Każdy człowiek na świecie nawet w cierpieniu kocha życie - Parmenides z Elei
Aktualności i nie tylko »

Moc słowa- o śp.Julii Hartwig

Drukuj


Poezję trudno oderwać od poety, od jego osoby, bez względu na to, ile tak zwanego "lirycznego ja" przemawia do nas z wierszy bezpośrednio. Można by nawet powiedzieć, że wiersze pisze się nie piórem, ale osobowością. Im bogatsza jest osobowość, tym ciekawsze wiersze - mówiła Julia Hartwig w trakcie uroczystości nadawania jej tytułu Doctora Honoris Causa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu .

Mówiła: [...] poezja jest także po to, żebyśmy się z niej dowiadywali o ludziach nie jakichś tam epizodów, anegdot, ale rzeczy istotnych. Zgadzam się z Miłoszem, kiedy uważał, że poezja, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, tak naprawdę nie ma prawa zaistnieć.


Czego o Julii Hartwig dowiadujemy się z jej wierszy ?

Uroczystość w Sali Lubrańskiego UAM 2 lutego 2015r., wygłoszone rekomendacje, laudacje Doctoratu, ale i samo wystąpienie nestorki współczesnej poezji polskiej, dało nam obraz osoby wielkiego formatu, człowiek wnikliwego, wrażliwego obserwatora, dużej - rozlegle pojmowanej - kultury i przenikliwości, twórcy o myśli i słowach głęboko ważonych.


Wielu z nas tam obecnych nie miało wątpliwości, że uczestniczyliśmy w naprawdę nietuzinkowym wydarzeniu, wzniosłym, ale i bezpośrednim (jednym z tzw. adresów gratulacyjnych był np. list od Wspólnoty Mieszkaniowej, do której Poetka należy - sic!), ciepłym i pełnym szlachetności, z niebanalnym rysem historii życia spojonego z twórczością - poetki, eseistki, diarystki oraz tłumaczki literatury pięknej z języka francuskiego i angielskiego.


Julia Hartwig, córka fotografa Ludwika Hartwiga, siostra znanego fotografa Edwarda Hartwiga - urodziła się w 1921 roku, a debiutowała w tym samym czasie co Zbigniew Herbert i Miron Białoszewski.

Jej życie może stanowić zarówno kanwę intrygującego filmu dokumentalnego, jak i fascynującej fabuły. - Już w gazetce szkolnej, w 1936 r., opublikowała swój pierwszy wiersz pt. ”W słońce". Podczas II wojny światowej była łączniczką AK. Studiowała polonistykę i romanistykę na Tajnym Uniwersytecie Warszawskim, po wojnie na Uniwersytecie Warszawskim oraz Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Lata 1947-50 spędziła we Francji jako stypendystka rządu francuskiego i urzędniczka w dziale kulturalnym Ambasady Polskiej w Paryżu.

To był czas zażyłości z Ksawerym Pruszyńskim i Zygmuntem Kałużyńskim, za którego wyszła za mąż. Po powrocie do Warszawy (1952-69) pisała słuchowiska dla Polskiego Radia.

Z drugim mężem, Arturem Międzyrzeckim (1922-1996), również poetą, tłumaczem jak i ona literatury francuskiej i anglosaskiej, autorem słów piosenek oraz działaczem społecznym i politycznym, w latach 1970-74 przebywała w USA . Tu jako uczestnik International Writing Program. Następnie została wykładowcą Drake University. Prowadziła wykłady na Uniwersytecie Ottawy i Carleton University w Kanadzie. W kraju , w 1976 r. przystąpiła do sygnatariuszy ,,Memoriału 101”- wystąpienia polskich intelektualistów przeciwko zmianom konstytucji PRL (przedmiotem protestu były zapowiedziane w "Tezach na VII Zjazd PZPR" zmiany w konstytucji, przewidujące wprowadzenie zapisów o przewodniej roli PZPR w państwie oraz trwałym i nienaruszalnym sojuszu z ZSRR).

W 1979 roku ponownie przebywała w USA na zaproszenie Departamentu Stanu.

W 1989 roku została członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym NSZZ ,,Solidarność" Lechu Wałęsie.

Nie sposób wyliczyć - co zauważała w swoim promocyjnym wystąpieniu na uroczystości DHC i dr hab. Bogumiła Kaniewska - Dziekan Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej UAM - wszystkich aktywności literackich i społecznych, nagród i odznaczeń Julii Hartwig, zauważając jednakże, że dotąd nie otrzymała ona tytułu doktora honoris causa … UAM - podkreśliła Bogumiła Kaniewska - nie przypadkiem jest pierwszą uczelnią nadającą Poetce honorowy doktorat. Jako środowisko poznańskie - mówiła - jesteśmy szczególnie wdzięczni, że wśród rozmaitych jej zatrudnień znalazło się miejsce na wątek poznański; Julia Hartwig wielokrotnie uczestniczyła w spotkaniach z czytelnikami i środowiskiem akademickim, przez wiele lat współpracowała z pismem „Arkusz”.

To w Wydawnictwie Poznańskim ukazała się pierwsza poświęcona jej twórczości monografia.


Kiedy padły słowa, że trudno pozbyć się wrażenia, iż dla Julii Hartwig w twórczości najważniejsza okazuje się możliwość rozmowy, wymiany myśli, że inspiracją jej poetyckich zauroczeń są inni ludzie, ich słowa, ich gesty; że jest w tej zbudowanej ze słów przestrzeni jest miejsce na powolne przyglądanie się światu, ale i namysł nad złem, bo pełne wyrozumiałości i łagodności spojrzenie nie skutkuje naiwnością, wyprowadzeniem tego, co budzi lęk – poza granice tego świata, odnalazłam w swojej pamięci wiersz poetki pt. „Pytania”:


Czym będziemy

i w jaką zwrócimy się stronę

kto nas będzie oceniał

kto z ulgą odrzuci

uwalniając od więzów sztuki

która wciąż czegoś żąda

zadaje pytania

gardząc łatwą zdobyczą


Jakże ten wiersz koreluje z dalszymi uwagami promotorki odwołującej się do zasady kalokagatii, której hołdowali starożytni, czyli jedności trzech wartości: dobra, piękna i mądrości. Gdzie dobro - ich zdaniem - musiało być piękne i mądre, mądrość - dobra i piękna, piękno mądre i dobre.

Dziś z nadmierną łatwością - że jeszcze słowa promotorki zacytuję - rozdzielamy te trzy pojęcia, co sprawia, że człowiek współczesny często gubi się w labiryncie wartości i znaczeń dalekich od szlachetnej prostoty.


Piękne to bardzo odczytanie wierszy i postawy Julii Hartwig. Również np. wierszem „Jesteśmy dla ciebie”, nie tyle manifestującej swoje obserwacje, odczucia, obawy, co budzącej refleksję i nadzieję na możliwy ład w wytracającym się dotychczasowym porządku świata, jednak ze zrozumieniem, że są korzenie, których się nie odcina, że są kanony, które trzeba poznać, zrozumieć, przyswoić, by tworzyć nowe wartości.

Jesteśmy dla ciebie rezerwatem historii Europo

z naszymi staroświeckimi ideałami

z naszym odkurzonym skarbczykiem

z pieśniami które śpiewamy

Wszystko co mamy najlepszego oddajemy

na pożarcie

smokowi gwałtu i przemocy


Młodych chłopców piękne dziewczęta

najlepsze umysły najbardziej obiecujące talenty

daninę kwiatów krzyży słów

Lekkomyślni dziedzice powagi

nie wyświęceni krzewiciele nadziei

spadkobiercy ojczystej retoryki

w której mieścimy się jak ulał

choć wczoraj jeszcze

wydawała się nam jakby przyciasna


„Sztuka jest zaklinaniem istnienia, żeby przetrwało” - tak Julia Hartwig definiuje zadania - zaznaczyła w swojej laudacji prof. Anna Legeżyńska (UAM). Bez emfaz, lecz jednak żarliwie chwali przejmująco ulotną urodę życia. W jednym „Błysków”* notuje: „Patrzeć uważnie. Zapamiętywać. Zacząć nieśmiertelność tu, na ziemi.”

Świadoma wszystkich zagrożeń doby nowoczesnej, Poetka niestrudzenie opowiada się za powagą sztuki i powagą życia. Pisze w zbiorze „Zobaczone”:


Potrzeba nam pieśni dostojnej
dołem ciemnej górą rozwidnionej
której klasztorna czystość
pozwoli rzeczom naszego życia
wrócić na właściwe miejsce


A do młodych poetów mówiła wręcz, także na, na dzień po Doctoracie zorganizowanym spotkaniu otwartym w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu. Niebywale tłocznym spotkaniu !:

- Każda sztuka, tak i pisanie związane jest z życiowym ryzykiem. Nie znamy rozmiarów własnego talentu, nie możemy przewidzieć, z jakim odzewem spotkają się nasze utwory. Mimo to, wybrawszy raz tę drogę, nie porzucamy nadziei, że uda nam się stworzyć coś, co trafi w tonację naszej epoki i wypowie jakąś prawdę o naszym istnieniu, odpowiadając na czyjeś oczekiwania.

[…] Sztuka jest próbą zatrzymania życia w biegu - życia, które tocząc się nieubłaganie naprzód i naprzód, pozbawia nas czasu na refleksję, na kontemplację, nawet na zachwyt.

[…] Poezja sprzeciwia się temu biegowi rzeczy, zatrzymuje go, pozwala nam przyjrzeć się chwili, wydobywa z nas wiedzę o naszych własnych doznaniach, na których kontemplację żałujemy czasu.

[…] Bylejakość językowa, której często towarzyszy zamęt myśli, pretensjonalność, bezsens metafor, bywają wprost kuriozalne.

Tu Julia Hartwig przeczytała wiersz "Wbrew Sobie":

Wszyscy poeci świata piszą jeden wiersz

opisują tę samą skałę na której rozpryskuje się morze

tę samą utratę której żadnemu z nich nie oszczędzono

w tej samej chwili zaznają ekstazy istnienia

w tej samej nocy układają się w łozu ciemności


Znają zwątpienie tak wszechogarniające

że świat przestaje dla nich istnieć

a kiedy próbują go odbudować

pękają od jego nadmiaru


W tej wielkiej symfonii którą wykonują

tylko pierwsi skrzypkowie zaszczycani są uściskiem ręki dyrygenta

i choć wszyscy poddani są prawom tej samej harmonii

każdy z nich chciałby być kochany z osobna


Pytana o odniesienie do sztuki współczesnej (na kanwie wzruszającego zaskoczenia, jakim stała się dla poetki projekcja filmu o twórczości Józefa Czapskiego, w którym przed laty przypadkowo w poznańskim Muzeum Narodowym przez realizatorów filmu spotkana i zagadnięta, Julia Hartwig wypowiadała się ze swobodą i znawstwem o twórczości kapistów) - orzekła, że dla sztuki współczesnej czas współczesny jest „okresem próbnym”…


Zapytana o SŁOWO, o jego moc, znaczenie - Julia Hartwig stwierdziła, że:

- Słowo dzisiaj jest złowieszcze. Szasta się słowami. Szastanie słowami prowadzi do wyniszczenia.


Warto się nad ową uwagą głębiej zastanowić, powtarzać ją, wsłuchując się w wersy wspaniałej poetki, w refleksje, konstatacje mądrego człowieka, uświadamiać sobie właśnie Moc Słowa.




Grażyna Banaszkiewicz

(zdjęcia autorki)



*Błyski zebrane 
Wydanie bibliofilskie („Zeszyty Literackie”, Kraków 2014)
- "Błyski powstawały spontanicznie, są zapisami chwili, spotkaniami z obrazem, sytuacją, niespodziewanym sformułowaniem myśli od dawna czasem nas nurtującej, są jej skrótem, esencją. Pisząc Błyski miałam poczucie, że jest to forma zupełnie autonomiczna".
Julia Hartwig