Jeżeli wyznajesz myślenie , nawet błędne - zawsze tylko zyska na tym prawda - Bertrand Russel
Aktualności i nie tylko »

Koronawirus - refleksja lekarza (II)

Drukuj

W „Dżumie” Alberta Camus odnajdziemy strach, brak nadziei, przemianę, zwątpienie takie jak towarzyszą ludziom w dzisiejszych czasach. Poznaniacy do dziś wspominają i pamiętają epidemię cholery która nawiedziła Wielkopolskę w XVIII w. Z 20.000 mieszkańców Poznania pozostało... 3000 !!! Aby dorobek całych pokoleń nie zmarnował się ówczesne władze zachęciły do przyjazdu i osiedlania się na pustych gospodarstwach ubogich Bambrów z niemieckiej Bambergii.



Jak kiedyś ludzie walczyli i chronili się przed „morowym” powietrzem ? Odpowiedź może być szokująca – tak samo jak dziś ale dziś mamy dowody na to, że to działa.


Dr Marcin LUTER też żył w czasie zarazy i zostawił nam bardzo cenne wskazówki. Nie rezygnujmy z nich w dzisiejszych czasach, bo są bardzo skuteczne i obecnie świat też nie ma nam niczego lepszego do zaoferowania.

Dr Luter tak pisał: :

Czymże jest epidemia jak nie pożarem, który zamiast pożerać drewno i słomę, pożera życie i ciało?”

Będę prosił Boga, aby nas litościwie chronił. Następnie się odkażę, oczyszczę powietrze. Będę unikać tych miejsc i osób, w których moja obecność jest zbędna , aby nie zostać skażonym i nie przynieść innym zanieczyszczenia, które mogłyby przyczynić się do ich śmierci w wyniku mojego zaniedbania. Jeśli Bóg zechce mnie zabrać, to na pewno mnie znajdzie, ale ja uczynię to, czego On ode mnie oczekuje, abym nie był odpowiedzialnym za moją śmierć ani za śmierć innych. Zażywajcie leki, które mogą pomóc; należy wietrzyć dom,oczyszczać podwórko i ulicę; unikajcie osób i miejsc, gdzie wasz sąsiad nie potrzebuje waszej obecności lub wyzdrowiał, i zachowujcie się jak ludzie, którzy chcą zgasić płonące miasto.

Co więcej, ten, kto zachorował i wyzdrowiał, powinien trzymać się z daleka od innych i nie dopuszczać ich do swojej obecności, chyba że jest to konieczne. Chociaż należy mu pomagać w potrzebie, jak wcześniej wspomniano. Z kolei po wyzdrowieniu powinien tak postępować w stosunku do innych, aby nikt nie stał się niepotrzebnie zagrożony z jego powodu, a tym samym spowodowałby śmierć innej osoby. „Kto miłuje niebezpieczeństwo”, mówi mądry człowiek, „zginie przez to” [Księga Koheleta 3:26]. Gdyby mieszkańcy miasta okazali się odważni w wierze, gdy wymaga tego potrzeba bliźniego i ostrożni, gdy nie ma nagłej potrzeby, i jeśli każdy pomógłby odeprzeć plagę najlepiej jak potrafi, wówczas liczba ofiar śmiertelnych byłaby rzeczywiście umiarkowana. Ale jeśli niektórzy są zbyt spanikowani i opuścili swoich bliźnich w trudnej sytuacji, albo że niektórzy są tak głupi, że nie podejmują środków ostrożności, ale pogarszają zarazę, diabeł ma świetny czas i wielu umrze. „

(Cytaty pochodzą z „Whether one may flee from a deadly plague” z 1527r.)

 


 

Najlepszym wyjściem z tej sytuacji było by przebadanie testami na Covid-19 całego społeczeństwa w miarę jedno czasowo. Mając taką wiedzę byśmy wiedzieli czy jesteśmy „niebezpieczni” dla swojej Rodziny lub bliskich.

 

Z restrykcji, która nadal jest rygorystycznie przestrzegana to noszenie maseczek. Wielu ludzi lekceważy ten nakaz, bo prawdopodobnie go nie rozumie. Jak ktoś jest zarażony, a o tym nie wie, bo ma niewielkie objawy lub wręcz żadne stanowić może śmiertelne niebezpieczeństwo dla innych (okrutnie można by powiedzieć – cichy zabójca). Na pewno każdy widział kichającego czy kaszlącego, któremu wytryskuje wydzielina z nosa lub ust, jak wielka, mokra „trąba powietrzna”. Wszyscy, którzy są w zasięgu 1,5 – 2,0 m zaciągają się kropelkami, czasem jak mgiełką, a w każdej takiej kropelce mamy ogromną ilość wirusów. Stąd też nakaz utrzymywania odpowiednich dystansów. Z jednej strony maseczka noszona przez nosiciela ma głęboki sens, bo taki człowiek nie zaraża, a dla ludzi zdrowych może to być na wagę zdrowia czy życia. Innym nakazem, bardzo sensownym jest jak najczęstsze mycie rąk, odkażanie ich i używanie rękawiczek jednorazowych. Na dłoniach za każdym dotknięciem wspólnych powierzchni na zewnątrz, w sklepie, autobusie zbieramy miliony zarazków, bakterii, wirusów nieszkodliwych, ale też tych najgorszych, które nam zagrażają. Dotknięcie palcem oka, potarcie go natychmiast przenosi wszystko, co ten palec „nazbierał”, również Covid-19. Dostanie się śluzówkami wirusa jest już bardzo proste. Tak więc chodzenie w maseczce, która nie zasłania nosa jest dużą niefrasobliwością. Chrońmy przede wszystkim siebie ,ze zrozumieniem stosując się do powyższych zaleceń. Dlatego tak cenne i aktualne są nadal zalecenia Marcina Lutra jak chronić siebie i bliskich przed zachorowaniem. Setki lat od tamtej zarazy nie poczyniły tu żadnych postępów. Ludzie w dzisiejszych czasach, w marcu,zostali tak nagle zarzuceni niesłychanymi nakazami i obostrzeniami, że straciliśmy momentami zdrowy osąd, co jest najważniejsze. Rządzący chyba też. Nastąpiło istne bombardowanie społeczeństwa bezmyślnymi nakazami i zakazami. Zakaz wchodzenia do lasu, zakaz biegania nad morzem, izolacja bezwzględna całych grup społecznych...dalej każdy ma swoje przykłady.

Równolegle rozpoczął się wielki dramat większości społeczeństwa, które zostało pozbawione wszystkiego, również prawa do leczenia innych naprawdę śmiertelnych chorób. Brak ruchu i powietrza obniżył tak potrzebną odporność. Wielu pozbawił leków podtrzymujących zdrowie i życie. Ilu ludzi tak naprawdę znalazło się w śmiertelnym niebezpieczeństwie tego się nie dowiemy. Tu pojawia się też ogrom cierpienia spowodowanego izolacją. Masowo przybyło ludzi, którzy nie radzą sobie (i to wcale nie należy przypisywać wiekowi), zaczęli chorować na choroby nie związane z wirusem - ale to już osobny ogromny temat do rozważenia.

 


 

dr Joanna Grys-Nowakowska