Nim się pochwalę, baczę na to, czy to innych też ucieszy - Francois de la Rochefoucauld
Dla elit.. »

Tam gdzie kultura spotyka się z naturą

Drukuj

Człowiek potrzebuje do życia ogrodów i bibliotek.

Cyceron

Znakomity znawca dziejów ogrodów Longin Majdecki*, definiując pojęcie etymologii ogrodu i analizując termin „ogród”, pisze następująco:

– W praktyce używa się różnych nazw na określenie obiektów kształtowanych przy zastosowaniu tworzywa roślinnego, rzeźby terenu i wody. Najważniejsze terminy wymagają więc omówienia. Chronologicznie najdawniejszy jest termin ogród. Pierwotnie oznaczał on przestrzeń wyodrębnioną z otoczenia przez zamknięcie i oddzielenie ogrodzeniem, przeznaczoną na uprawę roślin użytkowych lub ozdobnych. Wprawdzie najczęściej nazwa ta odpowiada ogrodom średniowiecza i renesansu, ale była też używana w praktyce w literaturze późniejszych okresów, a również i współcześnie, w odniesieniu do wielu obiektów, które nie zawsze dokładnie odpowiadały owemu pierwotnemu znaczeniu nazwy „ogród”. Dziś ma ona znaczenie ogólne.

Cytuje je, owo pojęcie, w swojej najnowszej książce „Ogród Europy Eseje z mitologii kultury Starego Kontynentu” filmoznawca, wykładowca akademicki, badacz historii i kultury filmowej prof. Marek Hendrykowski, który tym razem tylko pozornie odchodzi od tematyki stricte filmowej, na rzecz zastanowień nad mitem ogrodu w antyku, średniowieczu i renesansie, ogrodu jako świadectwa i wyrazu szeroko rozumianej kultury, społecznego znaczenia ogrodów, czy nauki i sztuki jako uprawy … że tylko kilka wątków z tej zajmującej narracji przytoczę.

Już sam zamysł spojrzenia na ogrody, jako na naszą wspólną bogatą w znaczenia i emanacje przestrzeń jest zabiegiem intrygującym. Zwłaszcza, że dowodnie wchodzimy – w dziejowej sinusoidzie epok – w okres barbarzyńskiego traktowania danego nam czasu i przestrzeni życia, a także siebie w kontakcie z drugim człowiekiem, z jego zdolnością do tworzenia piękna.

Tak, wyraźnie stajemy się w ogrodzie życia nikczemnikami. Coraz to bardziej bezrefleksyjnie czerpiąc z tego, w co historia dała nam w kulturowym spadku, traktując wszelkie materialne i niematerialne dobra nie jako depozyt mający nas uszlachetniać, nie jako zaczyn do wysubtelniania i pomnażania tychże beneficjów, ale jako schedę jednorazowego użytku.

A przecież przywołując słowa Claude Moneta: – Mój ogród jest mym największym arcydziełem ! Czyli moim śladem po mnie, gdy już do nierozpoznawalnych dotąd ogrodów przejdę …

Marek Hendrykowski pisze więc o konieczności, umiejętności pielęgnowania bywania – bywania wśród książek, a metafizycznie – o konieczności intymnego kontaktu z wielką księgą życia.

Bywania też u siebie, ze sobą, i bywania z innymi (przywołuje w tym względzie m.in. Bohumila Hrabala, autora powieści „Czuły barbarzyńca” z nurtującym podtytułem „Teksty pedagogiczne”.

Przywołań najróżniejszych a ciekawych w traktacie Hendrykowskiego jest znacznie więcej, nie tylko w formie cytatów, ale i konkretnych dzieł sztuki, w formie – zamierzenie czarno-białych zdjęć Małgorzaty Hendrykowskiej, z magicznym niczym w starych filmach światłem…

Autor prowadzi nas w swojej pracy po wybranych przez siebie najróżniejszych w strukturach, czy famie ogrodach (jak zauważa: demokratyzujących społeczeństwo), jednocześnie jego książka jest szkicem moralno-filozoficznym o jednym z większych na mapie świata ogrodów, jakim w pojęciu zamykania „pola uprawnego” konkretną wytyczoną linią jest nasz Stary Kontynent, kolebka wielkich kultur – Europa.

Pisze zatem Marek Hendrykowski: – Ogrody mają to do siebie, że nie są niczyje. Uprawa własnego ogrodu domaga się od człowieka poczucia osobistego związku oraz identyfikacji z jego terytorium i wyznaczonymi granicami. […] Powstaje jednak dostępności dla innych. Czy i w jakim stopniu nasz własny ogród ma być dobrem wspólnym ? […]


Zawieszam w tym miejscu dalszą relację ze stron „Ogrodu Europy …” z mottem, które stanowią słowa: Mam nadzieję, że Polska leży w Europie – wypowiedziane przez Krzysztofa Kieślowskiego, gdy w 1988 roku w Berlinie odbierał Europejską Nagrodę Filmową, „Felixa”(odpowiednik amerykańskiego Oscara), by pozostało w potencjalnych czytelnikach zaciekawienie gorącymi obecnie rozważaniami o ogrodach, tj. myśleniu nie w pulsie doraźności, ale otwarcie, o przyszłości dalszej niż tylko kres naszej doczesnej drogi.


Grażyna Banaszkiewicz


*Longin Majdecki „Historia Ogrodów. Przemiany i formy i konserwacja, Warszawa 1981



Marek Hendrykowski

Ogród Europy

Eseje z mitologii i kultury Starego Kontynentu

Wydawnictwo Naukowe UAM

Poznań 2018