Milczenie w odpowiednim momencie jest ważniejsze i lepsze od wielkich słów - Plutarch
Dla filozofów... »

Miłosna historia Abelarda i Heloizy (II)

Drukuj
 

Miłość i filozofia

Te szaleństwa spowodowały, że Abelard zaniedbał swoich studentów, czas poświęcając na pisanie pieśni miłosnych. A Heloiza? Heloiza zaszła w ciążę. Romans był już powszechnie znany, ale wuj uwierzył weń dopiero gdy zobaczył profesora i podopieczną w miłosnym splocie. Rozsierdzony wyrzucił Abelarda, a Heloizę zamknął w domu niczym w więzieniu.

Abelard wrócił do swoich zajęć, ale jego reputacja była już mocno nadszarpnięta.

Najgorsze miało jednak dopiero nadejść...

Podczas nieobecności wuja, Abelard wykradł kochankę i wywiózł ją z „księżnego miasta” do Paryża. Kilka miesięcy później w rodzinnym mieście Abelarda – Le Pallet Heloiza urodziła syna Astrolaba.

Sytuacja między kochankami a Fulbertem stała się napięta do granic możliwości. Aby udobruchać wściekłego wuja, Abelard obiecał ożenić się z Heloizą, choć prosił o zachowanie tego w tajemnicy. Jednak Heloiza jako wyznawczyni miłości bezinteresownej, wolnej od jakichkolwiek węzłów, na małżeństwo... nie zgodziła się! Uważała bowiem, że ograniczałoby ono Abelarda jako filozofa i myśliciela. Tymczasem wuj zażądał od Abelarda wywiązania się z obietnic ślubnych.

Ślub odbył się w obecności Fulberta i przyjaciół pana młodego. I może nie byłoby ciągu dalszego tej, w sumie dość banalnej historii (uwiedzeń, nieślubnych dzieci, potajemnych ślubów było zapewne w każdej epoce wiele) gdyby nie Fulbert i jego samozadowolenie, że oto wydał podopieczną za mąż o czym opowiadał na prawo i na lewo. Owa chełpliwość zupełnie nie odpowiadała Abelardowi. Umieścił więc żonę w ufundowanym przez siebie... klasztorze!

Zemsta kanonika

Powyższe wydarzenia są, co prawda, różnie relacjonowane przez historyków, faktem jednak pozostaje, że małżonkowie rozstali się a syn Astrolab został umieszczony w rodzinie Abelarda. Niewątpliwie też powstał ostry spór między Heloizą a jej wujem. Prawdopodobnie nie o takiej przyszłości marzył dla swojej wychowanki, na którą przez kilka lat łożył. Fulbert poczuł, że Abelard zadrwił z niego i z Heloizy.

Zemsta wuja miała być okrutna, ale i typowo średniowieczna.

I tak pewnej nocy do domu Abelarda dostali się zamaskowani mężczyźni, którzy na życzenie i dzięki pewnie sowitej zapłacie od Fulberta dokonali zemsty: „(...)pozbawili mnie tej części ciała przez którą uczyniłem to, co było dla nich przyczyną rozgoryczenia”. Abelard został wykastrowany!

Heloiza na życzenie męża została mniszką, on także wstąpił do klasztoru św. Gildasa w Bretanii (1128 – 1134). To stamtąd napisał do przyjaciela list, w którym opisał historię swojego życia. Zwierzał się też z cierpień: nie o sławie wykastrowanego kochanka marzył, a kocha Heloizę nadal („Historia calamitatum Abaelardi”, wydanie polskie 1952 r.: „Historia moich niedoli”)...

I właśnie ten list przeczytała żona-mniszka.

Kochankowie, piszcie listy!

Historia Abelarda i Heloizy ze średniowiecznie ponurej stała się od tego momentu niezwykle romantyczną. Heloiza – teraz już przeorysza klasztoru Parakleta, pisze list do męża, przypominając ich dawne uczucie. Prosi o odpowiedź. I być może nikt po wiekach nie pamiętałby o Abelardzie - wszak każda epoka miała niezliczone rzesze swoich myślicieli, teologów i filozofów (tym bardziej zapomniano by o Heloizie) gdyby nie korespondencja (zachowała się częściowo), zawierająca niezwykle wnikliwe przemyślenia nieszczęśliwych kochanków - małżonków. Później: miłość Heloizy i Abelarda stała się kanwą m.in. powieści (oczywiście, w formie listów), napisanej w 1761 roku przez Jeana J. Rousseau: „Julie, ou la Nouvelle Hèloise” czyli „Nowa Heloiza”.

Abelard zmarł w 1142 roku. Heloiza przeżyła męża o 22 lata. Cieszyła się poważaniem władz kościelnych. Trumny kochanków spoczywały najpierw obok siebie w klasztorze Parakleta. W 1811 roku małżonkowie zostali pochowani już we wspólnym grobie na cmentarzu Père Lachaise w Paryżu.

Ewa Kłodzińska