Dla przeciwwagi wielu uciążliwośći życia, niebo ofiarowało człowiekowi trzy rzeczy: nadzieję, sen i śmiech - Immanuel kant
Dla elit.. »

Spacer Krakowskim Przedmieściem

Drukuj

Moje warszawskie zajęcia lokują mnie w ostatnim czasie w stolicy w magicznym miejscu – nad Księgarnią Bolesława Prusa, co w oczywisty sposób sprawia, że regularnie spaceruję Krakowskim Przedmieściem, traktem – jak pisał Adolf Rudnicki1 – pełnym deserów !

Naturalnie w jego latach życie biegło tu nieco inaczej i w nieco innym anturażu. Zainteresowanych odsyłam do lektury wspomnianego „Krakowskiego Przedmieścia pełnego deserów”. Także do jeszcze odleglejszych wiekowo „Kronik tygodniowych” pana Prusa2 warto powrócić. Bo dzisiaj jest to przestrzeń mimo, że z wieloma już odrestaurowanymi budynkami, to jednaj znacznie przeobrażona

– z mnóstwem najróżniejszych kafejek, galeryjek, w dni weekendowe przybierająca formę deptaka (czyli bez komunikacji miejskiej, kierowanej ulicami dookolnymi), gęstego spacerowiczami z miksu językowego wysłuchując – z całego świata.

Oczywiście zanurzam się we wnętrzach księgarń, jako że vis a vis mam jeszcze Księgarnię Uniwersytecką, Księgarnię Naukową oraz pachnący książkami (kiedyś przecież książki z racji innego systemu druku miały swój zapach) – Antykwariat Atticus. Natomiast kilka kroków dalej, zaraz za ścianą Hotelu Bristol, przy ul. Karowej mam księgarenkę w Donu Spotkań z Historią (pisałam tutaj o ciekawych dyskusjach i wystawach tamże, o ich fotograficznych prezentacjach plenerowych przed pomnikiem Bolesława Prusa na przylegającym

do Krakowskiego Przedmieścia skwerze im. Ks. Jana Twardowskiego).

Walizkę każdorazowo więc wożę mocno przeciążoną, albo proszę panie z sekretariatu SFP o kurierskie przesłanie mi tych moich książkowych paczuszek.


Ale – wdałam się w opis mojego ulubionego traktu, na którym znajduje się też Kino KULTURA, Galeria KORDEGARDA i DOM LITERATURY, by także te instytucje wspomnieć, podczas gdy na eksponowanej do niemal ostatnich dni stycznia br.

w KORDEGARDZIE wystawie zatytułowanej „UTRACONE – ODZYSKANE”, chciałam się tu skupić.


I znowu przypomnę – pisałam wcześniej na stronach „Naturalnie” w tekstach „Oczekiwany powrót”, do których informacji dostarczał mi pan Robert Fizek, ekspert w dziedzinie historii sztuki, zajmujący się jednocześnie poszukiwaniem naszych narodowych skarbów zaginionych w zawierusze II wojny światowej, o odnalezieniu obrazu „Żydówka z pomarańczami” Aleksandra Gierymskiego. Pisałam też o samym Aleksandrze Gierymskim z racji w 2014 roku w warszawskim Muzeum Narodowym przekrojowej ekspozycji prac artysty (około 120 obrazów i szkiców olejnych, 70 rysunków i blisko 110 drzeworytów) – "Aleksander Gierymski 1850-1901" będącej częścią szerszego projektu pt. "Bracia Gierymscy. Dzieła, inspiracje, recepcja " (dotyczącego jednocześnie Maksymiliana Gierymskiego), przygotowanego

we współpracy z Muzeum Narodowym w Krakowie.


Projekt „UTRACONE-ODZYSKANE: Aleksander Gierymski” zrealizowany jest w ramach cyklu Narodowego Centrum Kultury w Galerii Kordegarda unaoczniającego nam działania restytucyjne prowadzone przez Departament Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

W wyniku tych prac w ostatnich latach polskim zbiorom przywrócono wiele obiektów sztuki, wśród których znajdują się dzieła dawnych mistrzów i znamienitych polskich malarzy. Choć niestety w rejestrze resortu kultury znajduje się ponad 60 tys. nadal poszukiwanych ważkich dzieł utraconych przez Polskę w czasie II wojny światowej.


Pierwszym odzyskanym obrazem prezentowanym w Kordegardzie w ramach wzmiankowanego cyklu było płótno Francesco Lazzaro Guardiego pt. „Schody Gigantów na dziedzińcu Pałacu Dożów” (lata 70. XVIII w., olej). Następnie pokazano „Murzynkę” pędzla Anny Bilińskiej-Bohdanowicz (1884, olej/płótno).


Do 20 stycznia br. można było podziwiać trzy przepiękne obrazy Aleksandra Gierymskiego: „Żydówka z pomarańczami” (1880-1881, olej/płótno), „Popiersie mężczyzny w renesansowym stroju” (1882, olej/deska mahoniowa) oraz „Chłopiec w słońcu” (ok. 1895, olej/płótno).


Najsłynniejszy z nich - „Pomarańczarka” (albo: „Żydówka z pomarańczami”) ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, w 1902 roku był własnością mieszkającej w Warszawie Marii Szlenkier. Na początku 1927 roku (choć niektórzy historycy twierdzą, że nieco wcześniej) obraz wystawiono na sprzedaż w Domu Sztuki w Warszawie.

Od listopada tego roku do stycznia 1928 trwały pertraktacje dotyczące jego zakupu-sprzedaży między zarządem Domu Sztuki, a Tadeuszem Dobrowolskim, dyrektorem Muzeum Śląskiego w Katowicach. Ostatecznie 25 lutego 1928 roku „Pomarańczrkę” nabył obecny jego właściciel, czyli Muzeum Narodowe w Warszawie.

Obraz zaginął w 1944 roku podczas Powstania Warszawskiego i dopiero pod koniec 2010 pojawił się na aukcji w Niemczech.

Dom Akcyjny Eva Aldag w Buxtehude początkowo nie chciał wycofać go z oferty sprzedaży, ale dzięki działaniom Ministerstwa Kultury

i Dziedzictwa Narodowego przy współpracy polskiej i niemieckiej policji oraz prokuratury, udało się go zabezpieczyć.

Po wielomiesięcznych negocjacjach „Pomarańczarka” 25 lipca 2011 roku powróciła do Warszawy.

Wykupienie dzieła z rąk niemieckiego kolekcjonera sfinansowała Fundacja PZU.

– Specjaliści z Muzeum Narodowego poddali obraz starannej konserwacji, ponieważ nosił ślady zniszczeń i przemalowań.

Dzieło powstało jak wspomniałam w 1880-81 roku, równolegle z innym obrazem o podobnej tematyce: „Żydówka z cytrynami”. Przy czym „Pomarańczarkę” cechują mocniej nasycone barwy pierwszego planu, kontrastujące z przymglonym pejzażem panoramy Warszawy.


Długo uznawany za stratę wojenną był obraz „Chłopiec w słońcu”, aż w 2004 roku i on pojawił się na aukcji - w Polskim Domu Aukcyjnym „Sztuka”.

W trakcie działań wyjaśniających ustalono jednakże, że dzieło nie zostało zagrabione, ale zakupione, a nowy właściciel ukrył je skutecznie, dzięki czemu obraz przetrwał II wojnę.

Korzystając z prawa pierwokupu nabyło go Muzeum Narodowe we Wrocławiu. Zakup współfinansowało Ministerstwo Kultury.


Tę pracę, przedstawiającą bosonogiego chłopca na rżysku, niosącego snop siana w upalny dzień Aleksandr Gierymski namalował w 1893 roku w Bronowicach, dokąd przyjeżdżał na plenery malarskie zapraszany przez Włodzimierza Tetmajera.

W lipcu 1894 roku artysta pokazał „Chłopca” – wraz z „Trumną chłopską” – na dorocznej wystawie w monachijskim Glaspalast, następnie w grudniu 1895 roku obraz wystawiono

w Künstlerhaus w Wiedniu (wśród dwudziestu innych dzieł Gierymskiego) podczas prezentacji tam kolekcji hrabiego Ignacego

Korwin-Milewskiego (1846-1926).

Hrabia szczycił się studiami w monachijskiej Akademii Sztuk Pięknych, należał do grona wybitnych kolekcjonerów, był też mecenasem Gierymskiego. Już w 1881 roku kupił jego obraz „Żydówka z cytrynami”.


„Chłopiec w słońcu” – odnajduję tę frapującą historyjkę w informatorze Kordegardy – dzielił burzliwe losy galerii Milewskiego przewożonej z Wilna do Galicji, następnie do Wiednia, dalej do jego posiadłości w Gieranonach na Litwie, wreszcie na wyspę Santa Caterina na Adriatyku, którą ekscentryczny hrabia nabył w 1905 roku za 92000 koron od arcyksięcia Karola Stefana Habsburga z Żywca.

Bankructwo hrabiego po I wojnie światowej spowodowało wyprzedaż i rozproszenie kolekcji liczącej pierwotnie dwieście kilkadziesiąt obiektów – prac współczesnych mu malarzy polskich. Tylko niewielką jej część Muzeum Narodowe w Warszawie zdołało w 1923 roku

(oraz w kilka lat później) nabyć w antykwariacie Abe Gutnajera przy ul. Mazowieckiej.

W Salonie Gutnajera znajdował się także „Chłopiec …”. Na początku lat 30. XX wieku kupił go finansista Henryk Aschkenazy, a w 1938 roku wypożyczył na zorganizowaną w stolicy monograficzną wystawę Aleksandra Gierymskiego. W listopadzie tegoż roku obraz zwrócono Aschkenazemu, który w 1939 roku, na krótko przed wybuchem wojny odsprzedał „Chłopca” innemu kolekcjonerowi. - Owa, dokonana przez pośrednika transakcja nie była znana, dlatego obraz wpisano na listę wojennych strat.


Trzeci obraz to „Popiersie mężczyzny w renesansowym stroju”, który w 2013 roku wypożyczono z  prywatnej kolekcji na wystawę

w Stalowej Woli. Na szczęście po długich rozmowach udało się przekonać kolekcjonera, by zechciał przekazać go do zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie.


Portret „Popiersie…. ” pochodzi z 1882 roku. Powstał w okresie, gdy Aleksander Gierymski pracował nad „Sjestą włoską”.

Ten wizerunek mężczyzny był prawdopodobnie studium postaci, którą artysta miał wprowadzić do sceny koncertu na tarasie włoskiego pałacu.

Już w roku powstania obrazu, podczas wystawy w Zachęcie obraz zakupił Henryk Dziewulski. W jego zbiorach występował on jako „Studium głowy” i pod tym tytułem zaprezentowano pracę na pośmiertnej wystawie prac Gierymskiego w 1902 roku.

W listopadzie 1928 roku – ustalono - obraz zatytułowany „Portret wenecjanina” był własnością warszawianki Marii Reicherowej, która

6 września 1939 roku zdeponowała swoją kolekcję w MNW. Brak jednoznacznej informacji kiedy i w jakich okolicznościach obraz zaginął.

W 1944 roku (operuję wieloma datami, ale historia sztuki jest ze swojej natury naszpikowana ściśle określonymi faktami !) - Maciej Masłowski, pracownik antykwariatu przy ul. Krakowskie Przedmieście 7, przedłożył go konserwatorowi Bohdanowi Marconiemu w MNW. To był ostatni ślad wojennych losów dzieła.


Wystawa w Kordegardzie prezentowała jednocześnie dokumentację nadal poszukiwanych innych prac autorstwa Aleksandra Gierymskiego, np.: „Wnętrze katedry w Sienie”, „Ulica w Monachium”, szkic do obrazu „Austeria rzymska, „Scena sądu z „Kupca weneckiego”, czy „Żydówka sprzedająca owoce”. Prezentowała video z poniektórymi z jego najwspanialszych obrazów (również szkiców do wybranych

z nich) , a dostępnych w polskich muzeach. Są to dzieła: „Piaskarze”, „Święto trąbek”, „W altanie”, „Morze”, „Trumna chłopska”, „Gra

w mora”, „Wnętrze Bazyliki św. Marka w Wenecji”, „Sjesta włoska II”.

---

Poruszał mnie od najmłodszych lat i nadal porusza ten bodaj najwybitniejszy przedstawiciel realizmu, prekursor luministycznych i kolorystycznych eksperymentów w malarstwie polskim końca XIX w. Przypomnę – urodzony w 1850 roku w Warszawie, zmarły w 1901 roku w Rzymie.

Intrygowały mnie jego obrazy powstałe w licznych podróżach. Zwłaszcza „Opera Paryska w nocy”. Zachwyca światło tego obrazu.

Bo też Aleksander Gierymski, jako jeden z nielicznych dziewiętnastowiecznych artystów polskich, przez całe życie pozostawał w centrum zagadnień nurtujących ówczesną sztukę europejską. Niezwykle wrażliwy i ambitny, spalał się wewnętrznie w pogoni za nieokreślonym mirażem artystycznego ideału, pozostając przy jednoczeń nie typem malarza intelektualisty. - W obrazach nie wyrażał własnych stanów emocjonalnych, nie starał się wzruszać widzów, ani schlebiać powszechnie panującym gustom estetycznym. Cechowała Gierymskiego postawa chłodnego, skrupulatnego obserwatora natury, w swoich dziełach, pozbawionych narracyjnej opisowości, starał się uchwycić ulotny nastrój dostrzeżony w przyrodzie. Przede wszystkim pasjonował go problem właśnie światła i zależnej od niego zmienności tonów barwnych.

---

A - przywołana wystawa w Kordegardzie jest dla mnie znacznie szerszą refleksją, dotyczącą również obecnych zaborów (inaczej tego określić nie można) dóbr naszej kultury przez ówczesnych złoczyńców, bywa że wywodzących się z grup muzealniczych oraz antykwarycznych, wyprowadzających określone prace ze zbiorów galeryjnych, albo z nadużyciem prawa wyjmujących je z rąk prywatnych, z rąk właścicieli nie zawsze świadomych wartości historycznej posiadanego obiektu, wyprowadzających je dalej, nawet w międzynarodowy obieg handlu i do tego jeszcze tu powrócę, po jednym z kolejnych spacerów czarownym Krakowskim Przedmieściem.


Grażyna Banaszkiewicz

(zdjęcia autorki)


1 Adolf Rudnicki (na podstawie Lubimyczytać.pl), ur. 1912 w Żabnie pod Tarnowem jako Aron Hirschhorn, zm. 1990 w Warszawie - polski pisarz żydowskiego pochodzenia. Absolwent szkoły handlowej. Debiutował jako dwudziestotrzyletni młodzieniec powieścią

pt. "Szczury". W czasie II wojny światowej schronił się we Lwowie. Działał w Narodowym Komitecie Żydowskim. Uczestniczył także w powstaniu warszawskim. Po wojnie opublikował szereg opowiadań. Za tom opowiadań pt. "Krowa" (1959) otrzymał Nagrodę Literacką "Przeglądu Kulturalnego". - To z jednego z jego utworów pochodzi sformułowanie "epoka pieców", odnosząca się do czasu Holokaustu.

W 1967 r, reżyser Janusz Nasfeter, dokonał z sukcesem swobodnej adaptacji filmowej dzieła Rudnickiego pt. "Niekochana”, z Elżbietą Czyżewską w roli głównej.

Wybrane publikacje Rudnickiego: "Niekochana" (pierwsze wydanie: Towarzystwo Wydawnicze "Rój", 1937), "Noc będzie chłodna, niebo w purpurze" (Wydawnictwo Literackie, 1977), "Rogaty warszawiak" (Wydawnictwo Literackie, 1981), "Krakowskie Przedmieście pełne deserów" (pierwsze wydanie: PIW, 1986).


2 Bolesław Prus właściwie Aleksander Głowacki herbu Prus (ur. 1947 w Hrubieszowie, zm. 1912), – polski pisarz, prozaik, nowelista

i publicysta okresu pozytywizmu, współtwórca polskiego realizmu, kronikarz Warszawy, myśliciel i popularyzator wiedzy, działacz społeczny, propagator turystyki pieszej i rowerowej. Najpopularniejsze powieści pisarza: „Placówka”, „Lalka” (ekranizowana przez Wojciecha Hasa), „Emancypantki”, (ekranizowane przez Stanisława Różewicza), „Faraon” (ekranizowany przez Jerzego Kawalerowicza) oraz nowele „Antek”, „Katarynka”, „Nawrócony”, „Kamizelka”,

„Grzechy dzieciństwa”, i inne.

W latach 1881- 1887 w „Kurierze Warszawskim” publikował „Kroniki tygodniowe”, wydane w Polsce powojennej w 20 tomach w latach 1953-1970.