Milczenie w odpowiednim momencie jest ważniejsze i lepsze od wielkich słów - Plutarch
Dla elit.. »

Spiżowe Bramy

Drukuj

Spiżowa Brama (wł. Portone di bronzo ) – jedna z trzech bram, przez którą można się dostać na teren państwa watykańskiego. Znajduje się ona w kolumnadzie po prawej stronie placu Św. Piotra.

Wyrażeniem „za Spiżową Bramą” określa się wydarzenia rozgrywające się na terenie Watykanu.

Ale nie o nich chcę tu pisać, chociaż w chwili medialnego otwierania tych bram, ujawniania latami skrywanych, zacieranych fizycznych, moralnych i finansowych nadużyć, krzywdzenia często w najbardziej zwyrodniały sposób wielu wiernych przez ich przewodników, tych którzy przywdziali sutanny, przyjęli święcenia by służyć tak Najwyższemu jak i społeczności zawierzającej im swoje oddanie Bogu wypaczyli Dekalog oraz cywile prawo karne – eufemistycznie mówiąc nikczemnymi, wyuzdanymi, a nawet zbrodniczymi praktykami. Te kwestie rozstrzyga prawo różnych instancji i niech w jego gestii pozostaną.


Mnie natomiast zawsze fascynowały najróżniejsze odrzwia, wrota świątynne zwykle mocno przewyższające posturę nawet rosłego człowieka. Zdobione, z trudem często popychane, by móc znaleźć się za progiem, którego strzegą.

Gdy więc wpadła mi do ręce publikacja Wydawnictwa Uniwersytetu Rzeszowskiego (nominowana do nagrody w Konkursie na Najlepszą Książkę Naukową i Popularnonaukową Wydawnictwa UAM) – Grażyny Ryby księga zatytułowana opisowo „NA GRANICY PRZESTRZENI DRZWI Z BRĄZU W BIOGRAFII ARTYSTYCZNEJ TWÓRCY CHROMY – ZEMŁA – MITORAJ” – pomyślałam, że to może być ciekawy przewodnik po tych niekiedy fantastycznie rzeźbiarskich wejściach, w dużym stopniu artystycznie tajemniczych dla człowieka z zewnątrz, jakkolwiek na ogół z czytelną wyraźnie symboliką, będącą dziełem wybitnych twórców, rzeźbiarzy najwyższej próby.

Faktycznie – książka rozkodowuje znaki wdrukowane w liczne opisane tu Drzwi do Raju, Drzwi do Przeszłości, Wrota Metaforyczne.

Nie czyni tego, ot po prostu pasjonat, ale osoba szeroko, merytorycznie przygotowana zarówno na płaszczyźnie teoretycznej, jak i metaforycznej, symbolicznej, a więc ze znawstwem i z pasją zgłębiająca sztukę inspirowaną konkretnym przesłaniem i znaczeniami, wibrującymi tak, by naciskający klamkę tychże wrót, otwierał w sobie ścieżkę pewnego mistycyzmu, by była w nim zarówno fascynacja, jak i trwoga, radość, ale i świadomość, że podstawę, głębię życia buduje refleksja, pokora, oddanie …

Biada temu, kto nie pielęgnuje w sobie refleksji, kto beznamiętnie klepie pacierze, za nic ma moc słowa, nie dostrzega nie zawsze wyraźnych, nie zawsze wprost rysujących się przed nami znaków.

Autorka książki ukończyła historię sztuki Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie oraz studia licencjacko-doktoranckie organizowane przez Papieską Akademię Teologiczną w Krakowie.

Dysertację doktorancką przygotowała pod kierunkiem o. prof. dra hab. Józefa

Benignusa Wanata. – Jej zainteresowania badawcze koncentrują się wokół zagadnień związanych ze sztuką współczesną sakralną i religijną w ujęciu znanych i uznanych twórców, stąd w tytule przywołanej tu pracy trzy wielkie nazwiska rzeźbiarzy o światowej renomie, wpisane trwale w historię sztuki polskiej: Bronisław Chromy, Kazimierz Gustaw Zemła oraz Igor Mitoraj.

=

Książka jest tyleż oczywista, co nie oczywista. Bo iluż z nas zatrzymuje się na dłużej przy wszystkich tych wrotach, zastanawia się nad ich symboliką, docieka kto jest twórcą danego przejścia ?

A w architekturze chrześcijańskiej cywilizacji basenu Morza Śródziemnego rzeźbione drzwi spiżowe występują od ich zarania, od początku wznoszenia świątyń istniały drzwi zdobione dekoracją figuralną.

Autorka w swojej pracy przypomina, iż: – Już na terenie Cesarstwa Rzymskiego, następnie Bizantyjskiego one istniały. Jakkolwiek do naszych czasów zachowały się tylko te rzeźbione w drewnie. Nie przetrwały drzwi wykonywane w brązie.

Mocno intrygować może dlaczego te wydawałoby się trwalsze od wykonanych w drewnie drzwi praktycznie już dzisiaj nie istnieją ?

Jak wiemy zarówno z chemii, jak i fizyki – stopy brązu są zróżnicowane, a zatem rozmaitej jakości. Ale nie to stanowi o znikomej ilości tych bram w naszej dobie. Zwyczajnie – co pamiętamy z kolei z historii – były one w czasie licznych przecież w Europie starć przetapiane na broń oraz na dzwony!


Wracając jednakże do kwestii drzwi – przestrzeni granicznej (definicja stanowi: Drzwi to „ruchome zamknięcie otworu wejściowego […] wnętrza, bądź sam ten otwór), w przypadku świątyń pojmowanej też jako przestrzeni sacrum (wnętrze) i profanum – to, co zewnętrzne.

I tak się jakoś dzieje, tak to odczuwamy, że wejście do każdej ze świątyń również dla ateistów, osób niewierzących jest pewnym przeżyciem związanym chociażby z odmiennością przestrzeni, z nierozpoznawalnością wielu symboli różnych wiar, różnych kultur.


Opisy przez historyków sztuki obrazów, rzeźb, witraży są powszechnie oczywiste. Rozprawy o stylach architektonicznych przyjmujemy też za ewidentne. Drzwi otwieramy i zamykamy. Intryguje nas niekiedy klamka, zwłaszcza gdy stawia opór… Natomiast autorka książki „Na granicy przestrzeni” widzi w nich kurtynę, za którą zmienia się pole widzenia.

Poświęca mu swoje refleksje, dzieląc na poszczególne płaszczyzny, z założenia zatrzymuje się jednakowoż przede wszystkim na progu, na tym jaką koncepcję miał inwestor wznoszonego świętego przybytku względem bramy do swojego wnętrza, jakie w jej zaprojektowaniu kody bywają istotne i jak je odczytywać.


Tu pozwolę sobie moment osobisty.

Nie jestem związana z kościołem katolickim, z żadnym kościołem. Niemniej poznawczo wglądam do różnych świątyń w kraju i za granicą i, niezmiernie często – poza architekturą zewnętrzną, czy sławą danego miejsca, to co powoduje moje przed nimi zatrzymanie, to są właśnie drzwi !

Tak jest na przykład z Drzwiami Anielskimi w Warszawie, drzwiami zaprojektowanymi przez Igora Mitoraja dla niewielkiego w stolicy, przy ul. Piwnej kościoła Matki Boskiej Łaskawej – Patronki Warszawy.

Autorka książki i im poświęca rozdział w swojej pracy, w której skupia się nad zagadnieniami formalnymi związanymi z realizacją współczesnych drzwi kościelnych rzeźbionych w brązie oraz kwestii biografii artysty widzianej przez pryzmat jego dzieła. Ujmuje to jako dwa podstawowe problemy ukazane w jej publikacji na przykładzie twórczości Bronisława Chromego (1925-2014),

89. letniego już Gustawa Zemły (ur. 1931) oraz Igora Mitoraja (1944-2014).


Wszyscy oni to rzeźbiarze znani, cenieni już za swojego życia, co pozwalało im na bezkompromisowe skupianie się na treści i formie tworzonych dzieł.

Byli zarazem wykładowcami akademickimi, autorami różnych form pomnikowych, a ich prace stanowią kanon rodzimej rzeźby współczesnej. Niestety tylko – co Grażyna Ryba przytacza – w niewielkim stopniu przekraczający wówczas (ze względu na geopolityczne położenie Polski Ludowej i w swojej politycznej doktrynie zamkniętej wobec państw kapitalistycznych w aktywności gospodarczo-kulturalnej) nasze granice.

– Jedynie znacznie młodszy od kolegów Igor Mitoraj swoje dojrzałe życie spędził za poza krajem, w kręgu najważniejszych ośrodków sztuki europejskiej, co wyraźnie dało mu szerszą perspektywę rozumienia istoty twórczości, większą swobodę działań, co przyniosło mu tam sławę, ale niestety na długo zapomnienie w Polsce.

Życiorysy wszystkich stygmatyzowała wojna przypadająca na ich dzieciństwo, znacząca więc ich i dorosłe życie, ich uwrażliwienie, ich postawy.

Autorka jako istotny w ich życiorysach podkreśla i pontyfikat Jana Pawła II, przyczyniający się – tu cytat: do zmiany spojrzenia na obecność Boga w historii (Chromy), przemiany postawy życiowej (Zemła), inspiracji w religii (Mitoraj).

Cytując dalej autorkę: – Dla wszystkich był podstawowym, bądź pierwszym i jednym z najważniejszych „tworzyw” rzeźbiarskich. W dorobku każdego z nich są liczne realizacje plenerowe, każdy jest szczególnie uwrażliwiony na kwestie realizacji przestrzennych oraz otocznie rzeźby.

Jest ona niezmiernie dociekliwa i detaliczna w dokumentowaniu tego, co ostatecznie składa się na jej zajmującą publikację. – Wszystko przecież w obiektach sakralnych, każdy ryt, każdy ruch pędzla, forma i kolorystyka wiąże się z realiami i tajemnicą wiary, z budowaniem hierarchii, skłanianiem do pokory, do posłuszeństwa wobec głoszonych przez religię zasad życia dającego poczucie ponadczasowości, oczyszczenia z doczesnych występków dla zyskania przestrzeni dla uwolnionej z martwego ciała duszy.

Ludzie chcą w to wierzyć, religie więc im to dają. Świątynie bardzo rzadko są skromnym, pozwalającym człowiekowi pozostać z własnymi myślami obszarem. Zwykle to dominująca w swoim otoczeniu budowla, z wnętrzem, jak wspomniałam, przesyconym symbolami. Niegdyś naiwnymi, z czasem szlachetniejącymi w formie, materiale, wyrazie.

Szlachetność zaś wymaga wrażliwości, wyobraźni, talentu.

Nic zatem dziwnego, że światły proboszcz kieruje swoje zamówienia do uznanego twórcy. Nobilituje swoją parafię, przyciąga też i niewierzących podążających tropem intrygującego go artysty.

Najstarsze, najznamienitsze sanktuaria szczycą się w przewodnikach szacownymi obecnie w historii sztuki nazwiskami z wielkim Michałem Aniołem na czele, który m.in. w 1563 zaprojektował Drzwi Anielskie do Bazyliki Santa Maria degli Angeli e dei Martiri w Rzymie.

Także do tych wątków nawiązuje interesująco Grażyna Ryba wskazując na to w jakiej linii znaleźli się jej bohaterowie z oddaniem przystępujący do prac nad przejściami w polskich i już w bliższych nam czasowo kościołach.


I tak – długo by tu pisać o realizacjach Bronisława Chromego.

Mam w pamięci, również w tej książce przywołany, film dokumentalny dziennikarki, scenarzystki i cenionej reżyserki Zofii Haloty (1932 – 2010) pt. „Droga na Olimp” poświęcony właśnie jego dokonaniom.

Film rozpoczynający się i kończący tajemniczą bramą w niedookreślonej przestrzeni. Bronisław Chromy otwiera ją, a potem zamyka. Widz zostaje w ostrym świetle, z którego wyłaniają się nie w pełni identyfikowalne płaskorzeźby, przesłaniane mgłami.

Metafora przejścia, bramy dzielącej nas od tego, co rozpoznane, przeprowadzającej w obszar tajemnicy twórczości, tajemnicy bytu, tajemnicy

w ogóle.

– Tymczasem rzeźbione drzwi z brązu – czytam w „Na granicy przestrzeni” – to także jeden z ciekawszych tematów biografii artystycznej krakowskiego twórcy, który wykonał tego typu dzieła dla kościołów w Nienadówce, Tarnowie i w Nowym Sączu. Zaprojektował je nadto również dla świątyń Rawenny i Rzymu, które to projekty niestety, nie zostały zrealizowane.

=

Jeżeli rozpatrywać styl architektoniczny Chromego to Grażyna Ryba uważa, iż podstawą w nim jest doświadczenie napięcia linii i płaszczyzny bramy z trójwymiarową przestrzenią, ale i z uwzględnieniem człowieka – odbiorcy stającego się jej częścią. Dodaje, że artysta nigdy nie wykonywał rysunków koncepcyjnych. Tworzył rzeźbiarski ekwiwalent linii materializujących się w formie odlewanych niejako prętów o nierównej fakturze (Owa nierówność, chropawość, niewypolerowanie były dla Chromego niezmiernie charakterystyczne, były jego znakiem rozpoznawczym ! – GB), jak zaznacza dalej autorka – kryjących detale postaci ludzkich (jak w cyklu oświęcimskim), układające się w rytmy pionów (Ściana śmierci), czy przecinających się pod kątem prostym z analogicznymi formami układającymi się horyzontalnie (Pieta oświęcimska).

– I ten, i dalsze opisy twórczości Chromego, a także Zemły oraz Mitoraja są znowu podkreślam – niezmiernie wnikliwe, detaliczne, z dużą dozą empatii, znajomości historii religii, symboliki w historii sztuki, tym samym odczytywania szczegółów, kompozycji rzeźby, w tym wypadku rzeźby tworzącej formę drzwi.

O dokonaniach Bronisława Chromego pisze ona: – Cała jego twórczość jest tak organicznie związana wewnętrznym pokrewieństwem tematów, że pełne zrozumienie poszczególnych dzieł staje się możliwe w świetle całokształtu duchowej ewolucji, odzwierciedlanej w dorobku artystycznym rzeźbiarza. Wśród tych realizacji spiżowe drzwi kościelne odgrywają szczególną rolę, łącząc wymiar wspólnotowy z wielowątkową opowieścią biograficzną.

Rozdział jemu poświęcony zatytułowała MISTAGOGIA. W POSZUKIWANIU FORMY.

=


Rozdział METANOIA. FORMA I METAFORA stanowi analizę sakralnej twórczości Gustawa Zemły.

Zemła jest znanym i uznanym autorem licznych pomników, m.in. Powstańców Śląskich (Katowice, 1967), Polegli Niepokonani (Warszawa, 1973), Czynu Polaków (Szczecin, 1979), Dekalogu (Łódź, 1995), Ernesta Malinowskiego (Ticlio, Peru, 1999), Bitwy o Monte Cassino (Warszawa, 1999), Henryka Sienkiewicza (Warszawa, 2000), a także kompozycji rzeźbiarskich, w tym zespołu czterdziestu rzeźb sakralnych wykonanych dla kościoła w Mistrzejowicach (1980-1990).

Jego twórczość rzeźbiarską charakteryzuje bardzo silne poczucie dramatyzmu, metaforyczność i symboliczny charakter formy.

Te cechy mają w sobie również realizowane przez Zemłę Drzwi Papieskie Kościoła katedralnego św. Jakuba Apostoła w Olsztynie.


Pokazywał mi je oprowadzając swego czasu po Olsztynie mieszkający tam znakomity poeta Kazimierz Brakoniecki. Gdy zbliżaliśmy się do stopni kościoła informował: – Ale musisz podejść tam blisko, stąd niestety nic nie widać.

Faktycznie, front katedry, zagłębiona w nim brama przesłonięte są cieniami mocno rozgałęzionych drzew. To bardzo malownicze, łamiące surowość obiektu.

Na każdym ze skrzydeł drzwi umieszczono dwie pokaźnych rozmiarów płyty

z płaskorzeźbami. Nad nimi po jednej, znacznie mniejszej, w kształcie leżącego prostokąta. – Najniżej widnieją tablice z inskrypcjami. Tympanon stanowi jednolita kompozycja.

Płaskorzeźby umieszczone najniżej – opisuje Grażyna Ryba – charakteryzuje subtelność linii rysunku i bogactwo efektów fakturalnych, a relief tylko nieznacznie występuje ponad powierzchnię płyty. Ku górze, w kolejnych przedstawieniach, staje się coraz bardziej wyrazisty, aby w kompozycjach wieńczących skrzydła i w tympanonie przybrać formę zróżnicowaną, miejscami przechodzącą nawet w półpełną. […]

Sprawia to, że całość jest dla widza równie czytelna.

Zadziwia malarska wręcz impresyjność każdego szczegółu, stroju, gestu, mimiki papieża Jana Pawła II. Zemła w statyczności fresków uzyskał dyskretny ruch, przemieszczanie się, pochylenia, czy rozwarcie ramion postaci papieża.

Rzeźbiarsko mistrzowska praca.

Podobnie jest z dyptykiem WROTA METAFORYCZNE, DRZWI I DO RAJU (Pelplin-Warszawa), DRZWI DO PRZESZŁOŚCI (Podkowa Leśna, Konstancin -Jeziorna) zawierającymi całą biblijną opowieść, przejmującą, refleksyjną, mocną, ostrzegającą. – Te elementy są chropawe, jakby stanowiły tysiącletnie wykopaliska.

Wczytując się w tekst, w opisy autorki, mam nieodparte wrażenie, że to prace Gustawy Zemły poruszyły ją najmocniej. Ale to też one właśnie mówią chyba o wierze chrześcijańskiej najwięcej i najdobitniej. Jest w nich to, co niesie ze sobą religia – trwogę wobec doczesności, jej mękę oraz obietnicę czegoś, czemu dostępujący tajemnicy wiary chcą w pełni zaufać.

=


Ostatni rozdział książki oddany został Igorowi Mitorajowi.

ANABASIS

PRZESTRZEŃ ZNACZĄCA


– Otwiera go relacja z uroczystości, które odbyły się w Rzymie w ostatnich dniach lutego 2006 roku, a związane były z odsłonięciem i poświęceniem nowych rzeźbionych drzwi brązowych do jednej z najstarszych w Wiecznym Mieście świątyń – bazyliki Santa Maria degli Angeli e dei Martiri. Ich autorem, obecnym na tej uroczystości jest polski twórca od lat osiedlony we Włoszech Igor Mitoraj.

Kilka lat później – przypomina Grażyna Ryba – 12 września 2009 roku w odległej od Rzymu Warszawie poświęcono drzwi z brązu wykonane przez Mitoraja dla jezuickiego kościoła Matki Boskiej Łaskawej, patronki naszej stolicy. Te drzwi, o których tu na wstępie wzmiankowałam, które mają w swoim spokoju, poetyckości projektu jednocześnie coś wzniosłego, rozświetlającego, czy nawet anielskiego. Bo Igor Mitoraj na tle opisanych wyżej oraz w książce Grażyny Ryby bram świątynnych jest w swoim artystycznym działaniu osobniczy. Nie jest tak jak poprzednicy zasadniczy, mocny i zdecydowany, a mówię nie o charakterze, czy sposobie działania, ale je jego osobowości, o jego trybie kontaktowania się ze światem.

Jest w nim coś z wysokiej próby poezji dotykającej – będę przez chwilę patetyczna – Niebios, tego przejścia z życia doczesnego w ciągle tylko domniemane Zaświaty, sytuowania tam naszego dalszego trwania.

Jest Mitoraj w szkicowaniu tego momentu, obrazowaniu go również w swoich rzeźbach, absolutnym mistrzem.

Trudne, ciągle dyskusyjne kwestie, lęku, bólu, nostalgii i cierpienia, przenikania przestrzeni, dylematy metafizyczne – wznieca jakby tylko podmuchem, podczas, gdy mamy do czynienia jednak ze spiżem!

W omawianej publikacji autorka swoje refleksje nad twórczością Igora Mitoraja rozszerza o jego prace scenograficzne, tą samą refleksyjnością i rysem emanujące.

Bo on chyba zawsze pozostawał w kręgu tak tajemnicy życia, jak i tajemnicy sztuki. Jego bramy zdają się być chyba najbliższe naszym jeśli nie wyobrażeniom, to oczekiwaniom, co do przejścia …

Nie kończę zdania.

=

Książka którą opisuję ma kilka płaszczyzn: jest pracą naukową, jednocześnie przystępną opowieścią o twórczości kilku znakomitych polskich rzeźbiarzy i ich szczególnej twórczej aktywności, bo dotyczącej punktu w życiu każdego z nas granicznego. Przypomina nam ona, iż drzwi świątyń same sobą wiele mówią! Warto się i przed nimi czasami zatrzymać.



Grażyna Banaszkiewicz

- dziennikarz, reżyser -





Spiż – stop miedzi z cyną, cynkiem i ołowiem, czasem zaliczany do brązów. Zawiera więcej cyny (11%) niż brąz cynowy (do 9%). Zawartości cynku i ołowiu są odpowiednio w granicach 2–7% i 2–6%. Jest odporny na korozję i ścieranie. – Znany już w starożytności, stosowany był do wyrobu broni siecznej, podobnie jak inne stopy miedzi, z uwagi na to, że jest dość twardy (65–74 HB wobec 96–650 HB dla stali). W średniowieczu odlewano z niego dzwony (stąd nazwa dzwon spiżowy), zaś w czasach późniejszych armaty. To wspólne zastosowanie stopu stało się przyczyną przetopienia wielu dzwonów na broń.

W dzisiejszych czasach stosowany głównie w rzeźbiarstwie i do wyrobu elementów ozdobnych.


MISTAGOGIA (z greckiego „wtajemniczony” i „prowadzić”) – pojęcie religijne oznaczające wprowadzanie w misterium – duchową tajemniczą rzeczywistość. W chrześcijaństwie jest ona określana jako wtajemniczenie chrześcijańskie.


METANOIA – Nawrócenie (z greckiego „zawracać”) – przemiana duchowa, przyjęcie jakiegoś systemu wartości, poglądów i zasad.


ANABASIS – ma trzy znaczenia:

1/ rośliny z rodziny szarłatowatych (Amaranthaceae Juss.)

2/ figura retoryczna (poszukująca odpowiedzi – GB) w muzyce to struktura melodyczna, ale też użycie w określony sposób pauz, środków harmonicznych, a nawet świadome zastosowanie zakazanych, błędnych z punktu widzenia sztuki kompozytorskiej, harmonii i kontrapunktu, skoków melodycznych, nierozwiązanych czy nieprawidłowo rozwiązanych dysonansów itp., które mają za zadanie wyrażać z góry określone pojęcia, uczucia i emocje, np. ilustrując tekst, na którym oparta jest kompozycja. – I w tym rozumieniu słowo ANABASIS występuje w omawianej książce.

3/”Anabaza” – dzieło Ksenofonta. Występuje również pod tytułem „Wyprawa Cyrusa” opisuje brawurowy powrót greckiego wojska najemnego spod Kunaksy w Babilonii do Grecji. Jej tytuł pochodzi od greckiego słowa anabaino, którym Grecy jako naród żeglarzy określali oddalanie się od brzegu morza.




Grażyna Ryba

NA GRANICY PRZESTRZENI

DRZWI Z BRĄZU W BIOGRAFII ARTYSTYCZNEJ TWÓRCY

CHROMY – ZEMŁA – MITORAJ

Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego

Rzeszów 2019