Milczenie w odpowiednim momencie jest ważniejsze i lepsze od wielkich słów - Plutarch
Dla filozofów... »

Józefa Tischnera heroiczne myślenie wśród przeciwieństw świata (I)

Drukuj

Zapraszamy Państwa do lektury pierwszej części tekstu wykładu Adama Cieśli* pod tytułem " Józefa Tischnera heroiczne myślenie w prawdzie wśród przeciwieństw świata", który został przez niego wygłoszony podczas Międzynarodowego Kongresu Tischnerowskiego „Dobra i prawda" w Krakowie. 
  

Dla myślenia Józefa Tischnera prawda jest na tyle ważna w świecie wartości, że musi istnieć. Tak pojęta prawda nie tylko jest przez niego zakładana , ale pozwala mu także zachować wierność zarówno co do rzeczy zewnętrznych jak i wewnętrznych wartości.
 
W swojej rozprawie habilitacyjnej pisze: „Być może prawda jako wartość nie jest w hierarchii wartości wartością najwyższą..., niemniej jest ona dla mnie jakąś wartością konieczną, ponieważ tylko dzięki „prawdziwemu rozeznaniu" w świecie rzeczy i w świecie wartości mogę być wierny jednemu i drugiemu". Zresztą podstawową intencją w jego koncepcji poznania jest jego nakierowanie na poznanie prawdy. W poznaniu opisywanym przez Józefa Tischnera w „Fenomenologii świadomości egotycznej", występuje źródłowy moment „uświadamiania sobie" podstawowego „wiem", od którego zaczyna się wszelkie poznanie. To wtedy gdy szczegółowe doznanie „wiem" skupia się na przedmiocie już wyodrębnionym do poznania, to ogólne „wiem" zmierza znacznie dalej ku wartości będącej zawsze końcowym celem każdego jednostkowego poznania. Tą wartością jest prawda.
 
Józef Tischner mówi, że „Prawda jest pewną wartością" zwłaszcza jeśli chodzi o poznanie. Dzieje się tak wtedy, gdy poznanie staje się prawdziwe, zmierza do tego aby prawdziwym się stać, bądź stając się prawdziwym grozi jej niebezpieczeństwo fałszu. W każdym z tych przypadków mamy do czynienia z poznawaniem w prawdzie, prócz samego dziania się danej sytuacji poznanie funduje nam jego doznawanie jako pozytywnej wartości. Stąd też możemy zajmować wobec każdego z tych przypadków postawę jak wobec każdej innej wartości ale tylko wobec wartości. Józef Tischner podtrzymuje pogląd Rickerta, że negacja prawdy nie daje w efekcie jej sprzeczności lecz kieruje nas w stronę fałszu. Dzieje się tak w przeciwieństwie do negacji istnienia, które w efekcie daje jego sprzeczność czyli nieistnienie. Ponadto wartość prezentuje się nam wg Schelera w tzw. preferencji, która nie jest aktem wyboru lecz uobecniania, jak dobro i zło. Tutaj jednak Józef Tischner zakłada w odniesieniu do konkretnych okoliczności możliwość wyboru między jedną wartością a jej przeciwieństwem.
 
Wracając do poznania to także jego przedstawienie zakłada w każdym jego akcie narażenie prawdy na pojawienie się fałszu. Niezależnie pojawia się nam sprawa prawdy jako takiej, a nie prawdy jako wartości. Wg Józefa Tischnera aksjologia jest właściwym miejscem, w którym możemy zapytywać o prawdę. W przeciwieństwie do wartości estetycznych, które są realizowane poprzez powstanie ich realnego nosiciela jak obraz, powieść czy dzieło muzyczne, „Poznanie nie „realizuje" prawdy" . Prawdę można osiągnąć a właściwie osiągać i różni się od wartości estetycznych tym, że jej osiąganie jako pierwszej warunkuje realizację innych wartości. Szczególne znaczenie ma tu prawda w odniesieniu do poznania. Nie można zrealizować wartości estetycznej piękna, o której malarzowi w odniesieniu do konkretnego obrazu chodzi, gdy wpierw nie uzyska on prawdziwego rozeznania odnośnie wartości i sytuacji, w której to piękno można „ucieleśnić". Tak więc prawda wg Józefa Tischnera jako pierwotnie zobowiązująca w poznaniu określa jego istotę: „poznaniem są akty i procesy świadomości przeniknięte bądź dążeniem do wartości, jaką jest prawda, bądź świadomością jej poznania" . Przy tej okazji polemizuje z Schelerem, który mówi, że choć prawda nie jest wartością to jednak wartością jest prawdziwe poznanie. Wbrew takiemu stanowisku Józef Tischner stwierdza, że prawda mieści się wśród wszystkich innych wartości jako zadana do osiągnięcia lub zrealizowana jako wartość graniczna czyli taka w imię, której poznanie się odbywa. Dlatego poznanie w swoim akcie dokonuje poznania jakiegoś przedmiotu pod skrzydłami prawdy.
 
Po raz drugi nie zgadza się z Schelerem, który uważa, że z poznaniem w swej istocie mamy do czynienia w sądach, jak i z prawdziwością sądu ograniczoną do płaszczyzny predykacji czyli przyznawania lub odmawiania własności jakiemuś przedmiotowi. Uważa jednak za ważną myśl Schelera: „prawdziwość jako wartość pojawia się na poziomie poznania predykatywnego" i zaraz dodaje, że przedpredykatywnego też, gdy pokonujemy złudzenia. Scheler twierdzi, że istotą złudzenia jest przenoszenie przez podmiot poznający doświadczanego aktualnie wyglądu przedmiotowego, np.mirażu oazy na pustyni na przedmiot rzeczywisty, pustą pustynię. Józef Tischner pyta: „przenoszenie to odbywa się bez predykacji, ale czy jest możliwe bez jakiegoś ukrytego momentu „stwierdzania" ? Przeświadczenia o realności mirażu oazy decydujące o tym, że możemy potwierdzić jego istnienie czyli wydać sąd ponieważ konstrukcja złudzenia upoważnia nas poprzez warunek podstawowy sądu: moment odniesienia intencyjnego świadomości do rzeczy, tu mirażu oazy. Stąd doświadczenie wizualne upoważnia nas do uznania go za prawdę lub fałsz. Podkreślona przez Schelera idea „przenoszenia" wyglądu w sferę rzeczywistości lub „uznawania" wygladu za rzeczywistość kryje w sobie ukrytą predykację co w efekcie daje podstawę do określania konkretnego doświadczenia za „prawdziwe" lub „fałszywe". Opis doświadczenia złudzenia pokazuje więc, że w poznaniu chodzi o prawdę, każdorazowo pojawia się ona jako zadanie do rozstrzygnięcia w konkretnym procesie poznawczym. Występuje raz jako wartość założona w naszej świadomości w poczuciu „bycia w prawdzie", raz jako już osiągnięta a kiedy indziej jako zadana do osiągnięcia. Dlatego wg Józefa Tischnera „dążenie do prawdy spełnia rolę jednoczącą w stosunku do wszystkich innych aksjologicznych dążeń człowieka" .
 
Ale nasze życie poznawcze funkcjonuje w nie do końca świadomej lecz faktycznej opozycji do wewnętrznego strumienia świadomości czasu. Konsekwencją tego jest powracające i zapadające w głąb świadomości „wiem, że ...", niezależnie od zmieniających się uczuć, doznań, które stają się trwającą rzeczywistością. W jej ramach zmienia się to co wiem, ale samo „wiem" powraca stale jako to samo. Prawda jest osiągana lub właśnie osiągnięta. Po wtóre zaś „Prawdziwe poznanie wartości jest warunkiem realizacji owych wartości. Dążność do prawdy jest wyrazem ogólnego i bardziej zasadniczego skierowania człowieka ku wartościom, których realizację warunkuje prawdziwe poznanie" . W tym miejscu nasuwa się pewna analogia takiego skierowania człowieka ku wartościom dzięki prawdziwemu poznaniu z nakierowaniem człowieka, które występuje u Św. Augustyna: „Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie". . Póki co konkluzja Józefa Tischnera jest taka, że prawda jako wartość pełni rolę organizatora strumienia ludzkiej świadomości od strony przedmiotu. W tak pojętym poznaniu „chodzi o to, by wiedzieć naprawdę" . Wiedza wynikająca z takiego poznania jest moją wiedzą albo inaczej mówiąc, Ja jestem tym, kto wie.
 
I dochodząc to tego miejsca Józef Tischner pokazuje przypadki stosunku owego poznania do Ja w codziennym doświadczeniu. Po pierwsze, gdy Ja w zupełności ale i bez jakiegokolwiek dystansu aprobuje dany akt poznania i „żyje" w rezultatach poznawczych. Następnie, rozpatruje przypadek, kiedy Ja widzi, że jest tak a tak ale to widzenie jest dla niego obce, nienaturalne i dlatego nie chce uznać tego co mu owo widzenie pokazuje. W obrębie tegoż przypadku Józef Tischner wskazuje najpierw prostą sytuację, gdy widzę jak jest, ale nie uznaję rezultatów owego widzenia. Widzę miraż oazy i mówię: nie ma żadnej oazy a ja ją widzę. Nie przyjmując obrazu takiego oto spostrzeżenia, zarazem nie „wyrzekam się" go. Przypadki bardziej złożone mogą mieć analogie z wątpieniem kartezjańskim: „Otóż wszystko, co dotychczas uważałem za najbardziej prawdziwe, otrzymałem od zmysłów lub przez zmysły; przekonałem się jednak, że te mnie niekiedy zwodzą, a roztropność nakazuje nie ufać nigdy w zupełności tym, którzy nas chociaż raz zwiedli". Dzieje się tak, bo zdawałoby się jednolita całość egotyczna czyli ta, która jest „ja" lub do „ja" odniesiona , w rzeczywistości jest poszatkowana, podzielona wewnętrznie ze swej natury. „Ja" wg Józefa Tischnera, będąc podmiotem, z którego ujawniają się akty i doznania, równocześnie nie jest pojemnikiem, w którym na przypisanych miejscach poukładane są te akty i doznania. To „Ja" „ leży ono u ich podłoża jako ich „podmiot", doznania i akty nie zawierają się w „ja", lecz wyłaniają się z „ja", wyznaczając z jednej strony w jakimś sensie strukturę owego „ja", z drugiej swoiste granice tego, co jest „moje". W porę, w nierówność między ścisłą egotyczność a „jej" akt wkrada i ujawnia się desolidaryzacja. Gdy akt trwa we mnie, ja już nie jestem w nim. Wynika z tego, że stosunek Ja do aktu poznania, który jest zawsze mój, jest nie tyle złożony, co w chwili gdy się dzieje jest nieprzewidywalny. Skąd się biorą jak je nazywa Józef Tischner owe „momenty rozszczepienia" świadomości ? „Być w stanie rozszczepienia i być w nim problemem dla samego siebie, jak się zdaje, należy do istoty świadomości. Proces poznania czegokolwiek jest dla Ja „problemem" samym w sobie i dla siebie, niezależnie od tego, co może przynieść wynik poznawczy. Stwarza ono sobie ów „problem" niejako z własnej natury, bo na tym polega jego własne, wewnętrzne życie".
 
Adam M. Cieśla
Wieloletni słuchacz wykładów i kazań ks. Prof. Józefa Tischnera. Fundator i Prezes zarządu Krakowskiego Hospicjum dla Dzieci imieniem Ks. Józefa Tischnera od 2004 roku, którego mottem są słowa: „MIŁOŚĆ NAS ROZUMIE”.
Więcej na: www.hospicjumtischnera.org