Jestem człowiekiem nie tylko w dzień, ale i po zmroku - Marcus Tulius Cyceron
Aktualności i nie tylko »

"Zabrane prawo do normalnego dzieciństwa" - film 'Kler' z perspektywy psychoterapeuty

Drukuj

Wojciech Smarzowski w filmie „Kler” z dużym wyczuciem i wrażliwością pokazał traumę, jaką jest dla dziecka (a potem dorosłego) wykorzystywanie seksualne przez księdza. Wiedza reżysera na temat pedofilii i jej następstw, zamieniona została w przejmujące i dramatyczne obrazy, mocno zapadające w pamięć.


Nieletnie ofiary molestowania doświadczają traumy, która kładzie się mrocznym cieniem na ich życiu. Do lat 70-tych XX w. nawet w środowisku specjalistów dramatyczne skutki pedofilii były często bagatelizowane. Obecnie, mimo dużo większej wiedzy i społecznej świadomości problemu, wciąż jeszcze wiele pozostaje do zrobienia. Wojciech Smarzowski w filmie „Kler” z dużym wyczuciem i wrażliwością pokazał traumę, jaką jest wykorzystywanie seksualne, w tym przypadku przez księży. Wiedza reżysera na temat pedofilii i jej następstw, zamieniona została w przejmujące i dramatyczne obrazy, mocno zapadające w pamięć. To jedna z większych wartości tego filmu. Wyraz współczucia i szacunku dla ofiar, których doświadczenie i cierpienie do dziś bywa negowane i wymazywane. Którym kościół-instytucja odmawia prawa do sprawiedliwości, chroniąc sprawców.


Tajemnica

Sprawca, który zna ofiarę (jak w przypadku księdza, który molestował młodego Andrzeja Kukułę), powoli ją osacza – przywiązuje do siebie emocjonalnie, nagradza prezentami, wykorzystuje jej zależność, poczucie lojalności i zaangażowanie. Wprowadza erotyczne zabawy. Zbliża się coraz bardziej, a zmieszanemu dziecku trudno jest wycofać się. To faza uwodzenia (może też pojawić się w niej przemoc). Po niej następuje faza stosunków seksualnych. By sprawca mógł ciągnąć tę fazę jak najdłużej, „to”, co robi z ofiarą musi pozostać tajemnicą. Zatem manipuluje ofiarą, szantażuje ją i zastrasza. Ksiądz, który molestuje młodego Andrzeja Kukułę, sięga po straszenie grzechem. W filmie pojawia się obraz, gdy leżą razem w łóżku po kolejnym gwałcie (molestowanie trwało dwa lata). Po czym sprawca wstaje i patrząc przez okno, tyłem do ofiary, wygłasza z lekceważeniem gładką, moralistyczną przemowę, świadom swojej przewagi. Autorytet księdza, jego „dobroć” dla rodziców, zależność, katolickie wychowanie, strach i wstyd… robią swoje. Molestowanie pozostaje tajemnicą. Jej podtrzymywanie obarcza ofiarę ogromnym brzemieniem. Staje się ona współsprawcą („to, co robi-my...”), pozostaje samotna ze swoim cierpieniem, obciążona winą i wstydem, przerażona, że jeśli coś wyjawi, ucierpi jej rodzina, rodzeństwo itd...


Obwinianie ofiar

Kiedy młody Andrzej Kukuła postanawia wyjawić tajemnicę i mówi rodzicom o molestowaniu, napotyka na mur. Rodzice nie wierzą: jak ty możesz tak mówić o księdzu, który tyle dobrego dla nas zrobił. Ojciec za karę bije go pasem, matka przygląda się egzekucji. A potem zostaje wysłany do szkoły z internatem (przez co, paradoksalnie ochroniony). Dorośli, którym powinien móc zaufać, pozostawiają go samego i obwiniają o kłamstwo. Ofiara staje się winna rzucania nieprawdziwych oskarżeń na niewinnego - przecież - księdza. Rodzice, którzy nie chcą jej widzieć, skutecznie odsuwają od siebie niewygodną prawdę.

Można pospekulować, co by się stało, gdyby rodzice uwierzyli. Jak dużej rewizji zdania na własny temat musieliby dokonać, skoro nie zauważyli, że przez dwa lata ich dziecku dzieje się taka krzywda. Skoro krzywdził ksiądz, którego na polsko - katolicką modłę traktowali z wielką estymą, który był autorytetem. I sprawy prozaiczne, gdzie by zamieszkali… Utrzymanie status quo odbywa się kosztem dziecka. Ten koszt - okazuje się do zaakceptowania.

Obwinianie ofiary i jej dyskredytowanie są częstym sposobem bronienia sprawcy i ...chronienia siebie. Dla dziecka, które doświadcza takiego działania ze strony rodziców, oznacza to ponowne zranienie i pogłębienie traumy związanej z molestowaniem.


Bez słów

Głos dziecka niestety rzadko bywa wysłuchany. Kiedy ofiary traumy jako dorosłe próbują opowiedzieć swoją historię, ich wspomnienia okazują się fragmentaryczne i niespójne. W latach 90. XX w. znaleziono wyjaśnienie tego zjawiska. Badania neurologiczne wykazały, że gdy badani wywoływali traumatyczne wspomnienia, wyłączał się w ich mózgu tzw. Ośrodek Broki. Kiedy ośrodek ten jest nieczynny, niemożliwe staje się wyrażenie słowami myśli i uczuć. Pokazane w „Klerze” opowieści kilkunastu osób, które padły ofiarą księży-pedofilów (widzimy jeden po drugim krótkie nagrania z ich wypowiedziami), są doskonałą i jednocześnie przerażającą tego ilustracją.


Obrazy, dźwięki i uczucia

Neurolodzy udowodnili również, że traumatyczne wspomnienia wyłączają w mózgu także rejon odpowiedzialny za nasze poczucie zakotwiczenia w czasie i tzw. wzgórze, dzięki któremu porządkujemy dane przesyłane ze zmysłów. Powoduje to, że wspomnienia traumatycznych zdarzeń zapisują się w pamięci jako fragmentaryczne ślady wrażeń zmysłowych i emocji: obrazy, dźwięki i odczucia. W życiu-po-traumie może je wywołać przypadkowy dźwięk, zapach, dojrzany kątem oka drobiazg itd... Pojawiają się w formie przebłysków – owych fragmentarycznych obrazów i wrażeń, i wywołują panikę.

W „Klerze” do księdza Kukuły podczas automatycznej niemal czynności mieszania herbaty powraca obraz kolacji, przy której siedzi wraz z rodzicami i molestującym go księdzem. Stukając łyżeczką o szklankę sprawca miesza herbatę z cukrem, a świadomość ofiary zawęża się i skupia na tym dźwięku i ruchu ręki z łyżeczką. Po latach, wraz z tym stukaniem wraca też poczucie przerażenia, wstydu, samotności, balast okrutnej tajemnicy, związanych z molestowaniem.


Konfrontacja ze sprawcą

Zdaniem wielu terapeutów konfrontacja ze sprawcą pomaga wyjść z traumy. Nie musi przebiegać twarzą w twarz, może polegać na napisaniu listu, czy wyrażeniu swoich uczuć do sprawcy zastępczo, na terapii (gdy ktoś ją podjął). Jeśli oznacza spotkanie, jest dla ofiar trudna, ze względu na skomplikowane emocje, które wiążą je ze sprawcą.

Kiedy ksiądz Kukuła w domu księży-emerytów staje naprzeciwko sprawcy swojego cierpienia, ten jest już nieświadomym rzeczywistości starcem z demencją. W oczach ma pustkę. Potrzeba konfrontacji, już nie w roli ofiary, otrzymania zadośćuczynienia, odpowiedzi na pytanie „jak mogłeś”, rozpacz z powodu zawiedzionego niegdyś zaufania i nadużycia - trafiają w próżnię. Nie padnie żadna odpowiedź, wykrętna czy pełna skruchy. Ksiądz Kukuła znów pozostaje sam.


Ofiary molestowania stają się sprawcami

Wiadomo, że nieletnie ofiary molestowania mogą jako osoby dorosłe same zostać sprawcami nadużyć seksualnych. Również osoby, które jako dzieci widziały powtarzającą się przemoc seksualną, wobec której były bezradne – mogą w dorosłości ją stosować. W „Klerze” takim przykładem jest ksiądz Leszek Lisowski, niegdyś wychowanek domu dziecka prowadzonego przez siostry zakonne, świadek, a być może także ofiara drastycznej przemocy starszych wychowanków wobec młodszych. Jak powoli zaczynamy rozumieć w czasie filmu, to on dopuścił się gwałtów na dwóch chłopcach, po których trafili oni do szpitala. W domu za to czekał na jednego z nich prezent za seks – wielki telewizor i konsola. Obdarowywanie ofiary po gwałcie jest zachowaniem charakterystycznym dla sprawców w tej fazie relacji z ofiarą. Prezent daje ofierze poczucie ważności, stanowi gratyfikację.


Bez głosu

Ofiarom nadużyć seksualnych przez księży trudno jest zyskać zrozumienie i wsparcie – najpierw w rodzinie, potem, gdy próbują dojść sprawiedliwości w kościele, gdy stają oko w oko ze sprawcą... Raz jeszcze ksiądz Kukuła pozostanie (w filmie) sam. Uczynienie z niego osoby niezrównoważonej, ponieważ odważył się oskarżyć księdza Lisowskiego o gwałty na dzieciach – oznacza pozbawienie go głosu, ośmieszenie, wystawienie na politowanie. Ponowne obwinianie. Trwająca wiele lat jego prywatna walka o współczucie dla ofiar (zatem także dla siebie) okazuje się przegrana, a przegrywa z pieniędzmi i władzą.

Samospalenie jest aktem tak dramatycznym, że nie poważę się więcej napisać.


Z punktu widzenia nauki

Wykorzystywanie seksualne dziecka jest złem nie tylko dlatego, że pozbawia je prawa do normalnego dzieciństwa i nawet nie dlatego, że zabija jego niewinność, jest złem przede wszystkim dlatego, że niszczy w dziecku jedną z najistotniejszych szans rozwojowych, zdolność wchodzenia w głębokie i bezinteresowne więzi międzyludzkie”.*

„(…) seksualne wykorzystanie w okresie dzieciństwa wiąże się z rozwojem depresji, poczucia winy, niską samooceną, fobiami, koszmarami nocnymi, wzrostem niepokoju, moczeniem nocnym, odrzuceniem szkoły (…) . Dorosłych (…) wykorzystywanych seksualnie w okresie dzieciństwa cechuje ogólnie niższa samoocena (…), zachowania autodestrukcyjne, większa skłonność do nałogowego sięgania po narkotyki i alkohol, skłonność do złych nastrojów, zaburzeń świadomości czy problemów interpersonalnych (…), do napadów wściekłości”.**

Trauma prowadzi do kompletnej reorganizacji systemu przetwarzania bodźców przez umysł i mózg. Zmienia nie tylko nasz sposób myślenia i to, o czym myślimy, ale także całą zdolność myślenia. Odkryliśmy, że pomaganie ofiarom traumy [m.in. molestowania w dzieciństwie – DK] w znalezieniu słów opisujących to, co im się przydarzyło ma ogromne znaczenie, ale zwykle nie wystarcza. (...) By coś się naprawdę zmieniło, ciało musi nauczyć się, że niebezpieczeństwo minęło, a ono może zacząć żyć w teraźniejszości”.***

Daina Kolbuszewska

Psychoterapeutka Gestalt, psycholog


* I. Pospiszyl we wstępie do: D. Glaser, S. Frosh, „Dziecko wykorzystywane seksualnie”, Warszawa 1995

** D. Glaser, S. Frosh, „Dziecko wykorzystywane seksualnie”, Warszawa 1995, s. 32-34

*** B. van der Kolk, „Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy”, Warszawa 2018, s. 32-33. Kolk jest psychiatrą, ekspertem w dziedzinie badania traumy i leczenie zaburzeń posttraumatycznych.