Trzeba śmiać się nie czekając na szczęście, bo gotowiśmy umrzeć nie uśmiechnąwszy się ani razu - Jean de La Bruyere

Dla elit..

Nieprzekonująca katastrofa
Dostajemy w „Zimnej wojnie” łamiące serce rozstania, pożegnania, chwilowe powroty i znów rozstania. Zresztą niezwykle pięknie sfilmowane! I trochę historii tamtych czasów w postaci nużących klisz. Film Pawła Pawlikowskiego nie jest arcydziełem.
więcej
… tam gdzie mowa staje się zasiewem rzeczywistości (nowy tomik Kazimierza Brakonieckiego)


Sięgam po XXIV zapis z tomiku „Erodotyki” Kazimierza Brakonieckiego, bo on wydaje mi się nie to że najszczerszym, nie – ten tomik cały jest cały szczery, jak zwykło się określać – do bólu. Mówi o poecie i jego czterdziestoletnim małżeństwie, ale właściwie traktuje o każdym z nas, o tym, że tak realnie – nikt nas nie uczy miłości.

więcej
Wstrząsający, przejmujący, ważny...

Mam przed sobą album, który stanowi niezbędne kompendium wiedzy o 100. latach polskiej niepodległej państwowości – 11 listopada br. w głębokim społecznym podzieleniu: wiecami, pomnikami, kotylionami, hymnem często tylko mamrotanym, pochodami dopuszczającymi faszystowskie demonstracje – „czczonej”.

Tylko kto w tych tłumach głównie przez stolicę się przepychających, potrafi realnie, bez zakłamań w imię doraźnego interesu politycznego, nakreślić choćby część zdarzeń, najczęściej boleśnie bardzo, tragicznie Polskę znaczących ?

więcej
Migawka...

Kazik Nożownik, Dziadek Denatur, Fasola – w książce, którą mam przed sobą znajdują się m.in. i takie rozdziały.

Intrygujące ?

Tak, zwłaszcza, że to mogłaby być zupełnie normalna, tzw. „regularna książka”, a jest ona niezmiernie ciekawym paczłorkiem, spotkaniem dwóch osób, mających świadomość swojego na jej stronach miejsca.

więcej
Wokabularium stworzenia...

Och, jak dawno tu nie byłam … A przecież mam za sobą czas, gdy niemal „pomieszkiwałam” w Kazimierzu (Kazimierzu Dolnym nad Wisłą). I w Kuncewiczówce, i w domu, do którego zjeżdżali dziennikarze telewizyjni, i na tzw. kwaterze prywatnej, a potem goszczona przez przyjaciół. No i za każdym razem zahaczałam o Dom Michalaków przy ul. Nadrzecznej, vis a vis, wyschłej w ostatnich latach, rzeczki Grodarz, na skręcie – idąc z Rynku w prawo – do malowniczego Wąwozu Małachowskiego.

więcej
… atmosfera stawała się nie do zniesienia, obrzydliwa …

Wyjechałem z Polski w 1968 roku , ponieważ był to jedyny kraj, w którym nie mogłem być Polakiem. To zdanie Michała Sobelmana, wypowiedziane przez niego w rejestracji Krystyny Piotrowskiej w ramach jej projektu: „Wyjechałam, wyjechałem z Polski, bo...” prezentowanego w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie w zakresie wystawy „OBCY W DOMU. Wokół Marca ‘68 ” , powróciło nagle do mnie, gdy udałam się do DOMU SPOTKAŃ w Poznaniu przy ul. Żydowskiej 15a na wystawę „Domy Wieczności” – zdjęcia grobów polskich Żydów na obecnej Ukrainie i wzięłam tam najnowszy numer Pisma Społeczno-Kulturalnego „miasteczko poznań” publikujące wywiad z Sobelmanem pt. „WYJAZD” oraz rozmowę z Krystyną Piotrowską „WRÓCIŁAM, BO…”

więcej
Tam gdzie kultura spotyka się z naturą

Znakomity znawca dziejów ogrodów Longin Majdecki*, definiując pojęcie etymologii ogrodu i analizując termin „ogród”, pisze następująco: – W praktyce używa się różnych nazw na określenie obiektów kształtowanych przy zastosowaniu tworzywa roślinnego, rzeźby terenu i wody...

więcej
By zatęsknić za pięknem...

Piękno rzeczy nieśmiertelnych mija - lecz nie piękno sztuki – orzekł Leonardo da Vinci i jakże wspaniale byłoby, gdyby przynajmniej ludzie wchodzący w obszar sztuki jako jej pokoleniowi twórcy mieli tego świadomość, zrozumienie słów wielkiego mistrza nie jako ciekawostkowej maksymy, ale jako faktu potwierdzonego przecież całą naszą dziejową przeszłością, tym, co się w zawierusze historii przynoszącej po okresach rozkwitu, rozwoju periody barbarii ewidentnie się ostało, do czego bez względu na doraźne tendencje przykładamy miarę...

więcej
Godność człowieka - obrazy Ediego Hili
Wygląda na to, że ludzie zawarli z tyranią swoisty pakt, akceptując komunizm jako jedyną możliwą drogę. Myślę o społeczeństwie, które przetrwało w izolacji, które łatwo zadowolić i takim pozostaje, nawet w obliczu prześladowań. To pokolenie poddane tyranii i pozbawione wolności, nie wiedziało, jak się sprzeciwiać. Na zewnątrz ludzie zachowywali się, jakby byli nieobecni, jakby żyli jakimś innym życiem. Nawet, kiedy się bili – to tylko między sobą, to wyglądało bardziej jak zabawa, niż walka. Wiele(moich) rysunków pokazuje ubóstwo i ciężką pracę ludzi, którzy robią wrażenie zapomnianej, opuszczonej masy – i czują się w ten sposób, w każdej chwili narażeni na przemoc władzy.” (Edi Hila)
więcej
Fenomen Faraona...

Ile bym zdań nie wyjęła z tej książki, każde rozbudza wyobraźnię. Jest nią (podarowana mi kilka dni temu przez kolegę ze Stowarzyszenia Filmowców Polskich, również snującego na jej stronach wspomnienia ) – publikacja - swoista siatka topograficzna w rozpoznawaniu przebiegu realizacji jednej z największych (o ile nie największej!) produkcji filmowych w powojennej historii naszej kinematografii...

więcej