aby odejście pozbawione było grozy i męki, by stanowiło pogodne zamknięcie rozdziału księgi” (A. Szczeklik, Nieśmiertelność, dz. cyt., ss. 136-137).


Mówimy dziś o dylematach etycznych medycyny u schyłku życia w inny sposób niż na klasycznym wykładzie z etyki. Mówimy przede wszystkim o «sposobie bycia» pielęgniarki/pielęgniarza w tej trudnej sytuacji wobec umierającego, wobec jego rodziny, wobec współpacjentów, także wobec współpersonelu, kiedy kogoś „słabszego” sytuacja jakby przerastała i trzeba mu pomóc. Podstawowymi wartościami, które szczególnie mocno nam się ukazały, są: godność, życzliwość, spokój, a także zrozumienie tych, których sytuacja w danym momencie przerasta.

Tajemnica śmierci jest częścią tajemnicy życia. Zdrowy stosunek do własnej śmierci jest warunkiem zdrowego odniesienia do własnego życia. A śmierć, choć potężna i groźna nie unicestwia, bo miłość silniejsza jest niż śmierć i z niej przede wszystkim czerpiemy nadzieję.


* Stefan Szary, dr n. humanistycznych w zakresie filozofii. Pełni funkcję dziekana oraz wykłada w Wyższej Szkole Edukacji i Terapii w Poznaniu. Współpracuje ze Stowarzyszeniem Psyche Soma Polis, gdzie prowadzi warsztaty filozoficzne w ramach spotkań w Akademii Walki z Rakiem. Zajmuje się filozofią człowieka oraz historią filozofii. Wydał m.in. Człowiek – podmiot dramatu. Antropologiczne aspekty filozofii dramatu Józefa Tischnera (2005), Pytając o Boga. Refleksja z bł. Janem Pawłem II (2013), Szlakami Sørena Kierkegaarda. W dwusetną rocznicę urodzin filozofa (2013), Impresje egzystencjalne. Rozważania filozoficzne (2013.). Współpracuje z "Naturalnie-magazyn ludzi zdrowo myślących".

 

Zdjęcia: Joanna M. Nowakowska