Nim się pochwalę, baczę na to, czy to innych też ucieszy - Francois de la Rochefoucauld
Dla elit.. »

By zatęsknić za pięknem...

Drukuj

Piękno rzeczy nieśmiertelnych mija

lecz nie piękno sztuki – orzekł Leonardo da Vinci

i

jakże wspaniale byłoby, gdyby przynajmniej ludzie wchodzący w obszar sztuki jako jej pokoleniowi twórcy mieli tego świadomość, zrozumienie słów wielkiego mistrza nie jako ciekawostkowej maksymy, ale jako faktu potwierdzonego przecież całą naszą dziejową przeszłością, tym, co się w zawierusze historii przynoszącej po okresach rozkwitu, rozwoju periody barbarii ewidentnie się ostało, do czego bez względu na doraźne tendencje przykładamy miarę.

A nie mam wątpliwości, że to, co się w tej chwili ze społeczeństwami w różnych obszarach świata dzieje pcha nas znowu w stadium zamętu, dekonstrukcji, etap radykalnego odcinania się od przeszłości na zasadzie – po nas choćby potop…

Otrzeźwienie przyjdzie, i owszem, lecz dopiero po dotkliwym poczuciu strat, w zbyt awanturniczym dążeniu do zmian, tak – koniecznych, powodujących określone ewolucje, dających człowiekowi szansę rozwoju, przyjdzie niestety dopiero w opamiętaniu, stąpaniu po zgliszczach, wspieraniu się tym, co cudem ocalało !


Nie, występuję tu w roli „Pytii”.

Rozmyślam, rozważam, porównuję co dane mi było przeżyć poznać, a czego doświadczam dzisiaj, choćby z powodu zamieszkiwania w siermiężnym blokowisku, zabudowy powołanej nie tyle do organizowania ludziom przestrzeni do godziwego życia, co upchania ich w ich masie.

Nie ma tu miejsca na estetyczną równowagę, na myślenie o pięknie. Nikt się nie zastanawia nad tym, że brzydota, chaos, doraźność budzą zobojętnienie, niechęć, niepokój, agresję.

-

Tymczasem w ręce wpada mi książka piękna sama w sobie – mówię o jej zatrzymującej oko wysublimowanej szacie graficznej. Jej uchylenie powoduje z kolei, że odsłaniają się przed nami wzbudzające zachwyt ryciny.

Czytam:

Nawet krótkie, lecz uważne przejrzenie zamieszczonych (w tej albumowej książce – GB) materiałów pozwala dostrzec ich wyjątkowość. Stosunkowo często dziełu graficznemu towarzyszy słowo invenit, odnoszące się do twórcy kompozycji i związane z fundamentalnym pojęciem disegno, prawie dziś nieznanym, oznaczającym „rysunek”. Zbieżne z nim jest słowo angielskie design, które dziś robi międzynarodową karierę, a oznacza tyle, co „wzornictwo przemysłowe”.


Jak to określa Pietro Aretino, jedna z postaci dialogów o sztuce autorstwa Lodowivca Dolcego (1508-1568), „Disegno, jest to forma nadawana przez malarza rzeczom, jakie naśladuje, jest to krążenie linii biegnących po różnych szlakach kształtując postacie.

Malarz winien więc dołożyć wszelkich starań i nie stawać w wysiłkach, bo brzydka forma niweczy wszelką zasługę, a forma to nic innego jak disegno.

Malarz winien tedy dążyć nie tylko do naśladowania, lecz wręcz do przewyższania natury. Powiadam przewyższania natury pod jakimś jednym względem, co zresztą jest rzeczą cudowną…


No i już wiem dlaczego ta książka – „OBOWIĄZEK PIĘKNA” musiała wpaść w moje ręce !

Instynktownie szukam przecież potwierdzenia moich, jak wspomniałam doświadczeń, obserwacji, przemyśleń, w konsekwencji pytań - dlaczego (i pewnie dlatego – czynnik ilościowy, teoria Kopernika*) ludzie w swojej w swojej masie wytracają obecnie potrzebę poczucia piękna ?

Doraźność odciska swoje piętno. Stworzyliśmy sobie „epokę jednorazowego użytku”. Więcej, więcej i więcej czego tylko się da. Jeden bodziec wypiera drugi z mocą rozbłyskującej iskry. Emocje wypalają się niemal w chwili pobudzenia. Nie ma wartościowania.

-

Przytoczona książka należy do kategorii tych, które są – jak zwykłam je określać – szkatułami. Można je otwierać i praktycznie nie nasycać w pełni. Ciągle przecież coś nowego w jej detalach dostrzegam, szukam dalszych dookreśleń, opisów, porównań.

To w jakimś sensie naprawdę baśniowa przestrzeń …


Książka „OBOWIĄZEK PIĘKNA” zawiera bogatą kolekcję wzorników architektonicznych z XVI i XVII wieku należących do PAN Biblioteki Gdańskiej. Jest jedną z najcenniejszych w Polsce – ze względu na rangę poszczególnych dzieł (wspomniane ryciny – GB) i jej kilkusetletnie związki z tym miastem, jego kulturą, życiem intelektualnym.

Wzorniki stanowiły inspirację dla budowniczych Gdańska w złotym okresie jego rozwoju – ukazywały nie tylko detale architektoniczne i ich funkcjonalne zastosowanie, ale również porywające rozmachem wizji plany miast idealnych.

Książka – podkreśla wydawca – ułatwia wędrówkę w poszukiwaniu tych idei i konkretnych realizacji w przestrzeni starego Gdańska. Podsuwa również inspirujące rozwiązania konserwatorom zabytków, architektom, inwestorom i budowniczym współczesnego miasta.

Nie mam wątpliwości, że każdego miasta. Każde ma w swojej tkance obiekty – swoiste skarby naszej kultury.

Jeżeli więc dzisiaj tak mocno na każdym kroku podkreśla się (słusznie!) rolę dziedzictwa kulturowego, to zdać sobie trzeba sprawę, że najcenniejszym dziedzictwem jest harmonia, proporcjonalność, piękno.

1001 pomników nie jest żadnym pomnikiem. To wspomniane osiedlowe upychanie. To engelsowskie: ilość nie przechodzi w jakość.

Dewastowanie harmonijnych przestrzeni – dewastuje harmonię (starożytni Grecy odnosili się przecież i do piękna duchowego) na ogół przydaną istocie ludzkiej, odruchowo usiłującej korygować, albo po prostu wytracać zagracony obszar.


Rzecz piękna jest radością wieczną – napisał też angielki poeta XVIII w. Jonh Keats.

A więc każdy czas przynosi zastanowienia nad pięknem definiowanym jako pozytywną, odbieraną przez nasze zmysły właściwość estetyczną bytu, wynikającą z zachowania proporcji, harmonii barw, dźwięków, stosowności, umiaru i użyteczności.


Obecnie szerzy się przekonanie (zaznaczają ów fakt definicje piękna !), iż wzory piękna nie są stałe, że funkcjonują w określonych kręgach kulturowych oraz okresach w jakich się wyłoniły. Dzieje się to najczęściej za sprawą artystów (i w tym kręgu liczniejszych niż kiedykolwiek w dziejach świata) dążących do upowszechnienia własnej definicji piękna, uznając je za odczucie absolutnie subiektywne, zależące od indywidualnego gustu i upodobań.

Nic – myślę, a przytoczona książka to potwierdza – bardziej błędnego !

Ważne są, owszem, wszelkie poszukiwania, ale wartościuje je ostatecznie to, co stanowi kanon proporcji, harmonii, estetyki, co buduje w nas ład, nie napięcia wyniszczające.


Grażyna Banaszkiewicz



* Prawo Kopernika-Greshama (Thomas Gresham – angielski kupiec, finansista Tudorów)

– jako że astronom badał również zależności ogólne, w tym dotyczące ekonomii, właściwości obiegu pieniądza, wynikające z badań zachowań rynkowych, gdzie w sytuacji gdy w obiegu znajdują się dwie monety o takiej samej wartości rynkowej (wymiennej), a różnej zawartości kruszcu – wiadomo, że do obiegu puszczany będzie ten mniej wartościowy (tańszy z punktu widzenia zawartości złota lub srebra).

W najbardziej trywialnym tłumaczeniu skraca się owo twierdzenie zdaniem: „Gorszy pieniądz wypiera lepszy” .



Obowiązek piękna.

Wzorniki i traktaty architektoniczne w zbiorach PAN Biblioteki Gdańskiej

Wybór i opracowanie Grzegorz Boros
przy współudziale Anny Frąckowskiej i Franciszka Skibińskiego

Wydawnictwo: Słowo/obraz/terytoria

Gdańsk 2017