Milczenie w odpowiednim momencie jest ważniejsze i lepsze od wielkich słów - Plutarch
Dla filozofów... »

Dramat Dobra w perspektywie ludzkiej skończoności w filozofii ks. Józefa Tischnera(III)*

Drukuj

DRAMAT.

Przejdźmy teraz do istoty samego dramatu. Istotą dramatu jest dialektyczna synteza skończoności i nieskończoności. Rozwiązanie syntezy prowadzi albo do zamknięcia człowieka w skończoności, albo zamknięcia go w nieskończoności. Pierwsze rodzi rozpacz, a drugie pychę. Tischnerowska koncepcja dramatu ma proweniencję Pascalowską. Pisał: „Poznanie Boga filozofów rodzi pychę, poznanie ludzkiej nędzy rodzi rozpacz, jedynie poznanie Chrystusa jest środkiem, bo „w Nim poznajemy własną nędze i własną wielkość" . W wielu miejscach można u ks. Tischnera wytropić ową Pascalowską syntezę. Tak pojmuje on na przykład pojęcie osoby: „...osoba jest osadzona na sprzeczności. Jest bytem wewnętrznie sprzecznym, który utrzymuje siebie przy istnieniu dzięki bezustannemu odzyskiwaniu wewnętrznej równowagi między przeciwieństwami. Nie są to przeciwieństwa ontologiczne lecz agatologiczne, umieszczone na osi bezpośrednio przeżywanego dobra i zła" . Podobnie dialektycznie postrzega on doświadczenie wartości, jako jednoczesne, syntetyczne, doświadczenie obecności skończonej osoby i nieskończonego Dobra.. Brak widzenia osoby w doświadczeniu etycznym prowadzi według Tischnera do etycznego utopizmu. „Człowiek jednostronnie wyczulony na świat wartości, ale pozbawiony daru widzenia rzeczywistości, staje się najczęściej etycznym utopistą. Zapatrzony wprost w słońce, nie może widzieć świata. Chcąc zawsze zrobić to, co możliwie najlepsze, nie potrafi zrobić tego co właściwe. Pozostaje mu jedynie marzycielski rozhowor o wzniosłych ideach, pięknych przykładach, najwyższych wartościach ludzkich, dla których jednak zawsze brak czasu i brak miejsca. (...) Etyczny utopista to ten, kto pozwolił, by jego własne ideały – oślepiły go" . Przeciwieństwem etycznego utopizmu jest etyczny fatalizm. Tak jak utopista widzi jedynie absolutność wartości, a nie widzi rzeczywistej obecności innego, tak fatalista widzi jedynie rzeczywistą obecność, a nie widzi wartości.
Już to dialektyczne napięcie między utopizmem a fatalizmem ukazuje, że dramat będący syntezą doświadczenia skończoności i nieskończoności może przerodzić się w dwa rodzaje tragedii: tragedii zamknięcia w samej skończoności i tragedii zamknięcia tylko w samej nieskończoności. Każde rozbicie dialektycznej syntezy między skończonością i nieskończonością, która stanowi istotę dramatu, prowadzi do tragedii.
Pierwszy rodzaj tragedii, to tragedia skończoności, w której skończoność zamyka się na nieskończoność. Doświadczamy zła, tracąc nadzieję na Dobro. „Dramat otwiera możliwość tragedii. Istotę tragedii stanowi zwycięstwo zła nad dobrem. (...) Tragiczny splot wydarzeń tym się charakteryzuje, iż zło, zamiast ginąć – tryumfuje. Za swój czyn miłosierdzia Prometeusz ponosi karę. Uciekający przed przeznaczeniem król Edyp pada ofiarą przeznaczenia. Sprawiedliwy ginie ukrzyżowany między łotrami. Tragedia kończy się wydarzeniem, w którym dobro ukazuje swą bezsiłę w sporze ze złem. Słówkiem tragiczność określamy możliwość tragedii. Dramat kryje w sobie zarodek tragiczności, otwiera bowiem drogę ku tragedii jako swej możliwości" .
Przejawem tragedii skończoności jest melancholia. „Świat melancholii jest podzielony na dwie zasadniczo różne przestrzenie: górną, idealną i utopijną, oraz dolną, codzienną i prozaiczną. W idealną przestrzeń świata kierują się najgłębsze nadzieje, ambicje, marzenia człowieka (...) W przestrzeni prozaicznej dzieje się szara codzienność (...) Tutaj pędzi swój nudny i nostalgiczny żywot człowiek przywiązany do swego czasu i swej przestrzeni, odbywając pokutę za nieokreślone winy". Melancholia jest stanem apatii i porażki po niezrealizowanej szansie. Dla Tischnera szczególnie istotne jest odniesienie melancholii do czasu: „Melancholia jest rozpaczą, która nie zdążyła dojrzeć. Różnica wynika z czasowości. Czas rozpaczy jest czasem bez jutra. Czas melancholii jest czasem degradującego się jutra". Istotą religii melancholii jest apoteoza cierpienia. „O ile w chrześcijaństwie cierpienie miało wartość, ponieważ przynosiło jedyny w swoim rodzaju owoc, o tyle tutaj sam ból jest wartością" .
Melancholia, choć nie wprost, pojawia się także w wewnętrznym doświadczeniu Hioba. „Okna monady zatrzasnęły się. Zapadła cisza. Jedynie od czasu do czasu ciszę tę dopełnia jakaś skarga, jakiś smutek widoku, jakaś beznadzieja zarastających trawą ścieżek, którymi ktoś kiedyś przechodził, aby zapukać w okno" . [„Die Fenster der Monaden sind zugeschlagen. Stille. Von Zeit zu Zeit geht durch diese Stille nur eine Klage, die Traurigkeit des Anblicks, die Hoffnungslosigkeit des Grases, das auf dem Weg wächst. Hier war einmal jemand entlang gegangen, um ans Fenster zu klopfen."]
Istnieje jednak także inny wymiar tragedii, choć ks. Tischner pojęcia tragedii w tym kontekście nie używał. To tragedia nieskończoności, w której zamknięcie w nieskończoności, odrywa nas od skończoności. Taki wymiar tragedii, jak sądzę, występuje w etyce Levinasa. Etyka Levinasa to etyka tragedii nieskończoności. Pisał ks. Tischner: „Myśl Levinasa jest pełna dramatyzmu. Levinas stara się doprowadzać do końca idee, które podsuwa mu doświadczenie. Rodzi się jednak pytanie: czy nie jest w tym jednostronny? Czy miłujący bliźnich nie ma prawa do miłości siebie?" I w innym miejscu: „Poświęcenie doszło do granicy samounicestwienia. Być naprawdę znaczyło; nie być. Czy można przyjąć, że poświęcenie takie było właściwą odpowiedzią na wezwanie Dobra? Czy – pytając naiwnie – Dobru rzeczywiście chodzi o to, by jedni umierali za innych i w takiej śmierci osiągali swą pełnię? A może w jakimś punkcie dramat został „zafałszowany"?" Ks. Tischner, wbrew Levinasowi, zachowuje dramatyczną dialektykę. Nieskończona odpowiedzialność za innego nie znosi mnie samego. Szacunek dla siebie nie ma charakteru nieodpowiedzialności. Inny jest dla mnie „ciężarem-lekkością" . Życie nie jest zatem ani tylko nieznośną lekkością bytu, ani ciężarem, lecz jednym i drugim – „ciężarem-lekkością".
Paradoksalnie także Pascalowski dramat popadł w tragizm nieskończoności. Kiedy Pascal w swej hierarchii dóbr ustanowił nieskończoną różnicę między dobrami cielesnymi, duchowymi i Dobrem najwyższym, zerwał dialektyczna syntezę. Opowiadając się jednostronnie za Dobrem najwyższym wzgardził dobrami skończonymi. Ks. Tischner wydaje się pozostawać wierny tej dialektyce dramatu do końca. I w tym sensie jego koncepcja człowieka w perspektywie dobra skończonego jest bardzie pascalowska niż samego Pascala.
Ks. Tischnera idea człowieka skończonego wpisuje się w koncepcję człowieczeństwa europejskiego. Człowieczeństwo europejskie, ukształtowane przez myśl europejską, jest w swej istocie dialektyczne. Dialektyczność oznacza tu, że człowiek jest syntezą przeciwieństw. Jest jednocześnie istotą materialną i duchową, przyrodniczą i tworzącą kulturę, skończoną i pragnącą nieskończoności, wolną i odpowiedzialną, sprawiedliwą i miłosierną, indywidualną i wspólnotową, aktywną i kontemplatywną, otwarta i zamkniętą, wychyloną ku przyszłości i zanurzoną w przeszłości. Dialektyczna synteza jest stanem równowagi, w której przeciwieństwa się dopełniają. Brak równowagi, czy nawet zerwanie syntezy, prowadzi zawsze do negatywnych doświadczeń i groźnych kryzysów. I tak dla przykładu sprawiedliwość bez miłości przemienia się w niesprawiedliwość, a miłość bez sprawiedliwości rodzi emocjonalną ślepotę. Wolność bez odpowiedzialności może przemienić się w anarchię, podobnie jak odpowiedzialności bez wolności w tyranię. Indywidualizm bez relacji społecznych może przekształcić się w egoizm społeczny, a relacje społeczne nie uwzględniające odrębności osób w kolektywizm. Kontemplacja pozbawiona działania może przemienić się w narcyzm, a działanie bez kontemplacji w czysty aktywizm. Filozofia dramatu dobra ks. Tischnera nadała ramy tej idei człowieczeństwa jako jedności przeciwieństw. Tischnerowski człowiek jest tym, który, póki żyje, musi chodzić jedną nogą po ziemi a drugą po niebie.
Jaka jest jednak cena dramatu dobra? Dramat polega na tym, że człowiek jako istota skończona nie może się nigdy spełnić. Parafrazując fragment wiersza Leśmiana, otwierającego „Impresje aksjologiczne", pisał ks. Tischner: „człowiek jest modlitwą, która wbrew samej sobie spełnić się nie jest w stanie" .

Prof. dr hab. TADEUSZ GADACZ

*
III część tekstu wykładu, który został przez wygłoszony przez Autora podczas I Międzynarodowego Kongresu Tischnerowskiego „Dobro i prawda" w Krakowie w dniu 25 października 2011 roku.